Wywiad z ojcem Gużyńskim, zatytułowany „Małżeńskie realia”, ukazał się w 43 numerze krakowskiego tygodnika.

Dominikanin rozprawia się w nim m.in. z zarzutem, że księża na kursach przedmałżeńskich zbyt dużo uwagi poświęcają tematyce seksu. „A co nas popycha do małżeństwa? No właśnie ta dynamika! Jak nie mówić o seksie, skoro on jest istotną częścią małżeństwa? A młodzi przychodzą na kursy i są chodzącym instynktem. Wiedzą, że coś ich popycha. Czują coś. Ale nic więcej. Żadnej ogłady. Naturszczycy!” – przekonuje o. Gużyński.

„Kursy przedmałżeńskie są więc po to, by pokazać, jak Bóg jest ważny w miłości. Mówiąc o wrażliwości, subtelności i szacunku korzystam z formuły zawierania związku małżeńskiego i pokazuję, w jaki sposób Pan Bóg jest gwarantem miłości. Że jak do niego przyjdziemy, to wszystko możemy odzyskać. Co by się nie stało. Bez takiej miłości, jaką Pan Bóg nam odsłania, pewne poziomy szczęścia są dla nas nieosiągalne” – dodaje zakonnik.

Podważa też powtarzany często zarzut, jakoby księża „nie mieli pojęcia” o tym, czym jest życie małżeńskie i jego problemy.

„Konfesjonał jest nieprawdopodobną kopalnią na temat problemów małżeńskich. Po drugie, rozmawiam z ludźmi i słyszę, z czym sobie nie radzą. Po trzecie, jestem takim samym człowiekiem jak wszyscy. Przeżywam swoje uczucia i swój pociąg seksualny, mam swoją historię, swoją rodzinę i swój rozum. Studiuję to i staram się zrozumieć. Mówię na kursach: »Wy znacie swój przypadek i cztery inne ze swojej rodziny. A ja znam czterysta przypadków rocznie«” – mówi o. Gużyński.