Gdy studenci mówią mi, że są pokoleniem JP2, odpowiadam im, że ja jestem pokoleniem J23. Bo Jan XXIII jest moim zakonnym patronem.

Wstępowałem do Dominikanów tuż po śmierci Jana XXIII. Wtedy otrzymywało się w Zakonie imię. Mnie nadano Jan, a przeor powiedział mi, że na razie moim patronem będzie Święty Jan Chrzciciel, ale skoro tylko Jan XXIII zostanie błogosławionym – on będzie moim patronem. Stąd podpisuje się imionami Jan Andrzej.

 

 

Patriarcha siedzi w kafejce

Jan XXIII zawsze starał się być blisko ludzi. Czasami wywoływał  tym zgorszenie, gdy jeszcze jako kardynał i patriarcha Wenecji siadał na placu Świętego Marka w zwykłej kafejce i popijał kawę tylko po to, by mieć okazję do rozmawiania z ludźmi, by słuchać, jakie są ich prawdziwe kłopoty, o czym oni myślą, jaką role odgrywa dla nich Kościół.

Wybrany jako papież na to, by „przeczekać”, już po roku ogłosił niespodziewaną dla wszystkich nowinę: będzie sobór powszechny. Czyli że Kościół musi przemyśleć nie sprawy dogmatyczne i polityczne, ale przede wszystkim ma przemyśleć, co to znaczy, że teraz, dla tych ludzi, w tych czasach, w tej kulturze, ma głosić Ewangelię.

Jasiu, nie bądź taki ważny

W jednym ze swoich przemówień podkreślał, że Kościół nie jest muzeum wypełnionym zabytkami, ale starożytną fontanną. Piękną i zabytkową, ale fontanną, z której tryska wciąż nowa źródlana woda, która karmi duchowe pragnienie ludzi i trzeba dbać, by ta woda była czysta, by ta woda nie była zabrudzona, stęchła, ale całkowicie przejrzysta.

Podobno w dniu, w którym ogłosił zwołanie Soboru Watykańskiego II, leżał w papieskim łożu z baldachimem i myślał: co to będzie, przyjadą biskupi z całego świata? Po czym przyśnił mu się Pan Jezus, który miał powiedzieć: „Jasiu, nie bądź taki ważny”. Przy śniadaniu opowiedział wszystkim, że już się nie boi.

Było niesłychane to, jak przygotowywał i prowadził Sobór. Z jednej strony przestrzegając wszelkich procedur, jakie miały być przeprowadzone. Ale z drugiej strony bardzo mu zależało na tym, żeby Kościół – ze względów duszpasterskich nie doktrynalnych – otwierał się na świat współczesny, żeby nie mówił zbyty uczonym tajemniczym, teologicznym językiem.

 

Dotarł do wielu

Bardzo był wrażliwy na sprawę zjednoczenia Kościoła. To on jako pierwszy rozmawiał z przedstawicielem Kościoła anglikańskiego, z duchownymi, teologami innych wyznań chrześcijańskich. To on decydował, że należy zaprosić przedstawicieli niekatolickich wspólnot i Kościołów chrześcijańskich jako obserwatorów na Sobór.

Był to chyba jeden z pierwszych momentów, kiedy papież poprzez swoje encykliki, poprzez swoje nauczanie dotarł nie tylko do katolików i wyznawców. Dotarł do bardzo wielu ludzie, także do tych, którzy byli bardzo daleko od Kościoła katolickiego czy daleko od chrześcijaństwa.

 

Powyższy tekst to fragment “Debaty Dwóch Ambon”, która odbyła się 30 stycznia 2014, bazylika oo. Dominikanów w Lublinie. Dyskusję pomiędzy o. Janem Andrzejem Kłoczowskim OP a ks. Andrzejem Szostkiem prowadził o. Tomasz Dostatni OP.

Przejdź do relacji ze spotkania.