Siostra Cecylia Roszak w marcu skończyła 109 lat. W Zakonie żyje prawie 90.

W piątek, 29 września 109 urodziny będzie obchodziła niemiecka dominikanka Konrada Huber z klasztoru Matki Bożej w Niederviehbach w południowej Bawarii. Siostra Cecylia Roszak 109 lat skończyła 25 marca i jest o ponad pół roku starsza od siostry Huber. Jest także prawdopodobnie najstarszą zakonnicą na świecie.

Z narażeniem życia ratuje Żydów

Trwa druga wojna światowa. Do klasztoru dominikanek pod Wilnem pukają żydowscy harcerze. Za ukrywanie Żydów grozi śmierć. Mniszki nie wahają się – udzielają schronienia młodym Żydom. Wśród tych, które narażają życie, jest siostra Cecylia Roszak.

Mniszki ukrywały żydowskich harcerzy w niewielkim pokoiku przy stajni. Jednym z ukrywających się był harcmistrz Adam Kowner. Po wojnie szukał zakonnic, które ocaliły mu życie. Dotarł do klasztoru na Gródku, żeby podziękować osobiście siostrze Cecylii. Przełożoną wileńskich mniszek władze Izraela odznaczyły medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”.

Ciężka praca w polu

Siostra Cecylia przyszła na świat 25 marca 1908 roku w Kiełczewie w Wielkopolsce. Skończyła Państwową Szkołę Handlową i Przemysłową Żeńską w Poznaniu. Miała 21 lat, gdy wstąpiła do dominikanek klauzurowych w Krakowie „Na Gródku”, jak popularnie nazywa się położony przy ulicy Mikołajskiej klasztor mniszek.

Pierwsze śluby zakonne złożyła 7 lutego 1931 roku, a trzy lata później – wieczyste. W krakowskim klasztorze poznała siostrę Marię Magdalenę Epstein. Była córką żydowskiego bankiera, który przeszedł z judaizmu na katolicyzm. Zasłynęła z działalności społecznej, przed pierwszą wojną światową wystarała się o założenie pierwszej na ziemiach polskich szkoły dla pielęgniarek, toczy się jej proces beatyfikacyjny.

Gdy w 1931 roku wstępowała do dominikanek, miała 56 lat. Pytana o powód tej decyzji, miała odpowiedzieć: „Pragnienie dążenia do wyższej doskonałości i złożenia ofiary z siebie Bogu za Ojczyznę i powołania kapłańskie w Polsce”. Siostra Cecylia Roszak musiała znać te słowa. Potem ich drogi na kilka lat się rozejdą. Magdalena Epstein zostanie w Krakowie, siostra Cecylia w 1938 roku pojedzie z grupą mniszek do Wilna.

W Kolonii Wileńskiej dominikanki chcą założyć nowy klasztor. Warunki są ciężkie: siostry harują na pięciohektarowym gospodarstwie, oddalonym 17 kilometrów od miasta. Mieszkają w drewnianym domu z niewielka kaplicą. Starają się o wybudowanie klasztoru z prawdziwego zdarzenia. Popiera ich arcybiskup Romuald Jałbrzykowski, ówczesny metropolita wileński. Ale wybucha wojna – z planów zostały nici.

Przez pierwsze dwa lata Wileńszczyzna jest pod okupacją sowiecką, po ataku Trzeciej Rzeszy na Związek Radziecki – pod niemiecką. Ludność zastraszana jest także przez zwalczające się różne partyzantki, jakich pełno na tym terenie.

To wtedy siostry z narażeniem życia ukrywają Żydów. Pomagają też okolicznej ludności. W styczniu 1944 roku siostra Cecylia przygarnia dwoje wystraszonych dzieci, których rodziców bestialsko zamordowano. Dzięki pomocy dominikanek dzieci udaje się uratować.

Od furtianki do przeoryszy

Po wojnie Wilno nie należy już do Polski – dominikanki muszą opuścić tamtejszy klasztor. Siostra Cecylia wraca do Krakowa. Ale tu nie jest wcale łatwiej – w 1944 roku mniszki wyrzucono z ich macierzystego klasztoru, w którym były od XVII wieku. Na Gródek powróciły parę lat później. W 1947 roku zmarła tam siostra Maria Magdalena Epstein.

Podczas ponad 80-letniego pobytu w Zakonie siostra Cecylia Roszak była furtianką, organistką i kantorką. Była też kilka razy przeoryszą krakowskiego klasztoru. – Jeszcze kilka lat temu w imieniu konwentu prowadziła korespondencję zagraniczną w językach obcych – wspominają dominikanki z Gródka.

Na bieżąco ze światem

W wieku 101 lat siostra Cecylia przeszła operację biodra i kolan. Nie odebrało jej to jednak energii. Przy pomocy chodzika pokonuje nawet schody. Przychodzi nadal do klasztornej kaplicy na wspólne modlitwy i odwiedza chore siostry.

– Ma trzeźwy umysł, jest na bieżąco w sprawach Kościoła i świata – opowiadają mniszki z Gródka. – I nie wypuszcza z rąk różańca.

Swoim współsiostrom lubi powtarzać: „Życie jest piękne, ale krótkie”.

Korzystaliśmy z artykułu „Zawsze ufałam Bożemu Miłosierdziu”, który ukazał się w „Biuletynie Tygodniowym” Centrum Informacyjnego Zakonów nr 4 /2015.