Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Wideo na niedzielę:

 Ojciec Janusz Chwast i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Największym skarbem chrześcijanina jest doświadczenie miłości Boga, pamięć o tym, że mamy w niebie Ojca, który nas kocha. Chrześcijanin pomimo trudów i przeciwności nie załamuje się, nie traci nadziei, ponieważ wierzy, że jest w rękach miłosiernego Boga Ojca. Ludzie, który rzeczywiście odkryli przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym, że Bóg jest ich Ojcem i żyją tą prawdą, i pamiętają o Bożej miłości, mają w sobie coraz więcej pokoju, harmonii i stabilności. Jeżeli ta miłość nas ogarnia, wypełnia nasze wnętrze, to choćby wokół nas świat się walił, będziemy mieć pokój, a nawet swoistą wewnętrzną radość.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Lud Twój wyczekiwał ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów
 Lud Twój wyczekiwał ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Nie bój się, mała trzódko!

 Mila Díaz Solano OP

 Mdr 18, 6-9 • Ps 33 • Hbr 11, 1-2. 8-19 • Łk 12, 32-48

Aby odczytać sens dzisiejszej Ewangelii, trzeba się zatrzymać na pierwszym i ostatnim jej zdaniu. Pierwszy werset zawiera trzy fundamentalne elementy: przekazuje słowo pociechy dla wspólnoty – „Nie bój się”; określa jej tożsamość – „mała trzódka”; i wskazuje na dar Ojca – „Królestwo”. Świadomość tych trzech elementów sprawia, że wspólnota się umacnia i działa, żyje zgodnie ze swoją tożsamością, aby rozwijać otrzymany dar.

Dziś słowo otuchy jest skierowane do tych uczniów Jezusa, którzy są prześladowani. To nie jest iluzja, Bóg mówi: „Nie bój się”, bo nawet to, co małe i słabe, głosi Królestwo i jest umiłowane przez Ojca. A przeznaczeniem uczniów jest ścieżka zbawienia i świętości.

Skoro Jezus daje nam swoje Królestwo, to co innego może nas zajmować? Własne życie, wygoda, nasz czas, emocje? Otrzymaliśmy dar o wiele ważniejszy: Ojciec przez Syna daje nam w posiadanie swoje Królestwo. Czuwajmy więc, przekazujmy sobie lampę wiary. Jesteśmy za to odpowiedzialni, to nam Jezus zaufał i dał się nam poznać. Niech nas prowadzi Jezusowe pocieszenie i błogosławieństwo. Amen.

 

Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy
Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy,
dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy

Papierki lakmusowe

Dominik Jurczak OP

Mdr 18, 6-9 • Ps 33 • Hbr 11, 1-2. 8-19 • Łk 12, 32-48

Dla niektórych czas wakacji wcale nie jest taki prosty. Oczywiście, zostawiamy na boku szarą codzienność – wstawanie o ściśle określonej godzinie, umówione spotkania, setki telefonów i maili, decyzje niecierpiące zwłoki. Nie doświadczamy takiej presji, jak to się dzieje na co dzień. Powinniśmy zatem, przynajmniej teoretycznie, mieć więcej czasu dla Boga, siebie oraz najbliższych. Okazuje się jednak, a widać to zwłaszcza w przestrzeni życia duchowego, że poza codziennym schematem wcale nie funkcjonuje się tak łatwo. Dlaczego? Bo boleśnie doświadczamy, jak wygląda nasza relacja z Bogiem – niedzielna Eucharystia, modlitwa, czytanie Pisma Świętego – wtedy, gdy nie da się użyć klasycznych wymówek: brak czasu, nawał pracy, nagłe wezwanie, konieczna podróż itd. Listę można śmiało wydłużać…

W czytanym dziś fragmencie Ewangelii Kościół zaprasza nas, byśmy zbadali puls chrześcijańskiej nadziei. Czy rzeczywiście jesteśmy „podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci”? Czy faktycznie wypatrujemy ponownego przyjścia Chrystusa? Być może już tylko wiemy, że ma nastąpić taki moment, lecz wiedza ta jest jedną z tysiąca informacji, które codziennie do nas docierają, i w gruncie rzeczy usypia naszą czujność – jesteśmy trochę jak ci, którzy przespali ważne wydarzenie, kolejny raz przesuwając drzemkę w budziku, łudząc się, że następne pięć minut całkowicie odmieni ich rzeczywistość.

