Z obłoku świetlanego odezwał się głos Ojca: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie».

Wideo na niedzielę:

 Ojciec Janusz Chwast i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Modlitwa ma znaczenie i wymiar dynamiczny, przemieniający, stwarzający. Kiedy przychodzimy na modlitwę i spotykamy się z żywym Bogiem, to bez względu na to, czy to czujemy, czy też nie, przenika nas światło Boże – przenika powoli nasz umysł i serce, zaczyna coraz bardziej pokazywać, kim jest Bóg i kim jestem ja. Pozwólcie sobie odejść na modlitwę – to jest nam potrzebne, tam zawsze czeka Bóg.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy, nie odtrącaj w gniewie Twego sługi
 Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy, nie odtrącaj w gniewie Twego sługi

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Chwała na wysokości

 José Filipe da Costa Rodrigues OP

 Rdz 15, 5-18 • Ps 27 • Flp 3, 17 – 4, 1 • Łk 9, 28b-36

Obchodzimy drugą niedzielę Wielkiego Postu. W zeszłym tygodniu spotkaliśmy Jezusa na pustyni, gdzie był kuszony, dziś widzimy Go na szczycie góry Tabor, gdzie został uwielbiony. Razem z Jezusem ukazują się Mojżesz i Eliasz, których historia również związana jest z górą.

Bóg nie potrzebuje konkretnego miejsca, aby się objawić, ale są takie, w których swoją chwałę okazuje w sposób szczególny.

Niech z tego faktu wypłynie dziś taka refleksja: Bóg objawia się nam na szczytach naszego życia. Dziewiąty rozdział Ewangelii według św. Łukasza jest pełen wydarzeń o głębokiej treści, mamy w nim fragment o wysłaniu uczniów, aby głosili królestwo Boże, jest fragment o rozmnożeniu chleba, wyznanie wiary Piotra, pierwsza zapowiedź męki i śmierci Jezusa, przemienienie oraz uzdrowienie epileptyka. Rozdział ten jest bardzo dynamiczny, podobnie może być w naszym życiu pełnym aktywności i zaangażowania. Bóg chce być z nami pośród naszych radości, nadziei i sukcesów. Wtedy także mamy żyć w świetle słowa Bożego. Mamy modlić się do Ojca, tak jak Jezus powierzał się Jemu w swojej zbawczej misji.

Szukajmy Boga na wysokościach, ale nie zapominajmy, że jest z nami także w cienistych dolinach życia, wtedy gdy doświadczamy smutku, żalu i lęku. Bo i Jezus się modlił w czasie trwogi. Cokolwiek dzieje się w naszym życiu, cichą modlitwą wnośmy do niego światło Ewangelii.

 

Potomstwu twemu daję ten kraj
Potomstwu twemu daję ten kraj

Ciało naprawdę poniżone

Maciej Roszkowski OP

Rdz 15, 5-18 • Ps 27 • Flp 3, 17 – 4, 1 • Łk 9, 28b-36

W Liście do Filipian św. Paweł pisze o ciele człowieka, które zostało poniżone. Grzech poniżania ludzkiego ciała jest skądinąd częstym i chyba dość wdzięcznym tematem kazań o zacięciu obyczajowym. U św. Pawła znajdujemy jednak coś bardziej podstawowego – po pierwsze, pisze on o ciele nie w znaczeniu fizycznym, ale o ciele rozumianym jako ogólnie pojęta kondycja ludzka, po drugie, chodzi nie tyle o pojedyncze grzeszne czyny, ile o zaistniały przed wiekami upadek „strukturalny” o wymiarze powszechnym. Słowo „poniżenie”, potraktowane najdosłowniej, trafnie ujmuje jego istotę: wskutek przebiegłości szatana życie człowieka zaczęło rozgrywać się na niższym poziomie, w marniejszej przestrzeni niż ta pierwotnie chciana przez Boga. Ludzka wola została upośledzona nie tylko w wymiarze jej niezłomności oraz odwrócenia od Boga, ale i ukierunkowania aspiracji „wewnątrzświatowych”. Człowiek adamowy także w obrębie spraw ludzkich dąży do tego, co marne i poślednie, a nie do tego, co wzniosłe.

