Lekcja 10: Piekło i niebo

Stojąc przed Sądem ostatecznym Hansa Memlinga w Muzeum Narodowym w Gdańsku, starałem się sprawdzić, czy prawdą jest to, co słyszałem na temat tego obrazu. W pamięci pobrzmiewało mi przekonanie, że obserwator dzieła może dostrzec swoje odbicie w zbroi Michała Archanioła. Na próżno wytężałem wzrok. Kustosze zadbali o to, by widzowie nie mogli zanadto zbliżyć się do tryptyku. Zdaje się jednak, że opowieści innych nie były prawdziwe. Artysta z charakterystyczną dla malarzy niderlandzkich precyzją i kunsztem pokrył puklerz odbiciem: pleców postaci klęczącej na lewej szali wagi, fragmentów krajobrazu i cieniami osób wychodzących z grobów. W ten sposób „domknął” scenę, dodając jej głębi i przestrzeni, a widzów pozostawił na zewnątrz. Twórca umieścił w obrazie sporo szczegółów, by wizerunek budził nie tylko wrażenia estetyczne, ale także skłaniał do namysłu nad kresem czasu. Oto Chrystus – święty sędzia i wieczny władca, o czym świadczą: tło złożone ze złotych okręgów i równie złota kula uniwersum pod Jego stopami. W niej również odbijają się fragmenty wymalowanej sceny. Tuż przy głowie Jezusa biała lilia z jednej strony i ognisty miecz z drugiej – symbole miłosierdzia i sprawiedliwości. Wszechwładny ni to siedzi, ni to się unosi na łuku tęczy, który prawie zamyka się w okrąg – znak przymierza, ale i granica pomiędzy tym, co niezmienne, i tym, co przemijające. Michał Archanioł, ważący ludzkie dusze na szalach wagi ozdobionej rękojeścią w kształcie krzyża, ubrany jest w płaszcz wyszywany klejnotami, z których każdy ma symboliczne znaczenie. Jego skrzydła zakończone są pawimi
piórami – symbolem nieśmiertelności. Przy stopniach i bramie do Nowego Jeruzalem rośnie kilka gatunków kwiatów (pomarańczowe lilie, stokrotki, fiołki, mniszki lekarskie, maki i fioletowe orliki), które średniowiecznym zwyczajem opowiadają o męczeństwie, skromności, pokorze, pokucie i innych cnotach. Demony różnią się między sobą kształtem skrzydeł: od motylich, przez ćmie, aż po nietoperzowe, by dzięki nim kierować myśl ku przymiotom demonów: niestałości, żądzy i złu wszelkiego rodzaju. Postacie zbawionych i potępionych również dają powód do refleksji, ponieważ w jednej i drugiej grupie znajdują się i duchowni, i świeccy wszelkich stanów, ras i kolorów skóry. Wchodzący do nieba zachowują cechy, które podkreślają ich indywidualność, a spadający w ogień stają się bezkształtną masą. Jakby zbawienie przysługiwało według osobistej miary i tożsamości, a potępienie było stanem opłakanym w równym stopniu dla wszystkich. Dzięki zdolnościom artysty i bogatej symbolice można długo medytować nad tryptykiem. Dla większości widzów będzie to niestety okazja do wzmacniania i nadawania wyrazistości fałszywemu rozumieniu sądu ostatecznego, kary piekła i nagrody nieba.

Czytaj dalej w miesięczniku „W drodze” https://wdrodze.pl/lekcja10