Co bracia przeżyli na zamkniętych rekolekcjach charyzmatycznych?

W minionym tygodniu (12-17 września) prawie 80 braci dominikanów wzięło udział w Korbielowie w zamkniętych rekolekcjach prowadzonych przez dwoje charyzmatyków: siostrę Briege McKennę OSC i ojca Kevina Scallona CM.

Bracia uczcili w ten sposób jubileusz 800-lecia Zakonu. Rekolekcje były zatytułowane „Nawróceni do kapłaństwa”. Obejmowały konferencje głoszone przez rekolekcjonistów, ale także odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych oraz kapłańskich i indywidualne modlitwy prowadzących nad każdym z uczestników.

Siostra Briege i ojciec Kevin od lat 70-tych ubiegłego wieku prowadzą wspólnie rekolekcje dla kapłanów na całym świecie. Ich życiową misją – jak sami mówią – jest posługa związana z odnową kapłaństwa. A ich głoszenie skoncentrowane jest na doświadczeniu „osobistego spotkania Jezusa Zmartwychwstałego”. Rekolekcjoniści są znani z daru głębokiego rozeznania  i proroctwa, zaś siostra Briege obdarzona jest ponadto charyzmatem uzdrawiania.

A oto co mówią bracia, którzy wzięli udział w jubileuszowych rekolekcjach:

Jakub Kruczek OP

Proste, a zarazem głębokie rekolekcje. Usłyszałem słowa przywracające sens najważniejszym wartościom: wierze, Ewangelii, Eucharystii, kapłaństwu i powołaniu. Rekolekcje pomogły mi odnowić się w powołaniu dominikańskim i kapłańskim, umocniły we mnie nadzieję i dały mi dużo światła. Wielkim darem dla mnie było doświadczenie braterstwa, wspólnego przeżywania wiary, modlitwy i wdzięczności.

Mikołaj Łuczok OP

Bardzo ważnym dla mnie było to, że mogłem przeżyć rekolekcje razem z braćmi. Rekolekcjoniści nazwali nas, dominikanów jednostką specjalną Kościoła.

Jednym z mocnych doświadczeń było to, kiedy razem z innymi braćmi po odnowieniu kapłańskich przyrzeczeń staliśmy dookoła ołtarza, na którym był Pan Jezus obecny w Najświętszym Sakramencie, a my wszyscy położyliśmy prawą rękę na ołtarzu i byliśmy jak Rycerze Okrągłego Stołu, którzy zebrali się wokół swojego Króla i przysięgając mu wierność, są gotowi pójść za Nim na śmierć. Amen!

Tomasz Gaj OP

Rekolekcje w Korbielowie najbardziej dotknęły mojej wiary. To, co wiedziałem teoretycznie – słowa, gesty – zaczęły powoli nabierać życia i ducha. To tak jakby Jezus, o którym wiedziałem, stawał się żywy i obecny. Najważniejsze przesłanie i zadanie dla mnie – uobecniać Chrystusa. To istota kapłaństwa.

Piotr Ciuba OP

Przede wszystkim mogę powiedzieć, że się nie zawiodłem. Bóg odpowiedział na moją bardzo konkretną prośbę w sposób niezwykle precyzyjny. Jestem Mu za to wdzięczny.

Za wcześnie, żebym już teraz mówił o owocach rekolekcji, one mam nadzieję się jeszcze pojawią. To, z czym wyjeżdżam z Korbielowa, to na pewno odnowiona, umocniona wiara w aktualną, jak mówimy, żywą obecność Chrystusa w moim życiu.

Na pewno ogromną wartością było również to, że mogliśmy uczestniczyć w tych rekolekcjach razem, nie tylko razem słuchać konferencji, ale razem się modlić.

Robert Plich OP

Rekolekcjoniści zwrócili moją uwagę na obecność Jezusa Zmartwychwstałego w moim życiu, a zwłaszcza w tajemnicy Eucharystii. Oczywiście zawsze wiedziałem, że tak jest i było to przedmiotem moich kazań. Jednak wiedza ta miała charakter, że tak powiem, habitualny, a chodzi o to, aby miała ciągle charakter aktualny i egzystencjalny.

