Idźcie i nauczajcie wszystkie narody. Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba
 Wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
To nie koniec

 Dominik Jarczewski OP

 Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mt 28, 16-20

Czyżby apostołowie byli pilnymi czytelnikami dziejów Eliasza? Kiedy prorok miał odejść z tego świata, porwany ognistym wozem do nieba, jego uczeń i następca Elizeusz prosił go, by ten, niczym synowi pierworodnemu, przekazał mu w dziedzictwie dwie części swojego ducha, czyli moc i charyzmaty potrzebne do spełniania zadania proroka. Eliasz odpowiedział wówczas, że uczeń otrzyma te dary, jeśli ujrzy, jak jego mistrz wstępuje do nieba (2 Krl 2, 9-10).

Apostołowie naśladują swojego poprzednika, ale wylanie Ducha Świętego nie będzie prostą konsekwencją takiej czy innej czynności człowieka. Przyjdzie dziesięć dni później – w ciszy wieczernika – jak wiatr, który wieje tam, gdzie chce i wtedy, kiedy zechce. I nie ograniczy się tylko do kilku wybranych wychowanków Jezusa „z pierwszego rzędu”. Nie zatrzyma się, aż zapali cały świat i, jak będziemy śpiewać za tydzień, odnowi oblicze ziemi.

Ziemska obecność Jezusa nie kończy się wraz z Wniebowstąpieniem. Trwa w sakramentach, które Kościół, wierny Jego wezwaniu, sprawuje dzięki mocy Ducha Świętego. Aby Go spotkać, nie musimy zadzierać głowy i wypatrywać na niedostępnych wyżynach. Jest tak blisko nas, że łatwo Go przeoczyć. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Bóg nie porzuca świata ani człowieka. Nie zrzuca człowieczeństwa jak znoszonej szaty. Zmartwychwstały i uwielbiony Chrystus jest dla nas znakiem nadziei, że nic, co prawdziwie ludzkie, nie przeczy Bogu i nie podlega zniszczeniu. Dary, które od stworzenia otrzymaliśmy od Niego, nie zostaną unicestwione, ale będą udoskonalone. Jezus odchodzi przygotować dla nas miejsce. A nam zostawia czas, byśmy Jemu to miejsce przygotowali – w świecie, na którego krańce zostaliśmy posłani.

 

Bóg posadził Go po swojej prawicy na wyżynach niebieskich
Bóg posadził Go po swojej prawicy na wyżynach niebieskich

Pomiędzy ziemią a niebem

Wojciech Surówka OP

Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mt 28, 16-20

Kiedy o. Aleksandra Mienia, prawosławnego kapłana i filozofa, zapytano, jakie zdanie w Ewangelii uważa za najważniejsze, odpowiedział, że jest nim obietnica dana uczniom przez Jezusa: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Obietnica ta świadczy o tym, że chrześcijaństwo to nie tylko nowa nauka, która daje nam wskazówki, jak żyć. To nie tylko zespół pewnych doktrynalnych treści, dogmatów, przepisów prawnych i liturgicznych. Ale to sam Chrystus, który pozostał ze swoim ludem. On jest z nami do skończenia świata. Są to słowa wyrażające radykalną wierność raz danym obietnicom. Bóg nie opuszcza człowieka. Wniebowstąpienie, które dzisiaj świętujemy, jest jeszcze pełniejszym zbliżeniem Boga do człowieka. Historyczna misja Jezusa zakończyła się. Wraca do Ojca, jednak wraz z Jego wniebowstąpieniem rozpoczyna się w szczególny sposób misja Ducha Świętego. To, co było udziałem garstki apostołów, staje się przeznaczeniem wszystkich ludzi, w czasie i przestrzeni.

