Słowo Twoje, Panie, jest prawdą, uświęć nas w prawdzie.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Kto widzi swoje błędy? Oczyść mnie z błędów przede mną ukrytych.
 Kto widzi swoje błędy? Oczyść mnie z błędów przede mną ukrytych

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Logika Bożej miłości

 Piotr Oleś OP

 Lb 11, 25-29 • Ps 19 • Jk 5, 1-6 • Mk 9, 38-48

Każde nasze działanie ma jakiś cel, jest po coś lub dla kogoś – nawet jeśli chodzi o nas samych.

Dzisiejsze Słowo wprost wskazuje na wartość działania ze względu na Chrystusa. On jest tym, który nie tylko jest pomiędzy nami i się nam objawia, ale też nieustannie wzywa nas do takiej jedności z Nim, która przenika wszystkie aspekty naszego bycia i działania w codzienności. Trwanie w obecności Chrystusa nie polega jedynie na towarzyszeniu Mu – to dopiero początek. Owocem spotkania Chrystusa jest takie działanie, którego źródłem, sensem i istotą jest On sam – względy ludzkie mają tu marginalne znaczenie.

Jezus, widząc pełną zdziwienia i oburzenia reakcję uczniów, udowadnia zarówno im, jak i każdemu z nas bezgraniczność swojej miłości. Prawo do niej ma każdy bez względu na położenie, w jakim się znajduje. Boża miłość i Boże wezwanie do działania w imieniu i ze względu na Chrystusa są znacznie większe, niż człowiek jest w stanie pojąć. Logika Bożej miłości wywraca ludzki porządek do góry nogami. Tu nic nie jest takie, jak się wydaje. Każdy, kto w Jego imieniu się chroni, znajduje ocalenie.

 

Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi
Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi

Komu uciąć rękę i wyłupić oko?

Jan A. Kłoczowski OP

Lb 11, 25-29 • Ps 19 • Jk 5, 1-6 • Mk 9, 38-48

Ewangelia jest radykalna („radykalny” od łacińskiego radix – korzeń), czyli głęboko zakorzeniona w rzeczywistości człowieka. Droga do jego ocalenia nie wiedzie przez delikatne poprawki i kosmetyczne uzupełnienia. Jezus nie przyszedł, aby ogłosić utopijny program naprawy świata, ale przyszedł odkupić człowieka, uwikłanego w grzech. Jezus nie jest chirurgiem plastycznym zarabiającym grube pieniądze na operacjach produkujących silikonowe bóstwa. Radykalność Ewangelii polega na tym, że przynosi ocalenie tym, którzy się otwierają na jej przyjęcie, aż do samego korzenia swego bytu – całkowicie i bez zastrzeżeń. Ale my jesteśmy połowiczni, nie dopuszczamy, aby nauka Jezusa przenikała do samych korzeni, poprzestajemy na listkach i mniej ważnych gałązkach.

By nie zatrzymać się na obrazach – młody człowiek, spowiadając się, mówi, że nie przystępował do spowiedzi od dziesięciu lat, ale teraz umarła jego babcia i chce na pogrzebie przyjąć komunię świętą. Spowiednik podejrzliwie pyta, czy chodzi o to, że cała rodzina tak zamierza, więc jak wszyscy, to i on. Ale penitent zaprzecza, mówi, że śmierć babci uświadomiła mu, jak ważna jest Ewangelia, która sprawiła, że babcia była osobą ciepłą, dobrą i życzliwą dla wszystkich. – Co ją wyróżniało? – pyta spowiednik i słyszy odpowiedź: – Proszę księdza, moi rodzice chodzili do kościoła, ale tylko moja babcia się modliła naprawdę. Ja też tak chcę.

Młody człowiek zrozumiał, że musi obciąć rękę swego bezmyślnego lenistwa, wyłupić oko widzące tylko doraźne korzyści, że modląc się, musi dotrzeć do swoich duchowych korzeni i tam otworzyć się na Ewangelię jako na program życia.

Boję się katolików, którzy chętnie odcinają ręce i wyłupują oczy innym. Boję się także o nich – bo może się zdarzyć, że stając się powodem zgorszenia małych i słabych, sami uwiązują sobie kamień młyński u szyi. A z kamieniem u szyi trudno pływać po morzu.

 

Zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody
Zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody

Droga wiarygodności

Paweł Kozacki OP

Lb 11, 25-29 • Ps 19 • Jk 5, 1-6 • Mk 9, 38-48

Jakiś czas temu Sławomir Mrożek w cyklu rysunków Kazanie na górce przedstawił człowieczka mówiącego: „Nie pytaj, czyja to wina. Na pewno nie Twoja”. Jest to zapewne reakcja na wyjątkowo aferalne lato, podczas którego każdy dzień przynosił informacje o przekrętach i korupcji na szczytach władzy. Oskarżony zawsze czuł się niewinny, pomówiony, prześladowany przez media. Taka postawa ma drugą stronę. Głowy na ekranie telewizora, głosy w radioodbiornikach i zadrukowane szpalty zawsze twierdzą, że są świetni, robią wszystko najlepiej, a to, że rzeczywistość nie potwierdza ich słów, jest winą przeciwników politycznych, poprzednich ekip lub niechętnych im ośrodków.

Takie biało–czarne widzenie rzeczywistości nie jest, niestety, domeną polityków i ludzi zasiadających na czele partii, koncernów i rad nadzorczych. Niełatwo spotkać człowieka, który potrafi z prostotą przyznać się do swoich błędów, wziąć odpowiedzialność za konsekwencje swoich czynów, nie uciekać przed skutkami swoich wyborów. Równie rzadkim ptakiem jest osoba, która zechce dostrzec sukcesy ludzi, z którymi nie sympatyzuje, i ucieszyć się nimi. Zamiast tego spotykamy plotkarstwo, obmowę i oczernianie, których tonacja jest identyczna z medialnymi wypowiedziami prominentów.

W ten sposób dewaluują się słowa, a ludzie stają się coraz mniej wiarygodni. Słowo Boże przeznaczone na ostatnią niedzielę września proponuje dokładnie odwrotną perspektywę. Wskazuje drogę człowieka, któremu można zaufać.

Pierwszym krokiem ku wiarygodności jest wypracowanie w sobie obawy przed zgorszeniem. Odpowiedzialny za swoje czyny obawia się, że jego grzech może uderzyć nie tylko w niego, w jego relację z Bogiem, ale wie, że to, co czyni, po–gorszy sytuację świata i z–gorszy człowieka, który jest świadkiem jego postępowania. Jest przekonany, że ze złem trzeba walczyć, ale dostrzega je przede wszystkim w sobie. Woli zatem sam coś stracić, niż zgrzeszyć, wolałby nie istnieć, niżby miał skrzywdzić maluczkich.

Drugim krokiem ku wiarygodności jest dostrzeganie dobra w ludziach i umiejętność cieszenia się, że Bóg nie przejmuje się przynależnością konfesyjną, partyjną, towarzyską ani żadną inną. Jego otwarte myślenie wyrażają słowa: „Kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”.

Stają przed nami dwie drogi: ta proponowana przez Pana Jezusa na kartach Ewangelii i ta propagowana przez media ukazujące bohaterów życia politycznego i gospodarczego. Tertium non datur.