Maria Magdalena, Katarzyna Aleksandryjska, Augustyn z Hippony, Franciszek z Asyżu.

W dominikańskich kościołach można spotkać na gościnnych „występach” także czwórkę świętych spoza czarno-białego towarzystwa – choć z nim serdecznie, czyli przez serce, związaną.

Trójka z nich to patroni Zakonu, a czwarty – bliski przyjaciel. Można nawet powiedzieć, że brat w żebractwie. Wszyscy z jakąś plamą na życiorysie, ale od czego mamy w Kościele Ducha Świętego i nawrócenie!

Podejrzewana o prostytucję

Zwykle strój ma mniej lub bardziej zdekompletowany, włos rozpuszczony i rzadko kiedy nie w pięknym, rudym kolorze. Często towarzyszy jej czaszka lub inne atrybuty kojarzone z życiem pokutnym (włosienica, płonąca świeca, krzyż itd.).

Wszystko dlatego, że oprócz siedmiu złych duchów, od których Marię Magdalenę uwolnił Jezus, przypisano jej także jawnogrzesznictwo, a po wniebowstąpieniu Pana – życie ascetyczno-mnisze mające na celu zmazanie wcześniejszych doświadczeń zawodowych.

Jednak to nie te, jakże poruszające wyobraźnię, elementy sprawiły, że dominikanie wybrali ją na swoją patronkę. Otóż Maria Magdalena była apostołką apostołów – to jej Zmartwychwstały polecił ogłosić przyszłej kościelnej hierarchii swój powrót do życia.

Hierarchia jak to hierarchia – już w zalążku była nieśpieszna, jeśli chodzi o dawanie wiary. Jednak to w niczym nie zmieniło posłannictwa Marii i nie odebrało jej godności nadanej przez Pana. Dominikanie jako kaznodzieje postanowili oprzeć się na jej apostolskim doświadczeniu i zapewnić sobie jej wstawiennictwo.

Skazana za zdradę państwową

Katarzyna z Aleksandrii żyła pod koniec III wieku, pochodziła z możnego rodu, była mądra, piękna i zginęła zamęczona podczas prześladowań za czasów Dioklecjana.

To właśnie krwiste opowieści o jej męczeństwie wyposażyły ją w atrybuty, po których ją poznajemy. Miała być między innymi łamana kołem, które na skutek jej modlitw samo się połamało (jest też wersja mówiąca o współudziale anioła w tym akcie destrukcji). Dlatego jest przedstawiana z uszkodzonym kołem do tortur, palmą męczeństwa, a ze względu na swój status społeczny – w koronie na głowie.

Jeśli jednak ktoś by myślał, że bracia kaznodzieje wzywali wstawiennictwa św. Katarzyny, licząc jedynie na wybłaganie przez nią cnoty cierpliwości, byłby w dużym błędzie.

Otóż męczennica była nie tylko wytrzymała na ból, ale posiadała także gruntowne wykształcenie. Zanim zaczęto się nad nią znęcać fizycznie, próbowano złamać intelektualnie. Odbyła ona debatę z aleksandryjskimi filozofami, wykazała wyższość chrześcijaństwa i część z nich nawet nawróciła. Brzmi znajomo, prawda?

Biskup z sercem na dłoni

Autor reguły Zakonu Kaznodziejskiego miał burzliwą młodość i wczesną dorosłość. Można powiedzieć, że to było późne powołanie, i Augustyn z Hippony bardzo tego opóźnienia żałował. Pewnie dlatego jedno z piękniejszych zdań w jego autobiografii brzmi: „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię umiłowałem”.

I to właśnie doświadczenie miłości jest jednym z obrazów, jakich używa Augustyn, by przybliżyć tajemnicę Trójcy. Otóż relacja ta wymaga, by był miłujący, miłowany i miłość pomiędzy nimi. Ojciec odpowiada miłującemu, Syn – miłowanemu, a Duch jest ich wzajemną miłością.

Myśl podchwycili artyści i biskup z Hippony jest przedstawiany w pięknym starożytnym ornacie, często z paliuszem, na głowie ma zgrabną, niewielką mitrę, a w dłoni serce (siedlisko miłości), z którego wyrastają trzy płomienie – symbol Trójcy.

Kuglarz ze sznurem w pasie

Możemy go zobaczyć, jak brata się ze św. Dominikiem lub biegną do siebie z wyciągniętym ramionami. Jest to tzw. sacra conversatio, czyli święta rozmowa. Ten typ przedstawienia odwołuje się do legendy, według której św. Franciszek i św. Dominik mieli się spotkać u papieża i ze sobą zaprzyjaźnić.

Nie wiemy, czy tak było, ale z pewnością założone przez nich zakony nie mogą się wymigać od wzajemnych podobieństw. Co prawda u dominikanów trudno spotkać (jak to kiedyś wyznał z prostotą jeden z braci) „taką bezinteresowną dobroć typową dla franciszkanów”, oba jednak są zakonami żebraczymi, w których radość i ubóstwo są głęboko wpisane w charyzmat. Oba także wyrosły z miłosierdzia i oba są posłane, by je głosić.

Franciszek mawiał o sobie, że jest kuglarzem Pana Boga: wędrownym, obdartym, budzącym śmiech i politowanie, a mimo to nieustannie śpiewającym Mu pieśń uwielbienia. Po młodości przeżytej na imprezach i śpiewaniu pozostał mu zapewne mocny głos i spory repertuar.

Możemy go poznać po brązowym, najczęściej połatanym habcie przewiązanym sznurem, a od reszty swoich braci (np. takiego św. Bonawentury) odróżnia się stygmatami. Otrzymał je podczas modlitwy na górze Alwernii i nosił do końca życia. Często jest też przedstawiany podczas adoracji krzyża.

Św. Maria Magdalena – rozpuszczone rude włosy, włosiennica, strój sugerujący zawód prostytutki, czaszka, krzyż, świeca
Dzień wspomnienia: 22 lipca

Św. Katarzyna z Aleksandrii – połamane koło do tortur, palma, korona, księga
Dzień wspomnienia: 25 listopada

Św. Augustyn z Hippony – strój biskupi, serce z trzema płomieniami, księga
Dzień wspomniena: 28 sierpnia

Św. Franciszek z Asyżu – habit franciszkański, stygmaty, krzyż
Dzień wspomnienia: 4 października