Dobre rady daje Humbert z Romans OP. Osiemset lat temu napisał najlepszy podręcznik kaznodziejstwa.

Należy tu wymienić następujące cechy, które powinny charakteryzować wymowę kaznodziei
1. Poprawność, jej brak bowiem uniemożliwiałby rozumienie go.

Dlatego kiedy Mojżesz wymawiał się przed Panem brakiem wysłowienia, dodano mu brata jego Aarona, męża wymownego, żeby za niego mówił do ludu. Pan powiedział wtedy Mojżeszowi: „Aaron, brat twój, Lewita, wiem, iż wymowny jest”. A następnie: „On będzie mówił za ciebie do ludu i będzie usty twymi, a ty mu będziesz w tych rzeczach, które należą do Boga” (Wj 4,14–16).

2. Dysponowanie wieloma słowami.

Jeśli bowiem ze względu na przepowiadanie różne rodzaje języków zostały dane pierwotnym kaznodziejom, ażeby nie brakło im słów, gdy mówili do wszystkich, jakże niestosowną byłoby rzeczą, gdyby kaznodziei czasem zabrakło słów z powodu słabej pamięci, niedostatecznej znajomości łaciny, albo gdyby nie potrafi ł mówić językiem potocznym itp.! I dlatego powiedziano: „I głos Jego [czyli Chrystusa] jak głos wielu wód” (Ap 1,15) – ponieważ kaznodziei, który jest głosem Chrystusa, nigdy nie powinno zabraknąć słów.

3. Donośny głos.

Z owoców przepowiadania wiele bowiem przepada, gdy kaznodziei z powodu jego słabego głosu nie można dokładnie słyszeć. Dlatego święty głos kaznodziei jest w Piśmie często przyrównywany do głosu trąby, ponieważ powinien potężnie i wyraźnie się rozlegać, jak dźwięk trąby: „I w gardle twoim niech będzie trąba” (Oz 8,1) – to znaczy w gardle kaznodziei.

4. Łatwość wyrażania się – tak żeby można było go należycie rozumieć.

Bo, jak mówi Augustyn w traktacie „O nauce chrześcijańskiej”, takich, których trudno zrozumieć, nie powinno się nigdy posyłać do przemawiania ludziom albo posyłać ich jak najrzadziej, wtedy tylko, gdy wymaga tego konieczność. Mając to na uwadze, powiedziano: „Nauka roztropnych łatwa” (Prz 14,6).

5. Zachowywanie umiaru w wypowiadaniu się, mówienie ani niezbyt szybko, ani zbyt powoli.

Zbytnia szybkość utrudnia bowiem zrozumienie, a zbyt powolne mówienie zniechęca słuchaczy. Dlatego Seneka mówi w „Listach”: „Mowa filozofa, podobnie jak jego życie, powinna być ułożona. Brak ładu panuje tam, gdzie jest pośpiech i prędkość. Filozof nie powinien ani rozciągać słów, ani gonić. Niech nie krzyczy tak, że aż puchną i pękają od tego uszy”. Jeśli jednak od filozofa wymaga się tego dla światowego poklasku, to o ileż bardziej od kaznodziei, gdzie chodzi o pożytek dusz!

6. Zwięzłość.

W związku z tym Horacy mówi: „Gdy wydajesz jakieś polecenia, powiedz to krótko, ażeby twe słowa umysły pojętne zrozumiały i wiernie zachowały w pamięci”. Czytamy też w Pnp 4,3: „Jak wstęga karmazynowa wargi twoje”, co Glosa odnosi do kaznodziejów, którzy są ustami Kościoła. Bo jak przepaska utrzymuje w porządku bujnie wyrośnięte włosy, tak też usta powinny się wystrzegać rozwlekłości słów.

7. Prostota i unikanie wyszukanych ozdobników retorycznych, żeby za przykładem Azjatów kaznodzieja nie pobudzał do wymiotów.

Augustyn, „O nauce chrześcijańskiej”, księga 4, 41: „Strzec się jednak należy, aby kładąc większy nacisk na zachowanie rytmu1 w tych boskich i pełnych znaczenia pismach, nie umniejszać ich powagi”. Przez „liczbę” rozumie on tutaj proporcję sylab, metry i figury retoryczne. Skoro potrzebę tego wyczuwają również filozofowie, cóż w tym dziwnego, jeśli mówią to święci. Seneka w „Listach”: „Mowa, jeśli ma być należyta, powinna być niezłożona i prosta”. Inne sztuki wiążą się z talentem, tutaj chodzi o dusze. Chory nie szuka lekarza wymownego. Jeśli ten, kto ma przywrócić zdrowie, ozdobnie się wyraża o tym, co należy czynić, to mamy taką samą sytuację, jak wtedy, gdy zdolny zarządca bywa również przystojny.

8. Roztropność w wypowiadaniu się.

Różnym ludziom kaznodzieja powinien mówić różne rzeczy. Grzegorz w „Registrum librorum”: „Język nasz ma być dla dobrych wyraźnym dźwiękiem, dla złych ościeniem; bojaźliwych ma podtrzymywać, a zagniewanych uspokajać; leniwych uaktywniać, gnuśnych upominaniem pobudzać, wymigujących się przekonywać, surowym pochlebiać, zrozpaczonych pocieszać”. To właśnie mówi Izajasz: „Pan mi dał język wyćwiczony” (Iz 50,4).

9. Wdzięk.

Ponieważ bez wdzięku na niewiele to wszystko by się przydało: „Człowiek niemiły jak bajka próżna” (Syr 20,21); jak powiedziano to o największym kaznodziei: „Rozlany jest wdzięk na wargach twoich” (Ps 44,3), nad wszystkie inne rzeczy konieczne kaznodziei potrzebna jest mu wszystko budująca wdzięczna mowa.

Fragment książki Humberta z Romans „O głoszeniu i słuchaniu słowa Bożego”, która ukazała się w Wydawnictwie „W drodze”. Tytuł i lead od redakcji Dominikanie.pl.