Drogie Siostry i Drodzy Bracia,

kiedy przed rokiem zebraliśmy się na wigilijnym spotkaniu w socjalnym Centrum Najświętszego Imienia Jezus w Fastowie, obecny wówczas z nami papieski jałmużnik, kardynał Konrad Krajewski z Watykanu, powiedział, że ma nadzieję, iż będzie to ostatnie Boże Narodzenie przeżywane w warunkach wojny. Niestety, znów przyszło nam świętować bez światła i wśród rozlegających się syren ogłaszających kolejne alarmy rakietowe. Kilka dni wcześniej rosyjskie pociski całkowicie zniszczyły znajdujący się niedaleko naszego centrum rehabilitacyjnego dworzec oraz przyległą infrastrukturę kolejową.

Kolędowanie na kijowskich stacjach metra w dzień Bożego Narodzenia (fot. Jarosław Krawiec OP

„Kiedy myślę o tym, że Jezus narodził się jako dziecko, rozumiem, że Bóg przychodzi w ludzką kruchość, aby być blisko w najtrudniejszych chwilach i powiedzieć każdemu z nas: Będę walczył o ciebie, abyś żył” – opowiada Wira z Fastowa. „Mieszkam w Ukrainie. Za oknem zima i dziesięć stopni mrozu. Wczoraj przez piętnaście godzin nie było prądu. Dziś znów go nie ma. To też jest życie. Życie, które chce się przeżywać z nadzieją – na przekór wszystkiemu”.

Kolędowanie na kijowskich stacjach metra w dzień Bożego Narodzenia (fot. Jarosław Krawiec OP)

Nadzieję można było dostrzec w Kijowie w dzień Bożego Narodzenia. Przed południem ulicami stolicy przeszedł wielki orszak kolędników. Setki ludzi w różnym wieku, ubranych w tradycyjne stroje, niosących gwiazdy i inne świąteczne atrybuty, śpiewały kolędy, których w Ukrainie jest całe mnóstwo. Niemal każdy region ma swoje własne bożonarodzeniowe i noworoczne zwyczaje. Również na głównych stacjach metra można było spotkać grupy rozśpiewanych kolędników. Gdy rodzi się Chrystus, rodzi się pokój – nawet jeśli droga do jego pełnego urzeczywistnienia wciąż wydaje się długa.

Łukiniwka (fot. Jarosław Krawiec OP)

Tego samego dnia, gdy prezydenci USA i Ukrainy rozmawiali na Florydzie o porozumieniu pokojowym, modliliśmy się z braćmi Liturgią Godzin w klasztornej kaplicy w Kijowie, czytając kazanie św. Bernarda z Clairvaux na uroczystość Objawienia Pańskiego: „Dokąd to będziecie mówić: pokój, pokój, a tymczasem nie ma pokoju. Płaczą więc gorzko posłowie pokoju i mówią: Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli?”. Wcześniej przez kilkanaście godzin trwał alarm, a nad miastem krążyły drony i rakiety. Nad niebem Ukrainy było ich tej nocy ponad pięćset, a walka z nimi trwała niemal do południa. To bardzo długo – nawet dla nas, którzy przeżyliśmy już wiele podobnych nocy.

Kolędowanie w klasztorze dominikanów w Kijowie (fot. Jarosław Krawiec OP)

Słusznie można więc zapytać: czy mieszkańcy Ukrainy wierzą w osiągnięcie pokoju i szybkie zakończenie wojny? Z wyników badań Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii wynika, że tylko 10% Ukraińców oczekuje, iż wojna zakończy się przed początkiem 2026 roku (we wrześniu było to jeszcze 18%). Jedna czwarta badanych wciąż liczy na jej zakończenie w relatywnie niedalekiej perspektywie, a 29% respondentów ma nadzieję na osiągnięcie pokoju w roku 2027 lub później. Jednocześnie większość Ukraińców (62%) deklaruje gotowość znoszenia wojny tak długo, jak będzie to konieczne.

Rezultaty badań dobrze odzwierciedlają to, czego doświadczają osoby, które spotykam na co dzień. Pomimo wielogodzinnych wyłączeń energii elektrycznej we wszystkich regionach kraju, problemów z ogrzewaniem, ostrzałów, ogromnej liczby osób, które na wojnie straciły życie, zdrowie lub bliskich, zrujnowanych domów i miejsc pracy – Ukraina wciąż walczy i nie składa rąk w geście rezygnacji. Dla kogoś obserwującego sytuację z zewnątrz taka postawa może wydawać się niezrozumiała albo naiwna. Dla nas, żyjących w samym środku tych wydarzeń, wynika ona w dużej mierze z przywiązania do wolności oraz świadomości, czym mogłaby być rosyjska okupacja kraju.