„Nadchodzący i pukający” do drzwi Pan – Jedyny, który ma moc przemiany teraźniejszości, Ten, którego trzeba wyglądać z „przepasanymi biodrami i zapalonymi pochodniami” – nie okazuje się srogim hegemonem, lecz sługą podającym do stołu. Chrześcijańskie oczekiwanie nie jest więc tylko emocjonalną tęsknotą, lecz czymś znacznie więcej. W nadziei przecież doświadczamy już teraz Jego obecności, ona jest papierkiem lakmusowym naszej wiary będącej „poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. (…) Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej. (…) Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia”.

Co zrobić, by nie przegapić chwili przyjścia Pana, by żyć nadzieją już dzisiaj? Może warto wykorzystać czas wakacji, by przyjrzeć się sobie i zapytać, czy w naszym życiu nie ma klasycznych wymówek, które skutecznie znieczulają naszą nadzieję…

 

Nie bój się, mała trzódko
Nie bój się, mała trzódko

Zainwestuj w miłość

Norbert Kuczko OP

Mdr 18, 6-9 • Ps 33 • Hbr 11, 1-2. 8-19 • Łk 12, 32-48

Kiedy byłem małym chłopcem i moja mama wychodziła z domu na dłużej, zawsze niecierpliwie czekałem na jej powrót. Chodziłem od okna do okna, a dostrzegłszy z daleka jej postać, szedłem do drzwi, aby gdy tylko będzie słychać mamine kroki, móc jej otworzyć. To oczekiwanie zawsze było pełne niepokoju i pragnienia, by znów być blisko. Zwłaszcza wtedy, gdy nieobecność z jakichś względów się przedłużała. Chrześcijanin ma być właśnie jak takie małe dziecko, które czeka pod drzwiami na powrót rodziców.

Jednak kiedy rozejrzymy się dokoła, możemy postawić pytanie: jak mam oczekiwać, kiedy świat, w którym żyję, sprawia wrażenie, jakby się coraz bardziej rozpędzał, a ja w jego wirze nie mam czasu choćby na chwilę refleksji? Czy chodzi o to, że mam się odsunąć, ukryć przed światem, ważnymi sprawami, przed ludźmi i tylko się modlić? To przecież nierealne.

I to prawda.

Nie takiej czujności pragnie od nas Jezus. On chce, aby nasze czuwanie polegało na dobrym inwestowaniu. Jezus mówi dziś do Ciebie: zainwestuj w miłość, bo to jedyny skarb, którego nikt ci nie wykradnie, któremu warto oddać całe swoje serce i który zapewni ci udział w królestwie. Wykup na giełdzie życia najpewniejsze i najwartościowsze akcje, a nie zajmuj się tymi, które dziś mają wysokie notowania, a jutro mogą stać się przyczyną twojego bankructwa.

Przyjścia Jezusa lęka się ten, kto całą swoją nadzieję złożył w bogactwie, sławie, karierze i przyjemnościach, bo ma poczucie, że utraci to, do czego się przyzwyczaił. Jednak Bóg nie chce człowiekowi odbierać dobra, tylko przywrócić należne mu miejsce.

Kościół w dzisiejszych czytaniach wzywa nas do wiary w to, że Bóg nie pragnie nas niczego pozbawić, ale obdarować tym, co prawdziwe, wartościowe i nieprzemijalne.

Wzywa nas do wiary pełnej zaufania, która dała Abrahamowi siłę i odwagę do tego, aby zostawił swoje skarby i wyruszył ku tym, które obiecał mu Jahwe.

Czuwajmy, bo Pan jest już blisko. Nadchodzi, aby dać nam skarb największy z możliwych – swoją obecność już na wieki. On nadchodzi, aby wreszcie otrzeć z naszych oczu wszelką łzę i zabrać każdy ból i słabość. Pan nadchodzi, aby ocalić ten bezcenny skarb, który możemy posiadać – miłość. Zamiast się lękać, wołajmy z wiarą: Maranatha! Przyjdź, Panie Jezu!