Prezydent odznaczył go pośmiertnie Orderem Odrodzenia Polski.

Ojciec Jan Góra kochał symbole. I pełna symboli była jego ostatnia droga. W poznańskim kościele dominikanów, gdzie na mszy świętej pogrzebowej modlono się za spokój jego duszy. I na Polach Lednickich, gdzie spoczął.

Prowincjał wzruszony

Przed złożeniem do grobu, trumnę z ciałem ojca Jana przewieziono na wojskowej lawecie od brzegów Jeziora Lednickiego przez Bramę-Rybę – przez którą on sam przeprowadził setki tysięcy młodych ludzi przybywających od 1997 roku na lednickie czuwania.

Na czele żałobnego konduktu niesiono ikonę Matki Bożej Niezawodnej Nadziei z Domu Świętego Jacka na Jamnej, który stworzył ojciec Jan. Żegnał go dźwięk dzwonu lednickiego i pieśni znane ze spotkań młodzieży pod Bramą III Tysiąclecia.

Uczestnicy żałobnych uroczystości zgromadzeni na Polach Lednickich odmówili akt Wyboru Chrystusa – tak jak polska młodzież czyniła to co roku w obecności ojca Góry w czasie modlitewnych czuwań.

Lednickiej części pogrzebu przewodniczył arcybiskup Wojciech Polak, prymas Polski. Przypomniał, że ojciec Góra był jednym z bliskich współpracowników papieża Jana Pawła II w misji wprowadzenia Kościoła w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. „On także, na polskiej ziemi, stał się świadkiem Chrystusa w trzecim tysiącleciu” – podkreślił prymas Polski.

Wzruszony żegnał swojego zmarłego współbrata ojciec Paweł Kozacki, prowincjał polskich dominikanów. „Ojcze Janie, chciałem Ci podziękować za Twoją obecność” – mówił. Dziękował ojcu Górze za jego kazania, rekolekcje, książki, wspólne wędrówki oraz „duszpasterstwo we wszystkich możliwych wymiarach”. „Dziękuję Ci za wszystkich braci i siostry, którzy wstąpili do zakonu, bo spotkali Jana Górę” – dodał Prowincjał.

Swojego duszpasterza pożegnała też młodzież z Ruchu Lednickiego – obiecując prowadzić dalej dzieła zapoczątkowane przez jego twórcę.

Nad Lednicą zachodziło słońce, gdy ciało ojca Góry składano do grobu przy skale św. Jana Pawła II, który wspierał jego duszpasterskie pomysły. Duszpasterza Ruchu Lednickiego pożegnano śpiewaną po łacinie pieśnią „Salve Regina” i salwą honorową.

Order od prezydenta

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się przed południem w poznańskim kościele Matki Bożej Różańcowej, z którym od prawie 40 lat związany był ojciec Jan. Żałobnej mszy przewodniczył arcybiskup Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Na początku mszy odczytano list od prezydenta Andrzeja Dudy, który z uznaniem wspominał zasługi Zmarłego dla Kościoła w Polsce i polskiej młodzieży.

Prezydent odznaczył pośmiertnie ojca Górę Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski – jednym z najwyższych polskich odznaczeń państwowych. Order wręczył prezydencki minister Andrzej Dera, przekazując go na ręce Romana Góry – brata ojca Jana i na ręce ojca Kozackiego.

Kazanie o Bożym człowieku

„Stając nad trumną ojca Jana Góry, chciałoby się wymienić wszystkie jego dokonania, zasługi, opisać, opowiedzieć: kim był, co mówił, jak działał. I gdybym chciał opowiedzieć o ojcu Janie, to choćbym mówił do nocy, nie starczyłoby czasu – rozpoczął kazanie ojciec Kozacki.

Zaznaczył, że wobec tego swoją mowę „oprze na Słowie Bożym”, bo – jak wyjaśnił – „ono opowiada o Bożym człowieku, o człowieku powołanym do świętości, o człowieku napełnionym duchem prowadzonym przez Boga” i „w nim także znajdziemy podobieństwo i analogię do życia ojca Jana Góry”.

