Dekonspirujemy dominikańskich świętych. Poznaj Różę z Limy.

Urodziła się w stolicy Peru, Limie, w XVI wieku – niewiele po soborze trydenckim. Na chrzcie dano jej imię Isabel, ale indiańska niańka tak zachwyciła się delikatnością cery i rysów dziewczynki, że zaczęła o niej mówić Rosa – Róża.

Przydomek ten przyszła święta polubiła na tyle, że wybrała go jako swoje imię przy bierzmowaniu i nie da się ukryć, że dobrze ono oddaje charakter jego właścicielki. To subtelne dziewczę o urodzie anioła miało ostre kolce w postaci silnego charakteru, dodatkowo wzmocnionego bliską duchową przyjaźnią z Katarzyną ze Sieny.

A łączyła je nie tylko przynależność do tercjarek.

Pieprz i nożyczki

Obie, chociaż były świeckimi dominikankami, z uporem są przedstawiane w habicie mniszek. O ile jednak Katarzyna nie chciała prowadzić życia kontemplacyjnego, bo rozeznała, że Bóg chce, by służyła Mu jako osoba świecka, to Róża marzyła o byciu mniszką.

Jej ojciec (mówiąc delikatnie) nie wyraził na to zgody, a matka poszła w ślady pani Benincasy: wyklinała córkę, biła i upokorzeniami próbowała nakłonić do porzucenia marzeń o byciu mistyczką i do życia jak wszyscy ludzie (czyt. wyjścia bogato za mąż i przedłużenia gatunku – w końcu szkoda, żeby tak piękne geny przepadły!).

Róża, zainspirowana przykładem Katarzyny, po pierwsze z uporem odmawiała współpracy w tym zakresie. Po drugie: obcięła włosy. Po trzecie: ofiarowywała te upokorzenia jako pokutę za grzechy własne i niewłasne. Smarowanie twarzy pieprzem, żeby zepsuć sobie cerę i tak zniechęcić potencjalnych zalotników, było już inwencją własną Peruwianki.

Korona cierniowa z róż

Ostatecznie rodzice się poddali. Róża otrzymała osobny pokój w domu, potwierdziła swój osobisty ślub czystości i oddała się pracy i pokucie. Miała wtedy dziewiętnaście lat i za sobą pierwsze doświadczenia mistyczne. Jednak całe jej ascetyczne życie pozostawało ukryte – we współpracy z Bożą łaską osiągnęła mistrzostwo w maskowaniu swoich poświęceń. Komandosi mogliby się od niej uczyć sztuki kamuflażu.

Jej znakiem rozpoznawczym na przedstawieniach jest wianek z róż na głowie albo obecność tych kwiatów w najbliższym otoczeniu świętej. Mało kto jednak wie, że pod wiankiem z kwiatów Róża nosiła na głowie opaskę ze srebra, która od środka miała kolce. Była to jej autorska wersja korony cierniowej Chrystusa, zamaskowana wianuszkiem, żeby nie denerwować bliskich.

Święta, czy szalona?

Często też widzimy ją podczas kontemplacji krzyża. Klęczy przed nim lub trzyma go w ręce. W ten sposób twórcy przedstawień próbują opowiedzieć o jej postach, dźwiganiu na plecach podczas pracy w ogrodzie drewnianego pniaka, medytowaniu w wykopanej w ziemi norze udającej grób Jezusa i innych praktykach pokutnych, które współczesnego czytelnika mogą wprowadzać w osłupienie oraz budzić odruch wręczania wizytówki najlepszego znanego psychiatry.

Jej współcześni też na to wpadli. Róża była przesłuchiwana przez trybunał inkwizycyjny i badana przez lekarzy. Oba te gremia wydały o niej pozytywną opinię. Zresztą trudno, żeby było inaczej – jeśli jej świętość nie byłaby autentyczna, nie byłaby w stanie po przeżyciu Wielkiego Postu o chlebie i wodzie i głodując przez pierwszą część Wielkiego Tygodnia, spędzić potem trzydziestu godzin na adoracji. A miała zwyczaj klęczeć na niej, i to bez najmniejszego poruszenia, od Wielkiego Czwartku rano do Wielkiego Piątku w południe.

Do tego nie było po niej widać intensywnego poszczenia. Kumoszki i kumowie podejrzewali nawet, że po kryjomu musi podjadać ze spiżarki. Jak już pisałam – mistrzostwo kamuflażu.

Współpraca z Doktorkiem

Często też na obrazach Róża trzyma na rękach Dzieciątko Jezus. Niektóre hagiografie podają, że miała wizję podobną do tej, której doświadczyła Agnieszka z Montepulciano. Jest jednak także inny powód łączenia tercjarki z małym Jezusem.

Otóż oprócz ascezy, Róża uprawiała także działalność charytatywną. W jej ramach m.in. założyła mały szpitalik. Wielu chorych, którzy z niego korzystali, odzyskiwało zdrowie. I nie przypisywali tego wstawiennictwu czy charyzmatom ich dobrodziejki, a Dzieciątku Jezus, gdyż w szpitaliku stała Jego figurka. Przed nią modlono się o zdrowie. Figurka ta nadal jest czczona w Limie i nosi przydomek „Doctorcito” – Doktorek.

Róża z Limy – wieniec z róż, krzyż, Dzieciątko Jezus, kotwica (symbol wiary)

Data wspomnienia: 23 sierpnia

rys. Tomasz Rojek OP