Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas
 Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Coś się Bogu nie udało?

 Krzysztof Kocjan OP

 Ba 5, 1-9 • Ps 126 • Flp 1, 4-6. 8-11 • Łk 3, 1-6

Kiedy zacząłem czytać dzisiejszą Ewangelię, w pierwszym odruchu pomyślałem, że mówi ona o klęsce Boga. Oto Bóg, stwórca nieba i ziemi, stworzył naród i wprowadził go do Ziemi Obiecanej. A teraz musi przemawiać do jakiegoś dziwaka na pustyni. Na świecie panują Tyberiusz i Piłat, Filip i Lizaniasz, którym dość obojętny jest ten dziwny Bóg Izraela. A arcykapłanami są Annasz i Kajfasz, którzy na śmierć skażą Jego Syna, niezdolni pojąć zamysł Boga.

Rzeczywiście rodzi się pokusa, by uznać, że Bogu ze światem nie wyszło, i po raz kolejny trzeba historię zaczynać od nowa. Że może Jego łaska jest wielka, ale człowiek nie umie jej przyjąć. A Lud Boży zamiast wydać owoce, zawsze upada. Więc Bóg, trochę jak w czasach Noego, zostawia ten świat, aby się stoczył, aż do zupełnego rozpadu i potępienia. A w swoim Synu przychodzi do nas, by doprowadzić do końca sprawę zbawienia, już bez udziału człowieka, z jego słabą i zepsutą naturą.

Taka myśl nie pozwala uwierzyć, że Bóg okazał swą wszechmoc w tym właśnie, iż nie łamiąc ludzkiej wolności, w słabości ludzkiej natury, doprowadził sprawę zbawienia do wypełnienia. Pomimo historii pełnej zdrad i upadku lud wydał jednak owoc, dla którego został stworzony. Trudno to zauważyć, bo zwodzi nas krzykliwa scenografia, która otacza tych, co mają się za wielkich tego świata. Zasłania nam ona prawdziwe życie, to, co w Biblii nazywa się Resztą. Oznacza ona przestrzeń nawrócenia, gdzie w kruchym człowieczeństwie tętni Boża łaska. To tu dokonuje się historia. Boży naród i jego instytucje wypełniają plan zbawienia. Przejęci sobą Annasz i Kajfasz po prostu nie zauważają, że Jan jest tak jak oni synem Aarona. To w nim potomstwo Aarona przygotowuje naród na spotkanie z Bogiem, którym będzie Syn Dawida. Tak jak głosił to prorok Izajasz i jak to Dawid wyśpiewywał w psalmach.

 

Abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa
Abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa

Pobudka

Szymon Popławski OP

Ba 5, 1-9 • Ps 126 • Flp 1, 4-6. 8-11 • Łk 3, 1-6

Działo się to w Londynie krótko po zakończeniu II wojny światowej. W autobusie siedział mężczyzna, na kolanach trzymał dużą paczkę. Jadący razem z nim policjant, zaintrygowany dziwnym pakunkiem, spytał: „Co pan trzyma na kolanach?”. „Wiozę na komisariat bombę, którą znalazłem dzisiaj w ogrodzie”. „Niech pan natychmiast schowa ją pod siedzenie, bo może wybuchnąć!” – polecił mężczyźnie przerażony funkcjonariusz.

Anegdota pokazująca absurdalną reakcję policjanta bardzo wiele mówi o nas samych. Podobnie zachowujemy się przecież, kiedy dostrzegamy w naszym życiu rzeczy, które wydają się niebezpiecznym ładunkiem wybuchowym. Najczęściej są to rany z przeszłości; pogmatwane relacje z ludźmi, które wymagają uzdrowienia, a także zawiedzione oczekiwania wobec Boga. Reakcja jest często taka sama: zapomnieć, nie widzieć, bagatelizować. Problemy jednak nie znikają – przeciwnie: nierozbrojone potrafią ze zdwojoną siłą eksplodować w najmniej oczekiwanym momencie.

