Wielka Sobota jako dzień ukrycia się Boga, zstąpienia do otchłani śmierci może, i powinien być przeżywany przez człowieka wierzącego jako dzień wiary i nadziei na miłość Boga we wszystkich sytuacjach życia.

Wielka Sobota jest dniem ukrycia się Boga, dniem niezwykłego paradoksu, który w wyznaniu wiary wyrażamy słowami: „zstąpił do piekieł”; zstąpił do tajemnicy śmierci; zszedł do Szeolu, do królestwa śmierci – prawdziwie umarł i tym samym miał udział w bezdennej otchłani naszej śmiertelności. Modlitwa starannie opracowaną liturgią godzin, poprzez płynący z niej głęboki spokój, wprowadza modlącego się w duchowe centrum tego dnia. Przedziwna tajemnica, której nikt nie jest w stanie naprawdę wyjaśnić.

Wielka Sobota jest pusta, ciężki kamień nowego grobu zakrywa Zmarłego, wszystko minęło, wiara definitywnie już wydaje się być egzaltacją. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom żaden Bóg nie ocalił tego Jezusa, który nazywał siebie Synem Bożym. Mieli rację trzeźwo myślący – teraz można już być spokojnym…

Wielka Sobota, dzień pogrzebania Boga – czy w jakiś nie do końca zrozumiały sposób nie jest to także nasz dzień? Czy straszliwa, pozornie pozbawiona nadziei, tajemnica Wielkiej Soboty, otchłań jej milczenia, nie stała się w naszej teraźniejszości dręczącą rzeczywistością? Czy współczesna rzeczywistość, filozofia, teologia „śmierci Boga” – jak zauważa kard. Joseph Ratzinger – nie rozgląda się przypadkiem i nie zachęca ludzi zawczasu do wzięcia na siebie roli zastępców Boga? Wówczas jednak – jak z całą ostrością ukazuje nam to m.in. historia ubiegłego wieku – gotujemy sobie piekło na ziemi. Piekło samotności, (samo)unicestwienia, segregacji, odrzucenia, pogardy – homo homini… człowiek człowiekowi…

Wybór krainy śmierci (niekiedy nawet z koszyczkiem ze święconką (!) w ręku) poprzez odrzucenie Boga i wejście człowieka na Jego miejsce najwięcej kosztuje samego człowieka.

Wielka Sobota dla człowieka wiary to także moment spoglądania na krzyż. Jest on znakiem męki Chrystusa na Golgocie. Jednak początki pobożności związanej z krzyżem są nieco inne. Dla wczesnego chrześcijaństwa znak krzyża jest przede wszystkim znakiem nadziei: O crux ave, spes unica – „O krzyżu bądź pozdrowiony, jedyna nasza nadziejo”, śpiewamy do dziś w starochrześcijańskim hymnie. Chrześcijanie modlili się zwróceni ku wschodowi, w stronę krzyża – znaku nadziei, że Chrystus, prawdziwe Słońce, wzejdzie nad historią; była to zarazem modlitwa w stronę znaku wiary w powtórne przyjście Pana. Krzyż jest przedstawiany jako sztandar, który będzie niesiony na przedzie orszaku Króla w momencie Jego przyjścia. Tym duchem wiary i nadziei oddychają modlitwy Wielkiej Soboty. Ten duch powinien również przeniknąć całe chrześcijaństwo.

Wielka Sobota jako dzień ukrycia się Boga, zstąpienia do otchłani śmierci może, i powinien być przeżywany przez człowieka wierzącego jako dzień wiary i nadziei na miłość Boga we wszystkich sytuacjach życia, nawet w tych, które można nazwać Szeolem, który niekiedy sami sobie serwujemy poprzez odrzucenie Boga na bok i zajęcie miejsca Jemu właściwego. Gdyż, jak poucza nas psalmista „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę bo Ty jesteś przy mnie” (Ps 23, 4) i „Jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę” (Ps 139, 8b).

Mniej więcej od dwóch lat towarzyszy mi poniższa modlitwa autorstwa przywołanego powyżej kard. Josepha Ratzingera. Z wiarą i nadzieją dzielę się nią z Wami. Komentarz – zbyteczny.

Modlitwa

Panie Jezu Chryste, w ciemności śmierci stałeś się światłem, w otchłani największej samotności zamieszkała teraz na zawsze kojąca moc Twej miłości, w Twoim ukryciu możemy śpiewać „Alleluja!” ocalonych. Daj nam pokorną prostotę wiary, która nie daje wprowadzić się w błąd, kiedy Ty wołasz nas w godzinach ciemności i opuszczenia, kiedy wszystko staje się niepewne; w czasie kiedy Twoja sprawa zdaje się przegrywać w śmiertelne walce daj nam wystarczająco dużo światła, żebyśmy Ciebie nie stracili; tyle światła, żebyśmy mogli stać się światłem dla innych, którzy go jeszcze więcej potrzebują. Niech tajemnica Twej wielkanocnej radości jak zorza poranna rozjaśnia nasze dni. Spraw, żebyśmy w tej Wielkiej Sobocie historii byli ludźmi prawdziwie paschalnymi. Spraw, żebyśmy w jasnych i ciemnych dniach tego czasu radośnie zdążali do Twej przyszłej chwały. Amen.