Przestrzenią, w której życie wiary ukazuje się w pełnym świetle, pozostaje wspólna modlitwa. Ileż małżeństw nie ma takiego zwyczaju!

Co zrobić z różnicami wiary?

Tak jak istnieje zdrowa różnica na poziomie mężczyzna – kobieta, tak też, co trzeba jasno przyznać, rzadko się zdarza, aby oboje małżonkowie reprezentowali ten sam poziom wiary chrześcijańskiej. Różnice dotyczą albo stopnia – małżonkowie znajdują się na różnych etapach drogi na spotkanie Chrystusa, albo jakości, gdy reprezentują bardzo różne formy ekspresji wiary. To stwierdzenie nie powinno zasmucać, albowiem mieści ono w sobie szerokie możliwości wzajemnego uświęcania:

Niewierzący mąż uświęca się bowiem dzięki żonie i uświęca się niewierząca żona dzięki temu bratu (1 Kor 7,14).

Święty Paweł, niesłusznie uważany za człowieka nieznoszącego kobiet, pisze tu o działaniu obopólnym! 

Często małżonkowie podzielają te same wartości duchowe. Kiedy są one różne, jak skłonność do życia bardziej kontemplacyjnego lub aktywnego, bardzo różne typy apostolstwa, wiara bardziej intuicyjna lub oparta na intelekcie, wrażliwość maryjna lub charyzmatyczna, odzwierciedlają różnorodność charyzmatów obecną w Kościele i tak powinny być traktowane. Gdy chodzi o różne religie i kościoły, dominuje dialog międzyreligijny, ekumeniczny. Wiara małżeńska przeżywana w atmosferze miłości chrześcijańskiej nabiera wtedy zasadniczego znaczenia dla życia duchowego, bo jedność nie oznacza identyczności.

Sprawą najważniejszą pozostaje szacunek dla aspiracji duchowych drugiego małżonka, nawet jeżeli są różne od naszych, bo chodzi o dziedzinę bardzo osobistą i wrażliwą; interwencja w nią grozi zranieniem go.

Modlitwa pary małżeńskiej

Przestrzenią, w której życie wiary ukazuje się w pełnym świetle, pozostaje wspólna modlitwa. Nie zastępuje ona modlitwy osobistej, ale owocnie ją uzupełnia.

Ileż małżeństw nie ma takiego zwyczaju! Dla nich wspólna modlitwa nie istnieje. Z pewnością skromność, prostota, delikatność są tu niezbędne. Zawsze lepsza jest wierność niż obfitość, szczególnie gdy jest ona jednostronna. Lepsza jest zachęcająca powściągliwość, zwłaszcza w początkach, bo pozwala oswoić się dwom duszom, które znają się niezbyt dobrze. 

Najbardziej korzystny jest moment przed albo po rozmowie, pojednaniu, stosunku seksualnym. Wieczór, choć zmęczenie jest większe, sprzyja ponownemu rozważeniu wydarzeń mijającego dnia. Poranek jest wypełniony nadziejami dotyczącymi dnia nadchodzącego. 

Jak postępować? Znaleźć moment, który odpowiada obojgu małżonkom. Cisza pomaga każdemu z nich wejść w atmosferę modlitwy. Wybrać wspólny nośnik: różaniec albo jego dziesiątkę, liturgię godzin w łączności z Kościołem, fragment Pisma, wspólną modlitwę wstawienniczą, słowa swobodnie kierowane do Boga w obecności współmałżonka. Papież Franciszek przypomina często o prostocie modlitwy: „dziękujemy”, które jest wspólnym oddaniem czci i dziękczynieniem za to, co się wydarzyło albo wydarzy; „przepraszamy”, aby wyjaśnić sobie nawzajem swoje błędy, pojednać się z małżonkiem z Bogiem; „prosimy” we wspólnej modlitwie wstawienniczej za rodziny, dzieci, pracę, przyjaciół.

Podjąć na nowo swoje zobowiązania pod okiem Boga

Dobrze jest poświęcić czas na to, aby powtórzyć sobie nasze wzajemne zobowiązania. Szczera wymiana poglądów na ten temat kończy się ich potwierdzeniem albo dopasowaniem do aktualnej sytuacji. Warto powtórnie rozważyć oczekiwania wobec naszego małżeństwa, pamiętając, co nas pociągnęło ku sobie, i wrócić w ten sposób do jego początków. Przypominając sobie to, co nas do siebie zbliżyło, historię naszego związku, tworzymy rodzaj wspólnego pamiętnika. Czy nasze pierwsze spotkanie to była góra Tabor, Kana, czy Golgota? Ma ono swoje własne znaczenie, nad którym warto się dokładnie zastanowić. 

Pułapki, na jakie natrafia małżeństwo, to jego zbyt wielkie uduchowienie lub idealizacja, przesadny lęk przed przyszłością, zbyt duża erotyzacja albo popadnięcie w rutynę. Warunki zaangażowania warto co jakiś czas zdefiniować na nowo, bo wraz z biegiem lat my także się zmieniliśmy: pogłębił się nasz wzajemny szacunek, przekonanie o ważności łączącej nas więzi i zasadnicza zgoda co do ważnych opcji życiowych, wzrosła umiejętność adaptacji i zarządzania konfliktami. 

W każdym razie dobrze jest stawiać sobie regularnie nowe zadania, zgodnie z duchem czasów, aby realizować wspólnie ważne potrzeby, nie zapominając przy tym o odkrywaniu znowu drobnych szaleństw! 

Wreszcie nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ten sam sposób, w jaki każdego roku w czasie Wigilii paschalnej odnawia się obietnice składane podczas chrztu, małżonkowie mogli, w obecności kapłana albo podczas Eucharystii, odnowić obietnice złożone sobie nawzajem podczas ceremonii ślubnej.

Fragment książki „Na dobre i bez złego? Jak rozpalić miłość w małżeństwie”. Tytuł pochodzi od redakcji Dominikanie.pl.

Książka do nabycia w naszym sklepie internetowym.

fot. David Nunez / Unsplash