Ojciec Generał Bruno Cadore po krótkiej wizycie na ŚDM w Krakowie wrócił na Kapitułę do Bolonii.

Jako członkowie kapituły, uprzejmie dziękujemy za zwrot Generała. Jest tu dosyć przydatny. Szczególnie, że kapituła wkracza w etap podejmowania konkretnych decyzji. Wydawał się mocno zmęczony. Jakby nie spał przez całą noc…? Nie wiem, co żeście tam w Krakowie robili, ale na pewno był bardzo zadowolony.

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie nie są oczywiście jakimś szczególnym punktem do debat na kapitule. Tym niemniej, jako polscy bracia na początku tygodnia mieliśmy nasze 5 minut, żeby zaprezentować dominikańskie inicjatywy – przede wszystkim w Krakowie.

W przerwach i przy posiłkach jesteśmy bez przerwy zagadywani przez braci na temat ŚDM. Z większości krajów nasi współbracia zorganizowali wyjazdy do Polski, więc informacje docierają do Bolonii różnymi kanałami. Same pozytywy! Prowincjałowie pytają o reakcje Polaków, o treść papieskich kazań i ich odbiór; gratulują „rabanu” w krakowskim klasztorze, podziwiają profesjonalizm strony internetowej, zdjęcia, filmy… No i zakochali się w okładce specjalnego numeru miesięcznika „W drodze” (który już oczywiście przeczytaliście, prawda?).

Ojciec Bruno po powrocie dzielił się przede wszystkim radością i dumą z blisko setki braci i sióstr, którzy zaczepiali go na krużgankach: z entuzjazmu, wspólnoty, współpracy i zaangażowania w pracy z młodzieżą. Z zaufania i odwagi zmieniania świata i Kościoła.

No dobro. Tu postawię kropkę, co by niektórzy nie obrośli w pychę. Po prostu był zachwycony. A co do naszej pozostałej w Bolonii reszty, ukradkiem podglądamy na komputerach zdjęcia, filmy i relacje z Krakowa. I zazdrościmy!

Pomódlcie się tam za nami