„Gdy pomyślimy o takim Bożym człowieku, gdy przypomnimy sobie wielu tak pięknych ludzi, gdy popatrzymy na życie o. Jana, życie o którym można powiedzieć, że w piękny sposób jest spełnione, to trzeba zobaczyć, że człowiek boży, w którego życiu Bóg jest najważniejszy, nigdy na tym świecie nie znajdzie swojego miejsca” – mówił Prowincjał.

„Bo Boży człowiek to pielgrzym, dla którego żadne miejsce na ziemi nie jest ostateczne, a żadna sytuacja nie jest spełnieniem. Boży człowiek niesie za sobą nieustanną tęsknotę za zjednoczeniem ze swoim Panem, oblubieńcem i przyjacielem, tęsknotę, która każe mu się cieszyć, gdy usłyszy, że wyrusza w drogę do domu Pana” – zakończył kazanie ojciec Kozacki.

Papież chwali Ruch Lednicki

Do kościoła ojców dominikanów przyszło ponad dwa tysiące wiernych. Nie wszyscy zmieścili się w świątyni – część stała w klasztornych krużgankach. Ojca Górę żegnali nie tylko poznaniacy, ale wierni z całej Polski – wśród nich górale z Zakopanego. Wielu uczestników mszy stanowili obecni i dawni wychowankowie ojca Jana.

Do ich licznej obecności nawiązał we wprowadzeniu do liturgii arcybiskup Gądecki. „Jak to jest, że ja, nie mając dzieci, mam przecież dzieci – i to często mam je bardziej i więcej niż ci, którzy je mają?” – metropolita poznański cytował słowa ojca Jana.

Mszę wraz z arcybiskupem Gądeckim koncelebrowało kilku arcybiskupów i biskupów oraz bracia dominikanie prawie ze wszystkich polskich klasztorów i z zagranicy.

Odczytano żałobne telegramy. „Ojciec Jan Góra, zainspirowany przez św. Jana Pawła II i z jego błogosławieństwem, zapoczątkował dzieło Ruchu Lednickiego, które jest ukierunkowane na budzenie w młodych ludziach żywej wiary, zacieśnianie osobistej więzi z Chrystusem i na formację do dawania świadectwa nie tylko we wspólnocie Kościoła, ale również na forum polityki, kultury, ekonomii i szeroko pojętej cywilizacji” – napisał papież Franciszek.

Generał Zakonu Kaznodziejskiego dziękował z kolei Bogu za 49 lat, które ojciec Góra przeżył w Zakonie. „Wszyscy widzimy, że profesja dominikańska stała się urodzajną glebą, na której mogło wyrosnąć dorodne drzewo jego życia. Sam o. Jan dawał temu wyraz w słowach, które głosił i które zapisał” – podkreślił ojciec Bruno Cadoré.

„Jan Góra był dominikaninem, który bardzo hojnie dzielił się z ludźmi owocami swojej modlitwy i więzi z Bogiem. Jego świadectwo stało się dla wielu Braci Waszej prowincji zaproszeniem, by również dzielić życie braci kaznodziejów. Jego pasje i zapał duszpasterski mieściły się w bogatym charyzmacie dominikańskim, a nawet wyznaczały mu nowe miejsce w Kościele polskim” – dodał Generał.

Telegramy nadesłali też m.in. premier Beata Szydło i kardynał Stanisław Dziwisz.

Nocne czuwanie przy trumnie

W noc poprzedzającą pogrzeb tysiące ludzi modliło się przy trumnie ojca Jana, którą wystawiono w dominikańskim kościele. Trwające od godziny 20 we wtorek do czwartej nad ranem w środę nocne czuwanie przygotowali przedstawiciele różnych wspólnot działających przy poznańskim klasztorze dominikanów.

To w tym klasztorze Jan Wojciech Góra rozpoczął w 1966 roku nowicjat w Zakonie Kaznodziejskim. W 1977 roku przybył tu jako duszpasterz młodzieży, a następnie był duszpasterze studentów. 20 lat później stworzył w poznańskim klasztorze Ruch Lednicki i tutaj zmarł. Żył 67 lat.

Pragniemy bardzo serdecznie podziękować za pomoc w organizacji uroczystości pogrzebowych służbom miejskim i państwowym, mediom, Wspólnocie Lednickiej oraz Braciom z poznańskiego klasztoru.