Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych i zapal w nich ogień swojej miłości.

Wideo na niedzielę:

 Ojciec Tomasz Zamorski i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Łaska wiatru jest bardzo specjalnym doświadczeniem, być może była ona udziałem wielu z was. Jest to niemal namacalne, zwłaszcza kiedy znajdziecie się w Bieszczadach, na Połoninie Wetlińskiej albo Caryńskiej, kiedy wieją tam bardzo silne wiatry. Wtedy doświadczasz czegoś takiego, że nie tracisz pionu, że nawet jak się wychylasz do przodu, to ten wiatr cię podtrzymuje. Być może wtedy spełniają się też dziecięce marzenia o lataniu, masz poczucie, że wszystko możesz, że nic złego się nie wydarzy, że jak wyciągniesz ręce, to pofruniesz…

 
 Ojciec Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

 Jak my traktujemy nasze obrzędy? Jak my chodzimy na Eucharystię? Czy w Duchu i w Prawdzie, żeby spotkać żywego Boga, żeby zaczerpnąć wody na życie wieczne? Chrześcijaństwo nie jest proste, bo w chrześcijaństwie chodzi o rzeczy wewnętrzne, o niuanse, o zmiany akcentów, ale one są strasznie ważne, bo od tego zależy całe nasze życie wewnętrzne. Chrystus jest wodą, Chrystus jest prawem – Wodą Żywą i Prawem Nowym.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię
 Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Walka o teraźniejszość

 Maciej Roszkowski OP

 Dz 2, 1-11 • Ps 104 • Rz 8, 8-17 • J 14, 15-16. 23b-26

Oczom tych, którzy byli zgromadzeni podczas dnia Pięćdziesiątnicy ukazały się rzeczy niesłychane: najpierw szum gwałtownego wichru, potem języki ognia zstępujące na zebranych. Potężnym znakiem Bożego działania był także dar języków. Duch Święty w zawrotnym tempie staje się nowym bohaterem, wręcz supernową historii Zbawienia.

Pomimo tej spektakularności Zesłanie Ducha Świętego było nie tyle wydarzeniem jakościowo nowym, początkiem kolejnego etapu, ile raczej ostateczną proklamacją życia pochodzącego ze zbawczej męki Chrystusa. Ani wtedy, ani nigdy, Duch Święty nie był także dystrybutorem darów mających ucieszyć ludzkie oko i ucho, lecz dawcą życia, które stało się na nowo wskutek śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Prawda o tym uwidacznia się w czytanym dziś fragmencie Ewangelii: tchnięcie Ducha odnosi się wyraźnie do poprzedzających je wydarzeń paschalnych – do czasu, kiedy Chrystus umarł na krzyżu, a następnie zstąpił do piekieł, by pogrążonym w śmierci oznajmić życie.

Po drugie, śmierć, którą pokonało Życie, nie jest synonimem wiecznej nicości następującej po biologicznej śmierci człowieka: Chrystus nie zmagał się jedynie ze śmiercią, która mogłaby nami zawładnąć dopiero po zejściu z tego świata, lecz z rzeczywistością stale towarzyszącą ludzkiemu życiu – ze smutkiem i rozpaczą, które je toczą od wewnątrz. W tym sensie Chrystusowa walka ze śmiercią była walką nie tylko o naszą pośmiertną przyszłość, lecz także o teraźniejszość. Zaś Duch Święty, który został udzielony, był kwintesencją wszelkiej życiodajności – zawierał pełnię istnienia, odzyskaną na nowo w Chrystusie.

Dwa tysiące lat temu Chrystus przyszedł do Apostołów, którzy wskutek tego, co zaszło, byli obumarli, nie mogli się otrząsnąć, zrzucić obezwładniającej ich śmierci. Chrystus, podobnie jak przed Apostołami, staje dziś przed nami i mówi o tym, że zstąpił do piekła, które jest w nas, do piekła naszej bezsilności, rozpaczy, rozczarowania sobą. Mówi, że zna je. Lecz mówi też, że oto śmierć, która toczyła nas od wewnątrz, została pokonana, że to On jest tym, który ma „klucze śmierci i otchłani”. Mówi także o tym, że posyła Ducha Ożywiciela, który ma moc dawania życia temu, co martwe.

 

Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi
Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi

Płomień nowego życia

Michał Paluch OP

Dz 2, 1-11 • Ps 104 • Rz 8, 8-17 • J 14, 15-16. 23b-26

Wydaje się, że bardzo trudno jest zbliżyć się do tajemnic Ducha. Właściwie nawet nie znamy Jego imienia. Mówimy wprawdzie o Nim „Duch Święty”, ale czyniąc tak, zachowujemy się jak wszyscy ci, którzy pisząc wielką literą „Miasto”, myślą o Rzymie – przecież określenia „Duch” i „święty” możemy też odnieść zarówno do Osoby Ojca, jak i przedwiecznego Słowa. Z drugiej jednak strony wszelka nasza droga do Boga – jak wierzymy – zaczyna się właśnie od Ducha. To wyłącznie dzięki Niemu możemy uznać w Jezusie Pana i Mesjasza (1 Kor 12, 3; Dz 2, 36). Wszelkie wypowiadane przez nas słowo tylko dzięki Duchowi odnajduje swą moc.