Siostra Augustyna i i ojciec Misza – rozpoczęcie wigilii w Fastowie (fot. Jarosław Krawiec OP)

Siostra Kamila, orionistka z Korotycza pod Charkowem, o której nieraz wspominałem w moich listach, napisała w mediach społecznościowych: „Wczoraj spacerowałam, podziwiając piękno spadających płatków śniegu i świata ubranego na biało… i nagle wybuchy. Trzy straszne wybuchy. Daleko ode mnie – kilka kilometrów – ale rozumiem, że dla kogoś blisko. Ktoś zginie, ktoś będzie ranny… dzieci długo jeszcze będą przerażone”. Codzienność w Charkowie, Chersoniu, Odessie i wielu innych miejscach utkana jest właśnie z takich momentów. Niedawno, kiedy wchodziłem do pobliskiego sklepu podczas alarmu, słychać było silną eksplozję. Trudno jednoznacznie ocenić, gdzie coś – jak tu mówimy – „przyleciało”. „To pewnie znów Łukjaniwka” – mówi ekspedientka, podchodząc do lady i pytając, co mi podać. Nazwa Łukjaniwka oznacza okolice najbliższej naszego klasztoru i dominikańskiego Instytutu św. Tomasza z Akwinu stacji metra. Ostrzeliwana wielokrotnie stała się swoistym „znakiem rozpoznawczym” tej wojny niemal w całej Ukrainie. A mimo to naprzeciwko zrujnowanego budynku, jak co roku, sprzedawcy rozłożyli stragan z choinkami, a przekupki zachęcają do kupna przywiezionych z okolicznych wiosek domowych kur, jajek, ryb i przetworów.

Podczas wigilii w Fastowie (fot.: Centrum św. Marcina de Porres)

W tym roku w Fastowie do świątecznego stołu w Domu św. Marcina de Porres zasiadło blisko 250 osób. Społeczna Wigilia odbyła się także w Chersoniu, w naszej jadłodajni, gdzie wolontariusze przygotowali kutię i pierogi. Przychodzą ludzie, którzy potrzebują przede wszystkim wspólnoty – nie chcą być sami w ten wieczór. „Spotkałem kobietę z Donbasu, z obwodu ługańskiego, która straciła wszystko – mówi ojciec Misza. – Obecnie mieszka w Fastowie. Ze łzami w oczach opowiadała, jak bardzo ważne jest dla niej bycie z kimś. Tęskni za swoim rodzinnym miastem, za grobami bliskich, lecz teraz przebywa daleko, bo wojna odebrała jej możliwość bycia w domu”.

Matki, które utraciły synów na wojnie stoją w Fastowie pod krzyżem z imionami poległych (fot.:: Centrum św. Marcina de Porres)

Wojna to przerażające doświadczenie straty. Nie tylko odbiera życie najbliższym i niszczy domy, ale także kradnie marzenia. Wielu ukraińskich twórców stało się dziś kronikarzami emocji towarzyszących ludzkim stratom. Wojenny dokumentalista i pisarz Myrosław Łajuk (eng. Myroslav Laiuk) w książce Списки (ang. Lists, pol. Spisy), złożonej z reportaży i esejów o doświadczeniu straty podczas wojny, opisuje miejsca dobrze mi znane: zatopiony Chersoń, zbombardowane centrum Charkowa, Wełykyj Burłuk na wschodzie Ukrainy, niedaleko granicy z Rosją, czy ostrzelaną w lipcu 2024 roku dziecięcą klinikę „Ochmatdyt” (eng. Okhmatdyt) w Kijowie. „Zapisywałem, jak ludzie przeżywają i nazywają straty, ponieważ to pokazuje, co jest dla nas naprawdę cenne; co człowiek chwyta, aby zabrać ze sobą, uciekając z płonącego budynku” – pisze Łajuk. „Chciałoby się, aby strata nie stała się tym, na czym człowiek się zatrzymuje i nieruchomo wpatruje, bo to miejsce, w które się wpatruje, jest puste. Wiemy przecież, co się dzieje, gdy długo wpatruje się w przepaść”.

„By nie pogrążyć się w ciemności, trzeba widzieć światło i w nie wierzyć” – napisał papież Leon XIV w Orędziu na Dzień Pokoju. Z tą wiarą, że „pokój istnieje, chce w nas zamieszkiwać, ma łagodną moc oświecania i poszerzania rozumu, opiera się przemocy i ją pokonuje”, rozpoczynamy kolejny rok. Dziękuję razem z moimi braćmi także wszystkim Wam, którzy jesteście z nami, wspieracie rodzinę dominikańską w Ukrainie oraz nasz kraj życzliwością, modlitwą i pomocą materialną.

Z pozdrowieniami i prośbą o modlitwę,

Jarosław Krawiec OP


Dane banku do przelewów:
Account Name: Polska Prowincja Zakonu Kaznodziejskiego O.O.Domikanow
Address: ul. Freta 10, 00-227 Warszawa, Polska
Bank: BNP PARIBAS BANK POLSKA S.A.
Address of bank: 2, Kasprzaka str., Warsaw, Poland
Branch Code: 16000003
Account Numbers (IBAN):
PL 03 1600 1374 1849 2174 0000 0033 (PLN)
PL 73 1600 1374 1849 2174 0000 0034 (USD)
PL 52 1600 1374 1849 2174 0000 0024 (EUR)
SWIFT code (BIC code): PPABPLPK
Z dopiskiem: Pomoc mieszkańcom Ukrainy

Zbiórka na organizację pobytu dzieci w naszym ośrodku w Fastowie:
Sekretariat Misyjny OO Dominikanów
ul. Freta 10, 00-227 Warszawa
PL 02 1090 2851 0000 0001 0580 2728 (PLN)
PL 03 1090 2851 0000 0001 0591 8140 (EUR)