Żyj uważnie - ćwiczenia duchowe na Wielki Post

W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.

 

Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.

 

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.

 

Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.

 

Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.

 

Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

 

Elizabeth Bishop, Ta jedna sztuka; przełożył Stanisław Barańczak

 


Francisco de Zurbarán, Bodegon


 

Jest coś zasmucającego w traceniu – doświadczenie braku, pustego miejsca. Nie pozbywamy się rzeczy z przyzwyczajenia lub z sentymentu (przecież to zawsze tu było!), albo z czysto praktycznych powodów (to się jeszcze przyda!). Posiadanie mniej to jednak droga do większej wolności. Zrzucić zbędny balast, poprzestać na tym, co konieczne – to bywa wręcz przyjemne.

Dziś sobota. Przejrzyj swoje książki, płyty, ubrania i inne sprzęty. Może masz takie, które nie są ci potrzebne. Możesz je komuś oddać, i w ten sposób pomóc lub po prostu sprawić przyjemność.