Jeśli więc Duch pozostaje dla nas często tak nieuchwytny, to z pewnością nie dlatego, że jest od nas daleko, ale dlatego, że jest zbyt blisko nas. Jak oddech, o którym ledwie pamiętamy, a bez którego nie byłoby życia. Albo może raczej jak ogień, który twardy kawał drewna zamienia w dającą światło i ciepło pochodnię. Niestety, nie da się w żaden sposób uchwycić i zatrzymać płomienia. Prędzej czy później wymknie się, pozostawiając zwęgloną bryłę…

Czy istnieje zatem jakaś droga, która mogłaby w sposób pewny doprowadzić nas do Ducha?

To zaskakujące, ale okazuje się, że tak. Święty Jan Ewangelista przedstawia Ducha Świętego jako dar Jezusa zmartwychwstałego, obdarowującego uczniów władzą odpuszczania grzechów (J 20, 22-23). Oznacza to, że doświadczyć działania Ducha można przede wszystkim, zanurzając się w Bożym miłosierdziu.

Trudno się temu dziwić. Przecież Duch daje życie. Współdziałał razem z Ojcem, wskrzeszając Jezusa (por. Rz 1, 4; 8, 11; 1 P 3, 18). Musi więc być obecny wszędzie tam, gdzie miłość zapala płomień nowego życia. Jako Duch Świętości (Rz 1, 4; por. Hbr 9, 14) patronuje wszelkim wyborom naszej wolności, które przez odważne „tak” wobec Bożej woli upodabniają nas do Chrystusa.

 

On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem
On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem

Pragnienie Pana Jezusa

Tomasz Rojek OP

Dz 2, 1-11 • Ps 104 • Rz 8, 8-17 • J 14, 15-16. 23b-26

Duch Święty przychodzi do tych, którzy Go pragną. Jest nam obiecany: jeśli tylko będziemy o Niego prosić, na pewno Go otrzymamy. Po co mamy prosić? Odpowiada nam Pan Jezus: „jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16, 12–13). Tego właśnie Jezus pragnął i do tego zmierzał: przyszedł, aby dać świadectwo prawdzie.

Według św. Jana jedno z ostatnich słów Pana Jezusa na krzyżu brzmiało: „pragnę”, i nie chodziło tutaj o żaden napój. Powiedział przecież uczniom podczas ostatniej wieczerzy, że „odtąd nie będzie już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże” (Mt 22, 18).

Motyw pragnienia pojawia się w Ewangelii Janowej już na samym początku. Po tym, jak Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, przy studni spotkał On Samarytankę, do której powiedział: „daj mi się napić”. Syn Boży wyjaśnia uczniom, że nie chodziło Mu o pragnienie fizyczne, ale o to, że „Jego pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Go posłał, i wykonać Jego dzieło” (J 4, 34). Pan Jezus nie tylko sam pragnie, ale chce też ugasić pragnienie wszystkich tych, którzy do Niego przychodzą, i woła donośnym głosem: „jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony” (J 7, 38-39).

Zapytajmy więc jeszcze raz, dlaczego Chrystusowi tak bardzo zależało na tym, by uczniowie otrzymali Ducha Świętego? Dzięki temu zrozumieli, dlaczego mogą nazywać Boga swoim Tatą. Dzięki Duchowi staliśmy się jednym Ciałem. Tylko dzięki Duchowi Joanna d’Arc mogła się zachwycić, mówiąc: „Cieszmy się więc i składajmy dziękczynienie nie tylko za to, że [Ojciec] uczynił nas chrześcijanami, lecz samym Chrystusem. Czy rozumiecie, bracia, jakiej łaski udzielił nam Bóg, dając nam Chrystusa jako Głowę? Skoro bowiem On jest Głową, jesteśmy członkami; jesteśmy całym człowiekiem, On i my… Pełnia Chrystusa: Głowa i członki. Jaka to Głowa i jakie to członki? Chrystus i Kościół”. Teraz my, będąc Chrystusem, możemy innym wskazywać oblicze naszego dobrego Ojca.

Prośmy więc o Ducha, aby miłość w nas była doskonała i by inni, patrząc na nas, nie mogli wyjść z podziwu, skąd w nas tyle szczęścia, a w końcu, żeby też i oni przyszli do Chrystusa. Weźmy sobie do serca słowa Pana Jezusa: „pokój wam” oraz „weźmijcie Ducha Świętego”!