Kategoria: 'Ukraina'

Dowiedziałem się, że w grekokatolickim kościele garnizonowym odbędzie się nabożeństwo pogrzebowe trzech żołnierzy. Nic o tych zabitych na froncie żołnierzach nie wiedziałem, ale uczestnicząc w ich pogrzebie, miałem poczucie jakby byli kimś mi bliskim. Modliłem się z wdzięcznością za ich służbę. Zapłacili najwyższą cenę, także za mnie, bym mógł być bezpieczny w Kijowie.
Dzisiejszy list wysyłam o poranku z klasztoru w Chmielnickim. Przyjechałem tu, by spotkać się z braćmi Jakubem i Włodzimierzem. To miejsce stało się również schronieniem dla uchodźców z Kijowa i Charkowa. Tak wiele osób konsekrowanych w całej Ukrainie otwarło drzwi swoich klasztorów, by stały się tymczasowym domem dla osób uciekających przed wojną.
Wczorajszy dzień upłynął nam, jak wielu wierzącym ludziom na całym świecie, pod znakiem Maryi. Wieczorem z kilkoma ojcami oraz większością osób, które mieszkają teraz w naszym klasztorze, wybraliśmy się do kijowskiej katedry św. Aleksandra, gdzie w duchowej łączności z papieżem Franciszkiem, modliliśmy się w akcie zawierzenia Ukrainy i Rosji Najświętszemu Sercu Maryi.
Uruchomiliśmy stronę internetową pomocukrainie.dominikanie.pl, dzięki której wsparcie dla mieszkańców dotkniętej wojną Ukrainy ma szansę docierać jeszcze sprawniej!
Na placu przed budynkiem znajduje się pomnik bawiących się dzieci. Szczególnie poruszający w tym czasie. Wydaje mi się, że wchodzący w dorosłe życie młodzi ludzie, którzy już rozumieją, co się dzieje, zostali bardzo poranieni przez wojnę. Może nawet bardziej niż kilkuletnie maluchy, które nie wiedzą, o co chodzi. Wojna brutalnie kradnie im piękne lata młodości.
Ta brutalna wojna przeciwko bezbronnej ludności cywilnej w miastach, miasteczkach, a nawet małych wioskach na Ukrainie jest naprawdę szokująca.  Obserwujemy rakiety i pociski celnie wymierzone w domy zwykłych ludzi, którzy nie stanowią dla nikogo zagrożenia.  W obliczu tych wydarzeń Eucharystia jest ucieleśnieniem naszej nadziei, że pokój Boży zatriumfuje.
W drodze do Fastowa pojechaliśmy odprawić Mszę świętą u Sióstr Misjonarek Miłości, tych od św. Matki Teresy z Kalkuty. Siostry w Kijowie karmią ubogich i dają schronienie kilkudziesięciu bezdomnym. Na czas wojny mieszkają w piwnicach klasztoru. W niewielkim pomieszczeniu urządziły kaplicę. W nocy śpi tam też jedna z sióstr. Z uśmiechem wyjaśniła mi, że jest niskiego wzrostu, więc jakoś się mieści.
Częściej słychać dźwięk wyjących syren, co oznacza ryzyko ataku z powietrza. Ludzie zatrzymują się, rozglądają, nasłuchują czy to gdzieś u nas czy jednak dalej. Wszyscy chyba przyzwyczailiśmy się to tej wojennej złowrogiej symfonii. Dziś wczesnym rankiem obudziły nas w klasztorze głośne wybuchy.