Jak we wszystkich ważnych momentach życia Chrystusa i tym razem pojawia się anioł, który wyjaśnia uczniom sens tego, co się wydarzyło. Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Te słowa opisują naszą postawę wobec Boga: stoimy na ziemi i wpatrujemy się w niebo. Mieści się w tym słowie nie tylko realna przestrzeń, ale również cała jej historia. Jeśli zwracamy się w kierunku Boga, to z konkretnego miejsca, które nadaje nam kształt. Z drugiej strony wpatrujemy się w niebo. Nasze życie na tej ziemi to tylko etap na drodze do prawdziwej ojczyzny. Ale niebo, w które się wpatrujemy, daje nam siłę, żeby stać na ziemi. I w tym zawiera się nowość chrześcijaństwa. Człowiek nie może ograniczać się jedynie do ziemskiej egzystencji. Zamknięty na horyzont nieba nie żyje na miarę swojego powołania. Nie może również wpatrywać się jedynie w niebo. Jest ono obietnicą, a nie utopią. Człowiek znajduje się pomiędzy ziemią i niebem. Tu jest jego prawdziwe miejsce.

 

Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków, Pan wstępuje przy dźwięku trąby
Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków, Pan wstępuje przy dźwięku trąby

Tworzenie kawałków nieba

Ireneusz Wysokiński OP

Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mt 28, 16-20

Zastanawiam się, z jakim uczuciem przyjąłbym wiadomość, że został mi tylko dzień życia i już od jutra mogę się cieszyć radościami nieba. Wolałbym chyba, aby ten dzień nastąpił wiele lat później, i myślę, że takie nastawienie podziela wielu chrześcijan. Jest w nas jednak ogromne pragnienie życia w innym, lepszym świecie. Niedawne reakcje na śmierć Ojca Świętego są dowodem istnienia takiego pragnienia w milionach serc ludzkich. W ciągu kilkunastu godzin życie w naszym kraju całkiem się zmieniło. Z najbardziej nawet komercyjnych stacji telewizyjnych zniknęły medialne śmieci, a ich miejsce zajęły programy pełne zadumy nad sprawami najważniejszymi dla człowieka, kraju i Kościoła. Politycy, którzy od lat nie rozmawiali ze sobą, podali sobie ręce, a o chęci pojednania mówili nawet kibice sportowi. W zmarłym Ojcu Świętym widzieliśmy kogoś, kto był zupełnie inny niż znane postaci z życia publicznego, kto był pełen dobroci i miłości. Dramat rozstania się z kimś tak bliskim i ważnym zbliżył nas nawzajem do siebie i pokazał, ile jest w nas duchowej mocy. Okazało się, że przynajmniej przez kilka dni możemy być lepsi i żyć w innym, lepszym świecie.

Czy teraz, kiedy upłynęło już trochę czasu od tych wydarzeń, możemy powiedzieć, że nasze pragnienia i nadzieje legły w gruzach? Odpowiedź na to pytanie może dać duchowość wniebowstąpienia. Wydarzenie to zakończyło serię ukazywań się zmartwychwstałego Pana uczniom i musiało być dla nich niezwykle bolesne. Zaprzeczało spełnieniu ich ziemskich oczekiwań. Tymczasem Bóg miał pomysł, który przeszedł najśmielsze oczekiwania uczniów. Chrystus bowiem wstąpił do nieba, pozostając jednocześnie w sposób ukryty pośród ziemskiej wspólnoty wierzących. Chrześcijanin żyje zatem jednocześnie w dwóch różnych wymiarach rzeczywistości. Przez wiarę i sakramenty uczestniczy już w świecie nowym, zainicjowanym przez Jezusa zmartwychwstałego, ale pozostaje jeszcze w świecie starym. Świat ten próbuje mozolnie podźwignąć ku przemianie wskazanej i obiecanej przez Chrystusa. Jak praktycznie realizować to zadanie?

Możemy tworzyć w nas i wokół nas małą przestrzeń nieba, kiedy w modlitwie pogłębiamy więź ze zmartwychwstałym Panem. Daje nam to energię do tworzenia kawałków nieba wokół nas. Tworzymy je, gdy zdobywamy się nawet na małe gesty dobroci, życzliwości i wyrozumiałości. Konsekwentnie ich powtarzanie dopomoże w przezwyciężeniu nieufności tak bardzo zakorzenionej w społeczeństwie i Kościele.