Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Wideo na niedzielę:

 Ojciec Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Ta Ewangelia pokazuje nam wymiar Bożego Miłosierdzia, o którym nieczęsto myślimy. Myślimy o Bożym Miłosierdziu dla naszych grzechów, nieszczęść, niedoli, dla tego, co nam się nam zdarza złego w życiu – Pan Bóg jest miłosierny. Pan Bóg również jest miłosierny dla naszego słabego intelektu i naszej słabej wiary. Tomasz Apostoł nie dowierza, nawet stawia warunki, a Chrystus zachowuje się tak, jak Bóg miłosierny. Kiedy tylko pojawi się następnym razem, już w obecności Tomasza, od razu powie do niego: chodź tu, włóż rękę w moje rany, przypatrz się i nie bądź już niedowiarkiem, ale bądź wierzącym. To jest odpowiedź miłosiernego Boga na nasze pytania i wątpliwości.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Co widzisz, napisz w księdze i poślij siedmiu Kościołom
 Co widzisz, napisz w księdze i poślij siedmiu Kościołom

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Uwolnienie

 Hannah Rita Laue OP

Dz 5, 12-16 • Ps 118 • Ap 1, 9-19 • J 20, 19-31

Kiedy o poranku pierwszego dnia tygodnia kobiety zobaczyły pusty grób, nie wszystko było dla nich jasne. Być może zadawały sobie pytanie, czy to rzeczywiście mogło się stać…? Były przestraszone. Pobiegły do apostołów, żeby opowiedzieć im o tym, co zobaczyły.

Pokój wam! – powiedział Jezus do przestraszonych uczniów siedzących w Wieczerniku. I wtedy wszystko się zmieniło. Zobaczyli Zmartwychwstałego i zrozumieli, że nie muszą się już lękać. Że przy Nim znów mogą się czuć bezpiecznie. Jezus nie depcze ich wątpliwości i zagubienia. Nie gardzi ich strachem i brakiem zaufania. Daje im Ducha Świętego, aby znów mogli wyznać wiarę i stać się braćmi.

W Kościele często mówimy o tym, że Bóg uwalnia człowieka od lęku. To prawda, ale doświadczyć tego możemy dopiero wtedy, gdy sami spotykamy Jezusa. Tego spotkania nie da się zastąpić niczym innym. Wszystkie metody czy nasze usilne starania, by pozbyć się lęku, są powierzchowne. Bo tylko Bóg przynosi nam prawdziwy pokój i przebaczenie.

Przejście ze śmierci do życia może się dokonać w życiu każdego człowieka dzięki łasce sakramentu chrztu świętego. Każdy z nas może wyjść z grobu własnej niewiary.

 

Oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani
Oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani

Świadectwo Kościoła

Dominik Jurczak OP

Dz 5, 12-16 • Ps 118 • Ap 1, 9-19 • J 20, 19-31

Gdy kończy się oktawa Wielkiej Nocy, nie powinno nas dziwić, że właśnie dziś czytamy o dwóch spotkaniach Zmartwychwstałego z apostołami. Pierwsze ma miejsce „wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia”, kiedy do dziesiątki przestraszonych uczniów przychodzi Jezus, by „tchnąć na nich” Ducha Świętego – zupełnie jak w chwili stworzenia, gdy „Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą” (Rdz 2, 7). Drugie odbywa się tydzień później, w tym samym miejscu. Wśród uczniów jest także Tomasz, którego brakowało w kluczowym momencie, ten, który przed męką Jezusa ochoczo zachęcał pozostałych do solidarności z Mistrzem: „chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć” (J 11, 16).

Te dwa dni – pierwszy i ósmy – pokazują, że od samego początku chrześcijanie regularnie się gromadzili, by spotykać Zmartwychwstałego. Istotnie, nie tak ławo Go znaleźć o własnych siłach lub od święta, nawet jeśli towarzyszyło Mu się wcześniej na każdym kroku czy składało górnolotne deklaracje. On w najpełniejszy – wręcz dotykalny – sposób daje się doświadczać tym, którzy, choć czasem zlęknieni i zabarykadowani, mimo wszystko „trzymają się razem” (por. Dz 5, 12). I nie chodzi o solidarność klasową, lecz o takie doświadczenie Kościoła, być może nie zawsze idealne, przez które rany Zmartwychwstałego stają się namacalne.

