Uwierzmy, że naprawdę mamy odpowiedź na pytanie: „Jak żyć?”.

W 1962 roku prezydent John F. Kennedy, w swoim wystąpieniu do studentów na uniwersyteckim stadionie Rice w Houston powiedział, że Amerykanie powinni jeszcze w tej samej dekadzie wysłać człowieka na Księżyc. I zrobić to nie dlatego, że jest to łatwe, ale właśnie dlatego że jest to trudne. Zrobić to dlatego, że ten cel ich wzmocni i wyeksponuje w nich to co najlepsze.

Rok później Kennedy ginie, ale postawiony przez niego cel i zadanie zostały w studentach, którzy go słuchali. Pod koniec dekady lat sześćdziesiątych Amerykanie wylądowali na Księżycu. Przytaczam tę historię, byśmy wierzyli, że w studentach drzemie wciąż pasja i chęć zmiany świata. Dlatego też ten ranking.

Wiara

W starożytnym Liście do Diogneta czytamy: „czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie”. Dlatego pierwszą misją, jaką mamy wobec otaczającego nas świata, jest być „duszą” naszego świata – nie zawsze sprzyjającego i prawiącego nam komplementy, ale oczekującego, że nie będziemy dwuznaczni i pełni hipokryzji.

Często z lęku, by się nie narzucać innym, rezygnujemy z mówienia o tym, co dla nas ważne i istotne. Gdy wychodzimy z pomieszczeń duszpasterstwa, staje się ono wielokrotnie tematem tabu wśród naszych znajomych. A przecież „nie może się ukryć miasto położone na górze”. Dlatego tym, jak żyjesz, jak mówisz, odpoczywasz i patrzysz na otaczający Cię świat, możesz dać swoją wiarę innym. Nie używaj zbyt wielu patetycznych słów, po prostu żyj wiarygodnie. I niczego się nie wstydź.

Nadzieja

Nieżyjący już ks. Janusz Pasierb mówił: „Jako chrześcijanie jesteśmy odpowiedzialni za poziom nadziei w świecie”. Autentyczna tożsamość jaką mamy z wiary w Jezusa może stać się źródłem nadziei dla naszych rówieśników.

Nie ma się co oszukiwać, wiele osób wokoło nas to „prorocy nieszczęść”, wieczni narzekacze, toksyczni pesymiści zatruwający nas dzień po dniu swoim ciemnym spojrzeniem. Stańmy obok nich, jako ludzie, którzy mają zaufanie do świata, którzy nie widzą w nim jedynie zagrożenia wiary i upadku cywilizacji. Świat, nawet jeśli gubi się w ciemnościach, oczekuje od nas światłości jaką mamy z życia wiarą.

Miłość

Zawsze konkretna i bez wyłączania kogokolwiek, bez względu na jakieś „ale”. Wszyscy dokoła mówią o miłości i za nią tęsknią. Mylą ją z zawłaszczeniem, dominacją drugiej osoby. Dlatego niech miłość jaką my dajemy, będzie bezinteresowana, niesatysfakcjonująca i kompletnie nieopłacalna, niech będzie miłosierna.

Nasze duszpasterstwa są szkołą miłości miłosiernej: uczymy się troski o siebie nawzajem i o tych najbardziej ostatnich, wyrzuconych na margines życia. Miłość to także opuszczenie swojej strefy komfortu, dlatego tak ważne jest odkryć sens swojego życia w dawaniu, a nie tylko w braniu. Bez miłości, nadziei i wiary staniemy się towarzyskimi klubami z dobrą organizacją.

Pasja

Stworzeni na wzór i podobieństwo Stwórcy, mam uczestniczyć w dziele stworzenia – tworząc. Nie tylko wciąż kopiować utarte, odwieczne schematy, ale mieć odwagę innowacji. To właśnie dzięki naszej młodości i pasji, odkrywaniu naszych talentów i umiejętności możemy zmieniać ten świat na lepszy.

Ktoś nas oszukał wmawiając nam, że nic od nas nie zależy, że zmian dokonają inni, wybrani, wszechmogące instytucje. To okrutne kłamstwo, jakiemu często ulegamy, nie wierzymy w moc zmian i siłę naszych pomysłów. W każdym z nas złożony jest dar i pasja, i powołanie do robienia wielkich rzeczy, które przyniosą nam szczęście.

Odpowiedzialność

Miarą naszej dojrzałości jest nasza odpowiedzialność. Co chwilę słyszę o ludziach pragnących, by zaspokoić różne ich pragnienia czy oczekiwania, a jednocześnie za nic nie chcą być oni odpowiedzialni. Odpowiedzialność to dorosłe przyjęcie konsekwencji swoich wyborów i decyzji. Bo to, co robię ma wpływ na innych.

Nie jesteśmy – jak wielu sądzi – samotnymi wyspami, unoszącymi się bezpiecznie w swojej niezależności. To ogromne wyzwanie dla naszych środowisk – dosyć już nieustannego zasłaniania się „ktosiem”: ktoś, czyli nikt – on nie istnieje! Czym szybciej uznamy tę prawdę, tym lepiej. Przestając uciekać od odpowiedzialności, poznamy w końcu siebie: tak realnie – bez wzniosłych oczekiwań i działających jak hamulec kompleksów.

Integralność i charakter

Wierząc w świętość i wyjątkowość każdego ludzkiego życia, szanujmy wielość i różnorodność. Wiara maksymalnie otwiera nas na innych i prowadzi nas do spojrzenia na drugich, jako na braci i siostry. Charakter drugiej osoby może być dla nas darem. Dlatego nie odbierajmy nikomu jego niepowtarzalności. Nie oczekujmy, by inni byli tacy sami jak ja. Praca nad charakterem to jego rozwój, a nie naginanie go do egoistycznych oczekiwań innych.

Szanujmy wielość naszych charakterów, różnorodność umiejętności i bądźmy tymi, którzy to spójnie, integralnie łączą. Dzięki temu pokażemy jak rozumiemy Kościół: jako wspólnotę jedności, a nie jednolitości.

Sztuka życia

Jestem przekonany, że dzięki wierze posiedliśmy umiejętność prawdziwego i szczęśliwego życia. Możemy się dzielić z nią innymi, pokazując jednocześnie, że nie pędzimy ślepo za trendami współczesności. Inna jest miara naszej wolności i sukcesu. Dlatego bez kompleksów możemy wchodzić w ten świat jako przywódcy, liderzy opinii i twórcy środowisk. Wskazywać kierunki i cele, swoim dojrzałym życiem pociągać innych za sobą. To nie przypadek, że nasze duszpasterstwa akademickie lat 70’ i 80’ były środowiskami, z których wyrosła demokratyczna opozycja, doprowadzając do radykalnych zmian ustrojowych.

Uwierzmy w to, że naprawdę mamy odpowiedź na pytanie: „Jak żyć”?