Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Nasycą się i pozostawią resztki
 Nasycą się i pozostawią resztki

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Czy wierzysz?

 Wojciech Gomułka OP

 2 Krl 4, 42-44 • Ps 145 • Ef 4, 1-6 • J 6, 1-15

Rozmnożenie chleba jest zapowiedzią Eucharystii. To pierwsza myśl, którą rodzi we mnie dzisiejsze Słowo. Tak jak chleb ziemski karmi ludzkie ciała, tak Chleb niebieski nasyca nasze dusze. Nie chodzi tu jednak tylko o rodzaj pokarmu. Wydawać by się mogło, że aby nasycić rzesze ludzi, trzeba mieć tysiące koszy z chlebami. Zarówno Ewangelia, jak i pierwsze czytanie pokazują nam jednak, że liczba nie jest aż tak istotna. To zaś możemy odnieść do wielu przestrzeni naszego życia i naszych potrzeb, które mogą się nam wydawać olbrzymie i wręcz niezaspokajalne. Na nasze potrzeby duchowe Bóg już odpowiedział i stale odpowiada w Jezusie Chrystusie, zwłaszcza poprzez sakramenty.

Okazuje się jednakże, że chce On równie hojnie odpowiadać na nasze potrzeby materialne, nawet te najprostsze, jak głód. Nie wymaga przy tym, abyśmy byli stuprocentowo zabezpieczeni na wszelki wypadek. Dużo ważniejsza bowiem niż ilość środków, którymi możemy się posłużyć, jest nasza wiara. Słowo to stawia nam więc pytanie: „Czy wierzysz?”. Wiara jest odpowiedzią na objawienie dane przez Boga, na Jego Słowo, Jego obietnice, na Niego samego – Boga, który daje nam Siebie. Wiara jest jednak również jakoś policzalna. Można mieć jej więcej albo mniej.

Słowo to pyta nas zatem również o to, czy nie boimy się przyjść do Chrystusa z taką wiarą, jaką mam y. Czasem większą, czasem bardzo malutką. A może właśnie ta niewiara nas zwycięża i zamyka na rozmnożenie chleba? Panie Jezu Chryste, w Twoje imię wyrzekam się niewiary i proszę Cię, przymnóż mi wiary!

” 

Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój
Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój

Znosić jeden drugiego

Jan Andrzej Kłoczowski OP

2 Krl 4, 42-44 • Ps 145 • Ef 4, 1-6 • J 6, 1-15

Widać, że Efezjanie byli dla siebie nawzajem nieznośni, co św. Pawła bardzo bolało i musiał dobitnie zwrócić im na to uwagę. Pisał o tym mocno, bez owijania w kaznodziejską bawełnę. Ganiąc ich, nie odwołuje się do zasad dobrego wychowania, do kultury osobistej, sięga samych korzeni – przecież stali się uczestnikami najgłębszej jedności: „jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei”. Nie pozostaje na poziomie teologicznej wzniosłości; to, co niebiańskie, ma być urzeczywistniane już tu, w czasie ziemskiej pielgrzymki. W Liście do Galatów znajdujemy wyrazistą, wręcz brutalną wskazówkę, co miałby znaczyć ów brak wzajemnego znoszenia się: „A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli” (5,15). Gdy czytamy te słowa, z łatwością rozumiemy, że wszyscy jesteśmy Galatami, także Polacy 2015 roku, i słowa te dotykają także naszych sumień.

Jaka jest na to rada? Paweł nie poprzestaje na słowach potępienia, daje wskazówkę zarówno praktyczną, jak i naj- trudniejszą: „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnia- jcie prawo Chrystusowe” (6,2). Znosić drugiego to więcej i trudniej niż być obojętnie tolerancyjnym, to brać na siebie brzemię drugiego. Nie zniesiesz drugiego, jeżeli nie będziesz przynajmniej usiłował unieść jego ciężaru.

Gdy poraniony człowiek leżał przy drodze z Jerozolimy do Jerycha, jedni przeszli obojętnie, inni tłumaczyli mu, że sam jest sobie winien, niektórzy może się zatrzymywali, by wypowiedzieć słowa niezobowiązującego współczucia. Ale pomógł naprawdę ten, który go opatrzył i dźwignął jego ciężar na juczne zwierzę, by rannego doprowadzić do gospody. To właśnie on, nawet o tym nie wiedząc, wypełnił prawo Chrystusowe.

Trudno jest znosić jeden drugiego w miłości, trudno jest dźwigać ciężar, który nie jest moim brzemieniem, ale czy jest inna droga od tej, jaką przeszedł Ten, który wziął na siebie „z całą pokorą i cichością” brzemię naszych grzechów, naszej agresywnej obojętności?

 

Pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?
Pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?

Zawsze nienasyceni

Mariusz Tabaczek OP

2 Krl 4, 42-44 • Ps 145 • Ef 4, 1-6 • J 6, 1-15

Duchowym nieszczęściem naszych czasów jest poczucie ciągłego niespełnienia. Naturalne i dobre skądinąd dążenie do tego, by zdobywać wiedzę, więcej posiadać, sięgać dalej, pokonując wszelkie ograniczenia, przerodziło się w przekonanie, że prawdziwe życie jest gdzieś indziej i dopiero nastąpi, w bliższej lub dalszej przyszłości. To wszystko sprawia, że tak często nie potrafimy się cieszyć tym, co już posiadamy. Przykłady można by mnożyć.

To jeszcze nie to mieszkanie, nie ten wymarzony dom, nie ten model samochodu, nie to stanowisko, nie ta szkoła, nie ten kierunek studiów, nie ta przyjaźń, nie ta miłość… Jakże często podobne przemyślenia rodzą poczucie niezadowolenia, zrezygnowania, zazdrości czy wręcz zawiści, a także pokusę ucieczki w marzenia.

Tymczasem nasze życie dzieje się tu i teraz. Niedoskonałość tego, kim jesteśmy i co posiadamy, nie czyni go mniej prawdziwym. Oczywiście trzeba iść naprzód, szukać rozwiązań problemów i dróg rozwoju. Nie wolno jednak zapominać, że szczęście i poczucie spełnienia są dostępne już teraz. One nie przychodzą inaczej jak tylko przez zanurzenie i przeżywanie wszystkiego, co jest naszym doświadczeniem w perspektywie wiary.

Można mieć wrażenie, że Jezus, czyniąc znak rozmnożenia chleba, mówi: przynieś mi tę odrobinę, którą już posiadasz. Ona jest prawdziwa, jest owocem twojej pracy i troski. Jezus pragnie tę odrobinę pomnożyć i nasycić nią nie tylko mnie samego, ale też wszystkich wokoło. Czyni to poprzez gest i słowo błogosławieństwa, czyli dziękczynienia.

Ktoś powie, że scena opisana w Ewangelii nie rozwiązała problemu, słuchacze Jezusa musieli wrócić do swoich domów i obowiązków, aby troszczyć się o chleb powszedni. To prawda, także Eucharystia, której zapowiedzią jest wydarzenie opisane przez św. Jana, jest drogą. Potrzebujemy do niej nieustannie powracać, przemieniać nasze serca i starać się ją głębiej zrozumieć. Nie wystarczy przyjąć Jezusa do serca jedynie w dniu pierwszej komunii świętej.

Czy potrafię się cieszyć tym, co posiadam? Czy potrafię dostrzec, że prawdziwe życie dzieje się tu i teraz? Umiejętność dziękowania otwiera nam oczy i zaprasza Jezusa, aby pomnożył odrobinę, którą posiadamy. Eucharystia jest szkołą dziękowania.