W tej opowieści zaskakuje postawa Tomasza, bodaj pierwszego katechizowanego w historii, który nie tyle wątpi, czy Jezus rzeczywiście się ukazał, ile trudno mu uwierzyć w prawdziwość słów współbraci o tym, że wszyscy, poza nim samym, rzeczywiście „widzieli Pana”. Czyż (nie)wiara Tomasza, mająca się opierać na świadectwie apostołów, nie jest podobna do naszej? Być może dlatego Jezus – choć to jedyny przypadek na kartach Ewangelii – czyni znak „na żądanie”, od razu dodając: „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

W tradycji Kościoła ów ósmy dzień traktowany był również jak pierwszy, to znaczy jak powrót do początków, jak powtórzenie raju. Nie bez powodu jeszcze w starożytności nowo ochrzczeni w Wielką Noc, ubrani w białe szaty, przychodzili przez cały „biały tydzień”, by spotykać się ze Zmartwychwstałym, by doświadczyć nowości stworzenia i prawdziwości wszystkiego, co przekazali apostołowie. Niech ten dzisiejszy fragment, stanowiący jeden z dwóch epilogów Ewangelii Janowej, od wieków czytany w niedzielę in albis (w bieli), stanie się dla nas nowym początkiem, nową podróżą do raju…

 

Pan jest Bogiem i daje nam światło
Pan jest Bogiem i daje nam światło

Wierzysz?

Cyprian Klahs OP

Dz 5, 12-16 • Ps 118 • Ap 1, 9-19 • J 20, 19-31

Między „chciałbym” a „chcę” różnica jest ogromna. Między „wierzę” a „być może” istnieje przepaść. Zmartwychwstanie jest prawdą wiary, która najmocniej i najwyraźniej określa chrześcijan. Jej przyjęcie radykalnie przemienia jednostkę, wspólnoty i całe społeczności. Dla św. Tomasza Niedowiarka spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem stało się prawdziwym przełomem. Takie było też doświadczenie Piotra, Marii, później Szawła–Pawła. Jerozolimska wspólnota uczniów Chrystusa zmieniła się: „wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne” (Dz 2, 44), dzielili się z potrzebującymi, trwali na modlitwie, w radości i prostocie serca. Apostołowie z bezradnych i zalęknionych, stali się odważnymi głosicielami ewangelii.

Jaka jest ta przemiana, którą przynosi spotkanie z Jezusem? Gdy Zmartwychwstały ukazał się uczniom, powiedział „Pokój wam” i pokazał im swoje rany. Jakby chciał wskazać, że ten pokój ma swoje źródło w Jego ranach przemienionych zmartwychwstaniem. Nie wyzbył się swoich ran, choć nabrały one nowego znaczenia, blasku. Pokój i ból nie muszą być przeciwstawiane, jeśli patrzy się na nie w świetle zmartwychwstania. Czyż pokój serca, wewnętrzny ład, ukojenie, harmonia nie należą do naszych największych pragnień?

Bóg „przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo nas zrodził do żywej nadziei” (1 P 1, 3). Zdumiewającym odkryciem była dla mnie wielka liczba pisanych współcześnie książek z nadzieją w tytule. Poszukiwanie nadziei – niezbędnej do życia, koniecznej do zrobienia każdego kolejnego kroku – wydaje się symptomem ogromnej potrzeby, którą w sobie nosimy. „Zrodził nas do żywej nadziei” – tchnienie nadziei, to także przemiana, którą sprawia spotkanie ze Zmartwychwstałym.

Tej przemiany dokonuje Bóg „w swoim wielkim miłosierdziu” (1 P 1, 3). Miłosierdzie jest najważniejszym, największym przymiotem Boga. Przypomina nam o tym Niedziela Miłosierdzia. Kiedy człowiek woła do Boga o miłosierdzie, kiedy modli się, prosząc, „zmiłuj się nade mną”, to nie chodzi mu tylko o przebaczenie grzechów. Modli się właśnie o nadzieję, o pokój, o uwolnienie od lęku, o znalezienie swojego miejsca w życiu. Zmiłuj się i daj mi koniec udręk, niepokoju, niepewności, zmiłuj się i daj mi mocną wiarę.

Wiele znaków uczynił zmartwychwstały Jezus, których nie zapisano w księdze Ewangelii Jana (por. J 20, 30) i w żadnej innej, bo one ciągle są pisane na kartach żywej księgi naszych serc. Jezus zmartwychwstał, pozwala się spotkać wierzącym i radykalnie przemienia ich życie. Wierzysz w to?!