„Tyś jest mój Syn umiłowany”. To jest o każdym z nas.

W brewiarzowej Jutrzni na dzień Objawienia Pańskiego zdumiewa mnie i zachwyca jedna z antyfon: „Dzisiaj się Kościół złączył z Chrystusem, swoim Oblubieńcem, który go z grzechów obmył w Jordanie; biegną mędrcy z darami na królewskie gody, a woda przemieniona w wino cieszy biesiadników”.

Niezwykła jest intuicja Kościoła, łącząca te trzy wydarzenia – pokłon Mędrców, chrzest w Jordanie i wesele w Kanie Galilejskiej – w jedno radosne święto objawienia się Mesjasza–Oblubieńca i Jego zaślubin z nami.

Wobec tej tajemnicy człowiek może pozostać zupełnie oniemiały. Bo jak wypowiedzieć tak niepojętą dobroć i czułość Boga, który swój lud – Oblubienicę oszpeconą grzechami – widzi jako piękną, wszystko jej przebacza, obmywa ją, wychowuje i przyjmuje do siebie.

W ewangelicznym opisie chrztu Jezusa znajdujemy zdanie: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. A zatem jest to dwukrotne wyznanie miłości Ojca skierowane wprost do Syna, który –  chociaż w to wyznanie odwiecznie się wsłuchuje – to jednak teraz, w swym człowieczeństwie, słyszy je pierwszy raz – ze względu na nas.

Bo przecież skoro wyznanie miłości Boga Ojca słyszy Syn Boży zjednoczony z ludzką naturą, zjednoczony z nami, zatem słowa te wypowiedziane są nad każdym człowiekiem. Nasze pragnienie bycia umiłowanym wypełnia się w Nim – w Chrystusie.

s. Paula