Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha. Odprawiajmy nasze święto w Panu!

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali
 Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Uwierz sercem

 Brian Doyle OP

 Dz 10, 34a. 37-43 • Ps 118 • Kol 3, 1-4 • J 20, 1-9

Jedno z najgłębszych pragnień ludzkiego serca to wieczna młodość, dlatego wiele kultur w ciągu wieków miało wyobrażenie eliksiru młodości – lekarstwa, które zapewni nieśmiertelność. Może dlatego jednym z najbardziej popularnych produktów kosmetycznych są kremy, które mają spowolnić proces starzenia się.

Wszyscy pragniemy nieśmiertelności, ale do tej pory tylko jedna osoba w historii ludzkości doświadczyła jej, zwyciężając śmierć. Był to Jezus Chrystus. Zmartwychwstanie jest najbardziej zdumiewającym wydarzeniem w historii świata i na tym właśnie wydarzeniu opiera się wiara chrześcijan. Paweł naucza: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 Kor 15, 14).

Nic dziwnego, że apostołowie z trudem wierzyli Marii Magdalenie i innym kobietom, które przybiegły od grobu, by powiedzieć uczniom, że Pan zmartwychwstał. Ewangelista Łukasz pisze: „Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary” (Łk 24, 11). Pewnie na miejscu apostołów zareagowalibyśmy podobnie. Być może jest tak, że wierzymy w zmartwychwstanie Jezusa rozumem, ale ciągle jeszcze nie wierzymy naszymi sercami.

Czy sprawia ci radość myśl, że w dniu chwały powstaniesz z martwych i razem z Nim będziesz żyć w wiecznym szczęściu? To właśnie świętujmy w czasie Wielkanocy. To jest nasza wiara. Pan prawdziwie zmartwychwstał, alleluja, alleluja!

 

Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych
Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych

Droga wiary

Wojciech Prus OP

Dz 10, 34a. 37-43 • Ps 118 • Kol 3, 1-4 • J 20, 1-9

Dzisiaj o Zmartwychwstaniu opowiada ewangelista, z którym długo miałem kłopot. Jan – jako jedyny – mówi o sobie: „Uczeń, którego Jezus miłował”. Cóż to znaczy, pytałem, a inni? Piotr, Jakub, Mateusz nie byli umiłowanymi? Aż kiedyś zrozumiałem, że był z nich najbardziej o tym przekonany. Dlatego, choć umiłowany wśród umiłowanych, tylko on przedstawia się tym imieniem. Wyznawców Chrystusa zaczęto nazwać chrześcijanami, ale Jan pytany o imię odpowiedziałby: ten, którego Jezus miłuje.

Tym bardziej zaskakuje dzisiaj odkrycie, że nie miał on wiary ukształtowanej do końca. Uwierzył dopiero wtedy, gdy wszedł do pustego grobu. A przecież wcześniej ten uczeń – wierny aż po kres – jako jedyny wytrwał pod krzyżem. Dlatego Mistrz przekazał mu Matkę, a jego samego powierzył Maryi. Jednak jego serce musiało przejść drogę od wierności do przyjęcia, że Ukrzyżowany powstał z martwych.

Opowieść Jana o zmartwychwstaniu jest historią tej drogi. Tak dużo w niej ruchu, że jest to właściwie Ewangelia lekkoatletyczna. Najpierw Maria Magdalena biegnie do Piotra i Jana, żeby wykrzyczeć: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wtedy dwaj uczniowie rzucają się w drogę. Biegną razem, ale młodszy Jan jest pierwszy. Zadziwiające, że umiłowany uczeń zatrzymuje się. Czeka na Piotra. Dziwne, bo przecież nie na darmo go wyprzedził. A jednak czeka. Nie chciał wchodzić sam? Nie chciał wchodzić pierwszy? A może pamiętał, że gdzie dwaj albo trzej są zgromadzeni, tam Mistrz jest pośród nich? Tak, do pustego grobu nie wchodzi się samotnie. Próg przekraczają razem Piotr i Jan, czyli Kościół. Najpierw wchodzi Piotr – skała, na którym Kościół jest budowany. A przecież wiara Piotra wciąż potrzebuje pieczęci dojrzałości. Nie wytrwał pod krzyżem, zaparł się Mistrza. Będzie dopiero wypalony ogniem przebaczenia, gdy Zmartwychwstały zapyta po trzykroć: „Szymonie, czy miłujesz Mnie bardziej aniżeli ci?”. A jednak umiłowany uczeń przepuszcza Piotra. Za chwilę staje obok niego i wtedy wierzy. Obaj bowiem nie rozumieli Pisma, mówiącego, „że On ma powstać z martwych”.

Opowieść Jana o zmartwychwstaniu jest też historią mojej drogi wiary. W jaki sposób dzisiaj wchodzę do grobu Jezusa? W Kościele, spotykając Piotra i Jana, słuchając w liturgii głosu umiłowanego ucznia. Widzę go, jak wciąż zatrzymuje się przy grobie i czeka, tym razem na mnie. Jan ujmuje mnie skromnością. Jego wiara, wiara Piotra to nie dzieło herosów. Jak ja, potrzebowali pieczęci dojrzałości. Jak ja, potrzebowali siebie nawzajem, żeby wejść do pustego grobu. Dzisiaj chcę to uczynić razem z nimi, żeby wierzyć. Otoczony modlitwą umiłowanych uczniów przyjmuję słowo Jana i przekraczam próg.

