Maryja została wzięta do nieba, radują się zastępy aniołów.

Nagrania kazań na dziś:

 

Ukazał się też inny znak na niebie
 Ukazał się też inny znak na niebie

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Królowanie

 Marek Rozpłochowski OP

 Ap 11, 19; 12, 1-10 • Ps 45 • 1 Kor 15, 20-26 • Łk 1, 39-56

Dzisiejsze święto jest możliwe tylko dlatego, że Chrystus ma władzę nad wszystkim, także nad śmiercią, która – jak mówi św. Paweł – zostanie pokonana jako ostatnia.

W życiu Maryi Jezus królował w całej pełni. Dlatego Ona została wzięta z ciałem i duszą do nieba i ma udział w Jego panowaniu. To perspektywa, która rozciąga się także przed nami, ale nie ma ku temu innej drogi jak ta, by pozwolić królować Chrystusowi. Wtedy zostaniemy w to królowanie włączeni razem z naszą Matką.

Maryja doszła do pełnego zjednoczenia z Panem Wszechświata przez posłuszeństwo i w ten sposób pokazuje nam, jak my możemy się stać tego częścią. Bo to królowanie nie jest zaborcze, nie dystansuje się od człowieka. Jezus panuje dokładnie tak, jak widzimy to w życiu Maryi, zwyciężając grzech i śmierć, co w pełni objawia się w Jej wniebowzięciu. Jeśli pozwolimy Chrystusowi zająć takie miejsce w naszym życiu, to będziemy tak samo wolni i pełni królewskiej godności jak Ona.

Maryja, będąc w niebie, troszczy się o nas i wstawia się za nami jako Królowa, żebyśmy mogli do Niej dołączyć. Dlatego dzisiaj pomyślmy o wszystkim, co nam przeszkadza w całkowitym zjednoczeniu z Chrystusem – o naszych grzechach, zwłaszcza tych, które się powtarzają; o wstydzie przed przyznaniem się do wiary i o lęku przed Bogiem, który może nam towarzyszyć, gdy myślimy o Jego majestacie i o sądzie. Pomyślmy o tym wszystkim i pozwólmy, by panował nad tym Chrystus. Ponieważ sami jesteśmy słabi i grzeszni, prośmy Maryję, by pomogła nam przejść drogę, którą Ona przeszła jako pierwsza z ludzi i teraz króluje razem z Bogiem w niebie.

 

Stoi Królowa po Twojej prawicy
Stoi Królowa po Twojej prawicy

Silniejsza niż śmierć

Jarosław Głodek OP

Ap 11, 19; 12, 1-10 • Ps 45 • 1 Kor 15, 20-26 • Łk 1, 39-56

Czy Maryja umarła? Tak zwyczajnie, jak każdy człowiek? Przekaz zachowany od wieków we wspólnocie Kościoła mówi nam, że została z duszą i ciałem wzięta do nieba i grobu z jej ziemskim ciałem nie znajdziemy. Bo od poczęcia była przepełniona łaską i grzech nigdy w niej nie zakrólował, nie miał w niej nic „swojego”, nie zepsuł jej cielesnej i duchowej natury. Nie tylko miała niezwykłą łatwość wybierania dobra, ale także wewnętrzne i zewnętrzne piękno, które wraz z wiekiem szlachetniało i stawało się coraz bardziej widzialne.

W Maryi jej współcześni dostrzegali także niespotykane otwarcie na Boga, podobne do tego, jakie mieli pierwsi rodzice. W sposób naturalny zachowywała ona więź z Bogiem, a nawet więcej, Bóg sam jej się objawił i zaprosił do bliskości większej jeszcze niż więź z Adamem i Ewą, bo była to bliskość matki Boga – Theotokos. Nic więc dziwnego, że taka bliskość zachowała ją od wszelkiego zepsucia do tego stopnia, że nawet śmierć nie zdołała jej odłączyć od nieustannej więzi z Bogiem.