Żywa świadomość obecności Jezusa uwrażliwia mnie na dalsze jej przejawy, wpływa ożywczo na modlitwę i pracę oraz pozwala z wdzięcznością spojrzeć na swoje życie i powołanie. Chociaż to wszystko wydaje się oczywiste czy proste i nie przekracza możliwości zwyczajnego człowieka, to jednak w wielowątkowym, codziennym życiu wymaga nieustannej pielęgnacji, modlitwy i ponawiania aktu wiary

Mariusz Stopa OP

Jadąc na rekolekcje, miałem w głowie słowa z naszych Konstytucji Zakonnych, że mamy odprawiać coroczne rekolekcje, rozważając w sercu Słowo Boże i modląc się szczególnie usilnie. I rzeczywiście tak było, choć moje doświadczenie rekolekcji było inne niż się spodziewałem. Poprzez posługę siostry Briege pewne fragmenty Słowa Bożego przemówiły do mnie wyjątkowo osobiście, choć mam też przekonanie, że to nie koniec tego, co Bóg chce mi przez te Słowa powiedzieć.

Ponadto przejmującym doświadczeniem, którego się nie spodziewałem, okazała się nasza wspólna modlitwa. Choć przyjechaliśmy z wielu klasztorów w Polsce i za granicą, jako bracia prosiliśmy realnie obecnego wśród nas Pana za siebie nawzajem, całą naszą Prowincję i naszych bliskich.

Osobiście wyjeżdżam umocniony i z zamiarem, by modlitwa odgrywała w moim życiu jeszcze większą rolę. Dla mnie modlitwa już i tak dużo znaczy. Jestem przekonany, że owoce tych rekolekcji będę się stopniowo ukazywać.

Marek Cul OP

Od kilku lat posługuję duszpastersko wśród Polaków żyjących w Irlandii. Wyzwań jest wiele. Emigracja nie sprzyja zachowaniu wiary, choć zdarzają się chlubne wyjątki. W sposób naturalny rodzi się więc pytanie, co robić, by ratować wiarę rodaków. Z tym i wieloma innymi pytaniami przyjechałem na te rekolekcje.

Odpowiedź, jaką otrzymałem, okazała się zaskakująco prosta. Zrozumiałem bowiem, że najważniejsze jest nie to, co mam robić, ale kim mam być. Jeden z braci porównał te rekolekcje do resetu komputera. Każdy z nas, podobnie jak komputer, od czasu do czasu potrzebuje zresetowania, aby funkcjonować właściwie. I rzeczywiście dzięki prostej i pokornej posłudze ojca Kevina i siostry Briege, a także licznej obecności braci i naszej wspólnej modlitwie, której znaczenie było niebagatelne, mam poczucie „zresetowania” do bycia księdzem i dominikaninem.

Myślę, że to ponowne odświeżenie i odnalezienie swego powołania jest najlepszą odpowiedzią na wezwanie każdych rekolekcji, aby się nawracać. W odświeżeniu mojego powołania znalazłem też odpowiedź na pytanie o to, co robić, aby ratować i pogłębiać wiarę tych, do których zostałem posłany.

Marcin Dąbkowicz OP

Ważnym dla mnie było doświadczenie spotkania i wspólnej modlitwy z braćmi i doświadczenie ich wspaniałości. Bogu muszę, bo chcę, bardzo podziękować i dziękować stale za tak wyjątkowych ludzi, którzy są moimi braćmi.

W posłudze rekolekcjonistów była prostota i czytelność przekazu. Najbardziej zapadły w pamięć słowa o tym, że konieczna jest jedność wewnętrzna i zewnętrzna mojego życia, by ludzie, którzy mnie spotykają doświadczali bliskości Boga i spotkania z Jezusem. Chciałbym po tych rekolekcjach zmienić w moim życiu to, czego Bóg oczekuje, że zmienię.

Jeremi Tkaczyk OP

Dzięki tym rekolekcjom bardziej uwierzyłem w realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Lepiej uświadomiłem sobie, że to On jest tym, który uzdrawia. Mam na myśli nie tylko ludzi obdarzonych przez Jezusa łaską czynienia cudów, co o większą wiarę, że sam Jezus podczas Eucharystii dokonuje wielkich rzeczy.

Bardzo zapadło mi w pamięć porównanie użyte przez siostrę Briege, gdy wspomniała chorą kobietę z Ewangelii. Ona została uzdrowiona, bo dotknęła płaszcza Jezusa. My podczas każdej mszy dotykamy samego Jezusa, który zmartwychwstał i żyje.

***

Tekst przygotował Radosław Więcławek OP