 

Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra
Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra

Dlaczego grób jest pusty?

Richard Ounsworth OP

Dz 2, 14. 22-32 • Ps 16 • Mt 28, 8-15

My, chrześcijanie, wiemy, dlaczego grób, w którym Jezus został pochowany, jest pusty. Wierzymy słowom anioła wypowiedzianym do niewiast: „Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał!” (Mt 28, 6). Dzisiejsza Ewangelia sugeruje, że pusty grób Jezusa jest przedmiotem dyskusji od dwóch tysięcy lat. To istotna kwestia, bo jeśli ktoś chciałby zanegować zmartwychwstanie, to najprostszym sposobem byłoby stwierdzenie, że Jezus został złożony do grobu w Wielki Piątek i tam pozostał.

Również dziś wielu tak właśnie twierdzi. Czasem nawet ci, którzy wierzą w zmartwychwstanie Chrystusa, sugerują, że zmartwychwstanie ciała Jezusa nie jest kluczem do zrozumienia tego wydarzenia.

Jeśli ktoś skłania się do takiego twierdzenia, pomija istotną rzecz: zmartwychwstały Jezus jest naprawdę różny od Jezusa, który został złożony w grobie, tak jak dąb różni się od żołędzia. Jeśli dąb wyrośnie, tylko szaleniec zamiast niego będzie szukał żołędzia. Nie ma go tam, przemienił się w drzewo.

Dwa tysiące lat temu ludzie wiedzieli – nawet jeżeli wydaje się to niemożliwe – że jeśli ktoś powstaje z martwych, grób musi być pusty. Grób Jezusa okazał się pusty, w przeciwnym razie historia o uczniach, którzy wykradli ciało, byłaby niepotrzebna. Jednak najbardziej uderzające jest to, że arcykapłani nie dbają o to, co jest prawdą. Gotowi są ukryć prawdę, aby zachować swoją pozycję.

Jeśli odważyliby się przekroczyć strach i poszukać prawdy, odkryliby wspaniałą rzeczywistość zmartwychwstania. Nie tylko zmartwychwstania Jezusa, ale także chwały życia wiecznego obiecanego wierzącym w Niego. Zatem zostawmy strach i przyjmijmy Zmartwychwstałego do naszych serc.

 

Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami
Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami

Zrozumieć i głosić

Marek Pieńkowski OP

Dz 2, 14. 22-32 • Ps 16 • Mt 28, 8-15

Kiedyś Poniedziałek Wielkanocny obchodzony był wyjątkowo uroczyście, także teraz jest to w Polsce dzień wolny od pracy. Zastanawiałem się kiedyś, czy nie byłoby sensowniej – w ramach pogłębiania rozumienia liturgii Kościoła – aby zamiast Poniedziałku Wielkanocnego dniem wolnym od pracy był Wielki Piątek. Wówczas można by znacznie lepiej przeżyć czas najważniejszy: święte Triduum Paschalne, poczynając od mszy świętej Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, a kończąc na Niedzieli Zmartwychwstania. Byłoby to logiczne o tyle, że w liturgii Kościoła Poniedziałek Wielkanocny nie wyróżnia się niczym spośród całego tygodnia wielkanocnej oktawy: każdy dzień obchodzony jest w randze święta. Podczas mszy świętych czytamy Dzieje Apostolskie, a teksty Ewangelii opisują spotkania uczniów ze Zmartwychwstałym Panem.

Zmartwychwstały ukazuje się niewielu, jakby starannie wybranym osobom (choć potem święty Paweł napisze o czymś, czego nie ma w Ewangelii: o ukazaniu się Jezusa ponad pięciuset wiernym równocześnie – 1 Kor 15, 6). Jezus pojawia się niespodziewanie i pozwala się rozpoznać, gdy sam tego chce. Uczestniczy we wspólnych posiłkach i spożywa je wraz z innymi, ale przychodzi przez zamknięte drzwi, a potem znika, jakby rozpływał się w powietrzu. Uczniowie powoli i nie bez trudności próbują odnaleźć się w tych zaskakujących spotkaniach z Mistrzem, aż do czasu, gdy zstąpi na nich Duch Święty i pozwoli zrozumieć wszystko, co trzeba, aby głosić światu Dobrą Nowinę o zbawieniu.

Pierwsze czytania liturgii okresu Wielkanocy ukazują uczniów, którzy otrzymali już dar Ducha Świętego. Mamy zatem zestawienie: z jednej strony „zdezorientowani” uczniowie w całkowicie nowej rzeczywistości Zmartwychwstania, z drugiej – po Zesłaniu Ducha Świętego, już w pełni świadomi otrzymanego objawienia i powierzonej im misji. Te czytania mają przygotować także nas samych do tego, abyśmy najpierw wsłuchali się w Orędzie Zmartwychwstania i uwierzyli w nie, a następnie podjęli apostolską misję, którą ma wobec świata każdy z uczniów Jezusa. Abyśmy „wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyśmy wierząc, mieli życie w imię Jego” (J 20, 31).