Wydaje się, że Pawłowa formuła „poniżenia” jest dość rzadko używana do opisu aktualnej kondycji człowieka. Wynika to zapewne z potrzeby zwracania się przeciwko zagrożeniom bardziej konkretnym, w myśl znanego przekonania o różach i płonących lasach. Trudno się temu specjalnie dziwić: wizja cywilizacji śmierci stojącej u bram jest nie tylko sugestywna, ale i w dużej mierze prawdziwa. Jednocześnie warto jednak pamiętać, że upadek dokonujący się w przestrzeni ludzkich aspiracji jest nie mniej śmiercionośny. Ten sam łaciński czasownik oznacza zarówno dążenie, jak i oddychanie, a więc czynność najbardziej podstawową. Człowiek żyje poprzez swoje aspiracje. Ich fałszywość zabija go.

Św. Paweł, pisząc o tych, których dążenia są przyziemne i których bogiem jest pełny brzuch, nie pisze więc o sprawach drugorzędnych, ale o jednym z najistotniejszych wymiarów duchowej walki. Obraz pełnego brzucha to nie humorystyczno-dobrotliwie zarysowany problem otyłości, ale metafora skrajnego poniżenia, w które zostaje wrzucony człowiek. Z pewnością nie powinna nas uspokajać archaiczność użytych sformułowań: nie sądzę, aby istniała strukturalna różnica między kuszeniem do przyziemności opartej na pełnym brzuchu a kuszeniem do takiego zawężenia horyzontu pragnień, w którym utęsknionym przedmiotem aspiracji jest bycie członkiem polskiej middle class. W obydwu przypadkach horyzont pragnień zostaje strącony w dół.

 

Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana
Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana

Głosy w ciemności

Michał Adamski OP

Rdz 15, 5-18 • Ps 27 • Flp 3, 17 – 4, 1 • Łk 9, 28b-36

Gwiazdy wielkich pustyni i gwiazdy wielkich miast wciąż pozostają świadkami tej samej zadziwiającej obietnicy Nowej Nadziei, do jakiej Bóg zaprasza każdego człowieka. Historia Abrama: nomady, koczującego w swoim namiocie pośród nieprzeliczonych piasków, i historia człowieka współczesnego: wędrowca, a może bardziej włóczęgi, zagubionego w nieprzeliczonym tłumie, próbującego choć na chwilę rozbić swój namiot wśród szklanych domów, spotykają się ze sobą poza miejscem i czasem.

Obu łączy to samo serce, które pozostaje złaknioną ziemią wielkich tęsknot, planów i pragnień, często brutalnie skazanych na powolne obumieranie, dokonujące się na naszych oczach i przyglądających się ludzi.

Ale obu łączy też i określa coś najważniejszego i najtrwalszego: Miłość Boga, która weszła w nierozerwalne czymkolwiek i przez kogokolwiek przymierze z człowiekiem każdego miejsca i każdego czasu, zwłaszcza tego najbardziej po ludzku przegranego i schyłkowego, jak wiek samego Patriarchy Abrahama. Tutaj schyłek i kres okazuje się nowym początkiem.

Boża Miłość zawiera z nami przymierze, przeprowadzając oczyszczający i uzdrawiający ogień Ducha Świętego przez to, co w nas samych rozdarte, porąbane i poćwiartowane. Tylko wytrwajmy.

Boża Miłość nawołuje nas w ciemnościach nocy i wyprowadza – jak Abrama – z naszych bezpiecznych namiotów i kryjówek, by pokazać niebo rozświetlone światłami nadziei, która ma się w nas wypełnić. Wbrew wszystkiemu i wszystkim dajmy się uwieść tej Miłości.

Boża Miłość działa w naszych „poniżonych ciałach” przez Ducha Świętego, wlewając w nie pokój i radość, ale też przemawia do nas w obłoku niezrozumienia tego, co wokół nas i w nas samych. Nie lękajmy się.

Kimkolwiek jesteś i byłeś, czymkolwiek uczyniłeś lub inni uczynili twoje życie – przez Jezusa Chrystusa w mocy Ducha Świętego stajesz się ukochanym synem Boga Ojca.

Góra Tabor – niemy świadek Dobrej Nowiny. Wspinajmy się na nią, by dostrzec wyraźniej, gdzie jest nasza ojczyzna i do jakiej nadziei zostaliśmy powołani. Bez wyjątku. Tak trwajmy mocno w Panu.