Imię drugie, Chrystus.

JEZUS CHRYSTUS SYN BOŻY ZBAWICIEL – IESOUS CHRISTOS THEOU YIOS SOTER. ICHTYS to znaczy RYBA. 

Jaka symbolika zdominowała w Kościele pierwotną symbolikę ryby, dziś niemal zapomnianą, tak że RYBA jest obecnie traktowana w chrześcijaństwie jako znak naszej przynależności do Chrystusa?

Chrystus, czyli Namaszczony Duchem Świętym

„Jezus, zwany Chrystusem” – tak kończy genealogię Pana Jezusa Ewangelista Mateusz (Mt 1, 16). Pochodzący z greki wyraz Chrystus, podobnie jak pochodzący z hebrajskiego wyraz Mesjasz, znaczy: Namaszczony, Pomazaniec. W Starym Testamencie namaszczani byli świętą oliwą do swojej posługi królowie, kapłani, niekiedy prorocy. Pan Jezus nigdy takiego namaszczenia, namaszczenia z rąk ludzkich, nie przyjmował. Jego namaścił sam Bóg, a namaścił samym Duchem Świętym.

Co to znaczy, o tym za chwilę. Najpierw spójrzmy na święte teksty, które o tym mówią. Otóż na samym początku swojej działalności publicznej, w synagodze w Nazarecie, Pan Jezus zaczął czytać następujące proroctwo Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4, 18-19). I otwartym tekstem Pan Jezus stwierdził, że „dziś spełniły się te słowa Pisma”.

O tym, że „Bóg namaścił Go Duchem Świętym”, czytamy również w Dziejach Apostolskich (10, 38; por. 4, 27). Znaczy to, że On, Bóg prawdziwy równy swojemu Ojcu, kiedy przyszedł do nas jako jeden z nas, był wypełniony Duchem Świętym – tą samą, równą Mu w bóstwie osobową Miłością, jaką kocha Go Ojciec i jaką On wiekuiście kocha swojego Ojca.

Ewangelie prawdę tę przedstawiają zastanawiająco szczegółowo. Przypomnijmy sobie. Począł się On z Ducha  Świętego (por. Łk 1, 35; Mt 1, 20), to znaczy przyjął nasze człowieczeństwo w tej samej Miłości, którą jest związany ze swoim przedwiecznym Ojcem. W tej Miłości, w Duchu Świętym, przyjął On chrzest w Jordanie (por. Łk 3, 22) i podjął drogę Baranka Bożego, który aby zgładzić grzech świata, postanowił pójść aż na krzyż (por. J 1, 29.32). W Duchu Świętym rozpoczął Jezus działalność publiczną (por. Łk 4, 1.14), „przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie” (Hbr 9, 14), a następnie został „powołany do życia w Duchu” (1 P 3, 18). Jednym słowem, całe Jego ludzkie życie i dzieło zbawcze – od wcielenia aż po powstanie z martwych – dokonało się w Duchu Świętym. Całą tę drogę Syn Boży podjął po to, ażeby również nas, zwyczajnych ludzi, obdarzyć Duchem Świętym. Łatwo to powiedzieć, ale spróbujmy choć odrobinę nadzwyczajność tego Daru zrozumieć. Kiedyś Pan Jezus powiedział, że warunkiem tego, abyśmy Ducha Świętego mogli otrzymać, jest Jego odejście od doczesnego bycia z nami (por. J 16, 7). Co to znaczy? O co tu chodzi?

Ojcowie Kościoła wyjaśniali to mniej więcej tak: Kiedy Chrystus Pan był fizycznie z nami, było to po pierwsze dawno, po wtóre krótko, po trzecie – nawet jeśli spotykał się z tłumami, to w sumie była to niewielka liczba ludzi, i to ludzi należących tylko do jednego pokolenia. A przecież dokonał On odkupienia wszystkich ludzi, ludzi z różnych krajów i z wszystkich pokoleń (również tych, którzy żyli przed Jego przyjściem do nas, o czym przypomina nam prawda, że „zstąpił do piekieł”).

Otóż bezpośredni dostęp do Zbawiciela – w każdym miejscu i w każdym czasie – zapewnia nam wszystkim właśnie Duch Święty, który swoją boską obecnością i mocą ogarnia Jego uczniów i przemienia w Kościół. To dzięki Duchowi Świętemu (jak czytamy w soborowej Konstytucji o Liturgii, 7) kiedy ktoś chrzci, sam Chrystus chrzci, kiedy głoszone jest słowo Boże, to sam Chrystus naucza, a przede wszystkim spotykamy się z Chrystusem Panem w ofierze mszy świętej. To dzięki Duchowi Świętemu w Kościele możemy się spotykać z Panem Jezusem aż tak głęboko, że wolno nam mówić razem ze świętym Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).

Podsumujmy ten fragment wykładu. Jezus jest Chrystusem, czyli jako człowiek jest namaszczony przez Ducha Świętego. Swoje człowieczeństwo przyjął On i aż do swojej śmierci na krzyżu zrealizował idealnie, przepełniony tą samą osobową Miłością, trzecią Osobą Trójcy Świętej, jaką On, Syn Boży, zjednoczony jest w boskiej wieczności ze swoim Przedwiecznym Ojcem.

Teraz Duch Święty nas, wierzących w Chrystusa, ogarnia i przenika coraz bardziej, i przemienia w jedno z Nim, na wzór niepojętej, a przecież zachwycającej jedności Osób Boskich. To dzięki Duchowi Świętemu my jako Kościół stajemy się coraz bardziej Ciałem Chrystusa, a każdy z nas – jeśli tylko stara się trwać w łasce uświęcającej – może o sobie powiedzieć, że „ma namaszczenie od Świętego” (1 J 2, 20).

Tekst z „Tropy Lednickie. Dzieło i program Jana Pawła II”.

fot. Oc Gonzalez / Unsplash