Dzisiaj pojawia się Jan Chrzciciel. Namawia nas do prostowania i porządkowania pokręconych życiowych ścieżek. Prorok znad Jordanu ma niewdzięczne zadanie. Przypomina kogoś, kto szarpiąc za ramię, budzi nas z głębokiego snu. To nieprzyjemne uczucie, ale konieczne, jeśli nie chcemy pozostać lunatykami markującymi prawdziwe życie. Takie duchowe przebudzenie polega przede wszystkim na porzuceniu kamuflażu i ujrzeniu siebie takimi, jacy jesteśmy w rzeczywistości. Różne to będą odkrycia. Nie zawsze miłe i budujące. Warto jednak przypomnieć sobie retoryczne pytanie, które św. Augustyn zadał Bogu po swoim nawróceniu: „Nie mogłem odnaleźć siebie, to jak mogłem odnaleźć Ciebie?”.

Jan Chrzciciel przebywa na pustyni, gdy otrzymuje od Pana wezwanie do wypełnienia swojej misji. Rozpoznajemy to miejsce? Izraelici musieli przejść przez pustynię, by wejść do Ziemi Obiecanej. Po drodze doświadczyli ogromnego cierpienia i grozy śmierci. Jednocześnie byli świadkami niewiarygodnych interwencji Boga. Prorok przychodzący z pustyni przekazuje zatem wiadomość: Pan nie obiecuje ci, że twoje nawrócenie będzie łatwe i przyjemne. Obiecuje, że będzie z tobą przez cały czas i przeprowadzi cię przez najgorsze próby. To wystarczy.

 

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!
Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!

Rozpoznajcie Syna Bożego

Tomasz Bik OP

Ba 5, 1-9 • Ps 126 • Flp 1, 4-6. 8-11 • Łk 3, 1-6

Jan Chrzciciel – ten wielki i oryginalny Prorok – obok Maryi, Matki Zbawiciela, jest jakby ucieleśnieniem adwentu, czyli okresu oczekiwania na przyjście Mesjasza. Chrzciciel jest prorokiem Starego Przymierza, ale w odróżnieniu od swoich poprzedników stoi na progu Nowego. Tego progu nie przekroczy, jednak jego zadanie jest szczególne. Przychodzili do niego ludzie i pytali, „co mamy czynić”? Wielki prorok, którego sam wgląd budził nie tylko zainteresowanie, ale zapewne i strach, nie zalecał żadnych nadzwyczajnych praktyk, nakazywał zachowywać przykazania, szczególnie zwracał uwagę na to, by nie krzywdzić drugiego człowieka, a przeciwnie okazać mu współczucie i dobroć. Różnił się od faryzeuszy i innych nauczycieli ludu, którzy „wiązali brzemiona ciężkie i nie do uniesienia, i kładli je ludziom na ramiona”. Głosząc sprawiedliwość Prawa, przygotowywał ludzi na przyjęcie Sprawiedliwego. Jest jak wszyscy prorocy Starego Przymierza postacią tragiczną, a jednak skutecznym odnowicielem ludzkich zachowań. Ci, którzy przyjęli jego chrzest, otwarli swe serca na przyjęcie Tego, który nie tyle był Głosem, ile Słowem, czyli treścią Objawienia. Stali się też zdolni do przyjęcia w Chrystusie Bożego miłosierdzia.

Jest istotnym świadkiem boskości Jezusa z Nazaretu. Widzi zstępującego Ducha Świętego i słyszy głos Ojca. Daje świadectwo, że Jezus jest Synem Bożym.

Przypominał wielkiego proroka Eliasza. Nosił podobne ubranie, przebywał w miejscach pustynnych, a nade wszystko podobnie jak Eliasz naraził się na gniew i nienawiść kobiety pozbawionej skrupułów i sumienia. Ta nienawiść połączona z fałszywie rozumianym honorem wyjątkowo małego i nikczemnego człowieka, którym był Herod, położyła kres życiu tego, „który był największym z narodzonych z niewiasty”. Misja Jana Chrzciciela jest historyczna. Trwała krótko, kilka miesięcy. Czy więc, dla nas, żyjących dwadzieścia wieków później, jest jeszcze aktualna? Jan Chrzciciel jest zawsze postacią aktualną, gdyż jego głoszenie miało odnowić to, co zostało zapomniane, zafałszowane, wypaczone. Mówi nam dziś, tak samo jak niegdyś nad Jordanem: odkryjcie prawdę Bożego objawienia, spójrzcie w głąb swoich serc i zobaczcie swój grzech, odnówcie miłość. Rozpoznajcie Tego, który stoi pośród was, Syna Bożego – waszego Zbawiciela.