Święty papież Jan Paweł II zastanawiał się, czy niezwykłe miejsce Maryi w Bożych planach sprawiło, że nie zaznała śmierci w ogóle i została wzięta do nieba wcześniej, czy też przeszła przez śmierć i zaznała jakby zmartwychwstania ciała, czyli tego, co nas wszystkich czeka, jak uczy nas wiara. Uważał, że Maryja przeszła przez śmierć. Skoro bowiem i Chrystus: Bóg i człowiek, przez nią przeszedł, pisał papież, to i Jego Matka przeszła zapewne tę drogę. Co więcej, w ten sposób Maryja wytyczyła szlak nam, bo i my wszyscy przejdziemy przez śmierć i pójdziemy do nieba, a na końcu świata staniemy się uczestnikami zmartwychwstania ciał. Maryja jest w tej drodze naszą poprzedniczką i przewodniczką.

Dlaczego to takie ważne? Bo uczy nas umierania w Bogu, a przez to życia w prawdziwej nadziei. Skoro Maryja przeszła przez śmierć, nie zrywając swojej więzi z Bogiem, to i my, dzięki Bożej łasce, możemy mieć nadzieję, że będziemy tak umierać, aby przez wiarę ani na chwilę nie zerwać więzi miłości z Bogiem. I choćbyśmy w chwili śmierci byli najbardziej samotni na świecie, opuszczeni przez wszystkich i w najpodlejszych warunkach, to nawet w takiej sytuacji dzięki wierze możemy trzymać w rękach dłonie samego Boga, bo ta więź okaże się silniejsza od śmierci doczesnej i da nam nowe życie. Bóg przez Maryję mówi nam dzisiaj: Nie bój się umierać, trzymam cię za rękę. Jeszcze dziś będziesz ze Mną w niebie.

 

Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć
Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć

Już nie obcy

Maciej Biskup OP

Ap 11, 19; 12, 1-10 • Ps 45 • 1 Kor 15, 20-26 • Łk 1, 39-56

Kochać to być z drugim na życie i śmierć. „Tak bowiem Bóg umiłował świat”, że podzielił nasz los. Człowiek często jest nieporadny w dawaniu bezpieczeństwa drugiemu, gdy odrzuca, zdradza, nudzi się, pogardza. Taki był i wobec Boga: „Przyszło [Słowo] do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. Chrystus zgodził się zamieszkać w domu zbudowanym na piasku, aż po ostateczne odrzucenie na krzyżu. Jest coś bardzo ludzkiego w uroczystości Wniebowzięcia: Syn przychodzi po swoją Matkę. Ona Go zrodziła, wykarmiła, wychowała, trwała z Nim w osamotnieniu i cierpieniu krzyża, widziała Jego śmierć, złożyła Jego ciało do grobu, jakże więc miałaby nie towarzyszyć Mu w Jego zmartwychwstaniu i uwielbieniu?

Wstępujący do Ojca Syn „odziany w ubogą szatę naszej natury, a ubranie Jego splamione purpurą spod tłoczni ludzkich cierpień” (św. Grzegorz z Nyssy) przyjmuje nas do swego życia i ukrywa w miłości, która nie ustaje, jest bezpieczna, usuwa lęk, nie zniechęci i nie znudzi się, nie zwątpi, nie odrzuci, nie wzgardzi, nie wyśmieje.

Hans Urs von Balthasar pisał: „Nasze ubogie umieranie zostanie wchłonięte przez to najżywotniejsze »nadumieranie«, tak że wszystko, co ludzkie – bezpieczeństwo, życie, śmierć – zostanie dalej włączone w życie, które nie zna żadnych granic”. Wyznaczony przez Odkupienie kierunek – Wcielenie, Pascha, Wniebowstąpienie – jest widoczny w liturgii: „w górę serca”. Liturgia uwalnia z małoduszności i leczy z infantylnej pewności siebie: „Niewielkie bowiem utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. […] kiedy nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga.

Obdarowani Domem – przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa – nie jesteśmy już obcymi i przychodniami. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny to początek odpowiedzi Ojca na arcykapłańską modlitwę Syna: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją”. Odkupienie to nie tylko odpuszczenie grzechów, ale odbudowanie zaufania i przyjęcie do pełnej wspólnoty z Bogiem, by „zostać napełnionymi całą Pełnią Bożą”. Darowanie długów może być litością, która nie usuwa dystansu. Bóg okazuje zaś miłosierdzie, dając nam prawo do siebie, do swej chwały, zaprasza do bezgranicznie rozwijającego się obdarowania, które nas twórczo przekształca. Bóg jest z nami na śmierć i ŻYCIE!