Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany Panu
 Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany Panu

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Poszukiwanie Zagubionego

 Mariusz Kulig OP

 1 Sm 1, 20-22. 24-28 • Ps 84 • 1 J 3, 1-2. 21-24 • Łk 2, 41-52

Czytając dzisiejszą Ewangelię, przypomniałem sobie wiersz o panu Hilarym, który szukał okularów – by je odnaleźć, przewrócił mieszkanie do góry nogami. W dzisiejszym fragmencie Ewangelii mamy podobną sytuację, choć zgubienie dziecka jest oczywiście o wiele tragiczniejsze niż zgubienie okularów. Finał obu historii jest niemal identyczny. Okulary były na swoim miejscu, czyli na nosie pana Hilarego. A Jezus, jak wynikało z Jego odpowiedzi, też był na swoim miejscu, czyli w świątyni.

Spotykam od czasu do czasu ludzi, którzy borykają się z problemem zagubienia. Nie tylko Jezusa na drodze wiary, ale w pewien sposób również siebie. Trudy i troski dnia powodują, że nie doświadczają Bożej obecności. W zamian czują tylko swoją bezradność. Ewangelia o zaginięciu dwunastoletniego Jezusa może nam podpowiedzieć, jak we własnym życiu wyjść z momentu zagubienia.

Zacznijmy od słów Jezusa: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”. Każdy z nas należy do Boga, gdyż jesteśmy Jego stworzeniem. Skoro tak, to Jezus jest w tym, co należy do Jego Ojca. Zatem brak doświadczenia Bożej obecności nie zmienia tego, że Bóg nieustannie jest w naszym życiu. By Go ujrzeć, trzeba spojrzeć na dobro, które jest w nas i obok nas. Ono się nie narzuca, jak zło. Nie koncentrując się na złu, gdzie Boga nie ma, lecz skupiając się na poszukiwaniu dobra, odnajdziemy Boga. Bóg jest dobry, jest źródłem każdego dobra. Odkrywanie dobra w naszym życiu może sprawić, że finał poszukiwań zaskoczy nas tak samo, jak pana Hilarego.

 

Szczęśliwi, którzy mieszkają w Twym domu
Szczęśliwi, którzy mieszkają w Twym domu

Gdzie znaleźć Boga?

Paweł Adamik OP

1 Sm 1, 20-22. 24-28 • Ps 84 • 1 J 3, 1-2. 21-24 • Łk 2, 41-52

W czasach Jezusa każdy dorosły Żyd mieszkający nie dalej niż dzień podróży od Jerozolimy miał obowiązek udać się do niej na coroczne święta: Paschy, Tygodni i Namiotów. Wszyscy mieszkający w większej odległości musieli odbyć taką pielgrzymkę przynajmniej raz w życiu. Dla wielu młodzieńców była to okazja do przeżycia obrzędu przyjęcia do wspólnoty dorosłych – bar micwah, co oznacza „syn przykazania”.

W taką podróż wybiera się również Święta Rodzina. W drodze powrotnej Maryja i Józef orientują się, że nie ma przy nich Jezusa. Zaczynają Go szukać, pełni niepewności, strachu, troski i „bólu serca”. Zwykły rodzicielski odruch Maryi i Józefa.

Moglibyśmy się zatrzymać na rozważaniu tej historii jako opowieści o rodzicach zaniepokojonych o swoje dziecko, troszczących się o jego wychowanie, także w wymiarze religijnym. Jednak nie zapominajmy, że Ewangelia uczy nas przede wszystkim o relacji do Boga, o więzi, którą czasem może nie do końca rozumiemy, a której z całego serca chcielibyśmy doświadczyć w naszym życiu.

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o głębokim pragnieniu znalezienia Boga. Ile razy zdarza się, że klękamy do modlitwy pełni „bólu serca”, szukając Go? Dzisiaj widzimy, że doświadczają tego również Maryja i Józef, nie do końca jeszcze świadomi, kim jest Jezus. A On tak po prostu daje się odnaleźć „na swoim miejscu” – w świątyni. Czasem zdarza nam się w tym szukaniu błądzić, bo szukamy na oślep, w pędzie, pełni trwogi, fałszywych oczekiwań, wyobrażeń, może nawet jakichś pretensji. A Bóg jest przecież tak blisko. Święty Paweł napisze: „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? (…) Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście” (1 Kor 3, 16n).

 

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy

Więzy rodzinne

Stanisław Nowak OP

1 Sm 1, 20-22. 24-28 • Ps 84 • 1 J 3, 1-2. 21-24 • Łk 2, 41-52

To nie przypadek, że Kościół pragnie uczcić Świętą Rodzinę w najbliższą niedzielę po Bożym Narodzeniu. Dopiero przez pryzmat tajemnicy paschalnej, wspominanej w pierwszy dzień tygodnia, można zobaczyć światło bijące od Józefa, Maryi i Jezusa. Pomaga w tym dzisiejsza Ewangelia, w której dwunastoletni Syn zgubił się Rodzicom. Działo się to w czasie świąt paschalnych. Ta doroczna uroczystość wyzwolenia z Egiptu stanie się powtórnie przestrzenią, w której Jezus zniknie na trzy dni, aby dokonać ostatecznej paschy. Uczniowie i niewiasty będą go szukać bezskutecznie w grobie, w końcu bezsilni wrócą do Jerozolimy, tak jak Józef z Maryją. Tam Go odnajdą, a raczej Zmartwychwstały sam ich odnajdzie. Uczniom idącym do Emaus będzie tłumaczył Pisma odnoszące się do Niego tak, jak wyjaśniał je uczonym w Świątyni. Wreszcie w świetle słów: „wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego” można zrozumieć, co nastoletni Jezus miał na myśli, mówiąc: „powinienem być w tym, co należy do mego Ojca”. Bóg Jezusa Chrystusa staje się do końca naszym Bogiem i naszym Ojcem. Stąd powinniśmy być w tym, co należy do naszego Ojca, zjednoczeni w Chrystusie – Nowej Świątyni – Kościele.

Całe życie Jezusa dąży do ostatecznej Paschy dokonanej przez Krzyż i Zmartwychwstanie. On nosi ją w sobie od początku i dlatego jako młodzieniec chce pozostać tam, gdzie obecność Ojca jest najwyraźniejsza. Jednak mocą więzów rodzinnych Jezusowe pragnienie przejścia z tego świata dotyka Józefa i Maryję. Teraz głęboko i niezrozumiale ich rani, lecz w dzień zmartwychwstania wiernie chowane wspomnienia rajsko zakwitną. Ból i cierpienie wynikają z bliskości, ze wspólnoty życia z Jezusem. To przecież kontakt ze wspólnotą Boga Żywego, który prawdziwie płonie miłością, który rani i sam leczy.

Jeśli dziś każdy ochrzczony człowiek nosi w sobie Paschę Chrystusa, odnawia ją i uobecnia w kolejnych sakramentach, to jakie wyzwanie stoi przed chrześcijańską rodziną?! Do jakiej jedności jest powołana ta wspólnota, skoro jest Kościołem domowym?! Czym jest liturgia życia, jeśli rodzina jest świętych zamieszkaniem na wzór Trójcy?!