Jubilat+miejsce spotkań przy poznańskim klasztorze świętuje pierwsze urodziny.

Rok temu, 8. listopada otworzyliśmy Jubilata po raz pierwszy. Z napięciem witaliśmy pierwszych gości, przygotowywaliśmy pierwsze kawy, zapraszaliśmy do oglądania zdjęć w galerii. Cały dzień z z ambony opowiadaliśmy czym jest nowo otwarta przestrzeń przy poznańskim Klasztorze oo. Dominikanów. Miejsca, gdzie można usiąść po mszy, spotkać się, poznać i porozmawiać, przy kawie i cieście.

Jubilat+miejsce spotkań na Facebooku

O potrzebie funkcjonowania takiego miejsca wiedzieli wszyscy – i ojcowie i wierni. Jednak znalezienie i przystosowanie na ten cel przestrzeni nie było łatwe. Wybór padł na Winnicę – dawną salkę duszpasterstwa szkół średnich. I choć wydawało się, że remont, który wsparli także wierni, będzie trwał bez końca, ciężka praca która pochłonęła wiele środków finansowych przyniosła efekt, który przerósł oczekiwania wszystkich.

Nad ostatecznym wyglądem Jubilata czuwali bracia z poznańskiego klasztoru – dobierali kolory, aranżowali galerię, projektowali przestrzeń, tworzyli identyfikację wizualną, dbali o ostatnie detale. To był moment, w którym pojawiliśmy się też my – czworo młodych ludzi, gotowych wziąć odpowiedzialność za ten, jeszcze wtedy, projekt. Każdy z nas był inny ale łączyła nas pasja do kawy i chęć zrobienia czegoś dla innych. I tak, w niedzielę po oficjalnej inauguracji jubileuszu 800-lecia dominikanów, spędziłam w Jubilacie razem z Tyną, Andrzejem, Antkiem i o. Marcinem cały dzień goszcząc ludzi przychodzących na kawę po mszy.

Czuliśmy jednak, że nie jesteśmy w stanie pociągnąć tego sami. Zrozumieliśmy, że skoro jest to przestrzeń duszpasterska, warto poprosić o pomoc osoby związane z dominikańskimi duszpasterstwami i współtworzyć to miejsce razem. Tak pojawili się w Jubilacie wolontariusze – osoby, które goszczą tych wszystkich, którzy przychodzą na kawę. A jest ich całkiem sporo, więc jest co robić. Czasami w przeciągu 10 minut dostajemy zamówienia na 50 kaw! W międzyczasie nasz zespół się zmienił, Antek zaczął mieć mniej czasu i dołączył do nas Piotr.

Jubilat stał się faktycznie miejscem spotkań, które odwiedzają całe rodziny, ludzie umawiają się tu ze znajomymi, by wspólnie spędzić choć część niedzieli. Miejscem, do którego przychodzi się obejrzeć wystawy, poczytać książki. W ciągu tygodnia organizujemy urodziny, wernisaże, spotkania autorskie. Dokładamy wszelkich starań, aby nasza jubilatowa rodzina, która ciągle się powiększa – czuła się tu dobrze. Dlatego jest co świętować. To był ważny rok. Udało się nam stworzyć przestrzeń, w której ludzie czują się dobrze. Gdzie chcą wracać. Którą chcą współtworzyć, o którą chcą dbać.

Jedną z osób, które od początku współtworzą z nami Jubilata jest babcia Hela. Starsza pani, która w każdą niedzielę piecze dla nas ciasta. Pyszne, domowe serniki, makowce, jabłeczniki i wariacje na temat popularnych deserów. Ostatnio jednak babcia Hela podupadła na zdrowiu. Ciągle jednak o nas myśli i angażuje całą swoją rodzinę, żeby ciasto na niedzielę było zawsze. Potrzebuje jednak naszej pomocy i wsparcia.

Dlatego pomyśleliśmy sobie, że dobrze się naszą radością dzielić. I świętować razem. Dlatego w najbliższą niedzielę, wyjątkowo dużej, czyli od 10 do 23, będziemy parzyć kawę, podawać ciasto, spędzać wspólnie czas. Co bardzo dla nas ważne, dochód z tego dnia przeznaczymy na rehabilitację babci Heli. Mam nadzieję, że będziecie tego dnia z nami.

Do zobaczenia w Jubilacie, miejscu spotkań.