Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Wideo na niedzielę:

 Ojciec Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Zaryzykuj, oddaj, spróbuj uwierzyć, że nie chodzi o to, abyś przedłużał swoją jakkolwiek rozumianą egzystencję ku śmierci. Chodzi o to, byś ją zaryzykował ku życiu. Każdy z nas wie, gdzie powinien zaryzykować, gdzie powinien oddać ten ostatni grosik, ten ostatni podpłomyk po to, aby odkryć, że tam dalej to nie jest śmierć, tylko życie. Chrystus nam to obiecuje.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił
 Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Nagłośniony przypadek

 Wojciech Jędrzejewski OP

 1 Krl 17, 10-16 • Ps 146 • Hbr 9, 24-28 • Mk 12, 38-44

Jezus zwołuje swoich uczniów, by wydobyć z cienia skromną kobietę, której normalnie pies z kulawą nogą by nie dostrzegł. To nie była tylko mimochodem rzucona uwaga: Spójrzcie, jaka niezwykle ofiarna wdowa! Pan zrobił z tego newsa! W podobny sposób Jezus zwoływał uczniów wtedy, gdy chodziło o wydarzenia dużej rangi.

To prawda, że mnóstwo dobra dzieje się niemal w całkowitym ukryciu (gdy lewa ręka nie wie, co czyni prawa). Z drugiej jednak strony, Bóg potrafi zadbać, by czyjeś poświęcenie nie przeszło bez echa. Skoro wyraźnie widać, że On sam zwołuje, gdy chce, to czy my mamy tutaj coś do zrobienia – czy powinniśmy tę kwestię zostawić raczej w Jego rękach?

Media wydają z siebie piski i zgrzyty złych wiadomości. Może więc zadaniem głosicieli Dobrej Nowiny jest nagłaśnianie przykładów oddania, miłości, otwartości, pokory? Niezależnie od świata mediów – sami potrafimy zatruwać życie towarzyskie, wspólnotowe czadem przywoływanych spektakularnych klęsk, upadków, zdrad. Gdy brakuje bieżących przykładów, sięgamy po wspomnienia. Dziwić się potem, że odbierani jesteśmy jako smutny naród.

Moja mama spędziła niedawno trzy tygodnie ze swoją siostrą. Kiedy je odwiedziłem, ujęła mnie subtelność i pogoda, jakimi obie emanowały. – Postanowiłyśmy – powiedziała ciocia – że podczas całego czasu spędzonego razem sięgamy wyłącznie do dobrych wspomnień. Może to jakiś pomysł na odtrutkę od nagłaśnianego zła.

 

Chrystus wszedł do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga
Chrystus wszedł do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga

Odwaga i moc wiary

Marek Pieńkowski OP

1 Krl 17, 10-16 • Ps 146 • Hbr 9, 24-28 • Mk 12, 38-44

Podziwiamy dziś dwie odważne wdowy. Odważne wiarą. Pamiętajmy: w ich czasach nie było żadnych systemów emerytalnych, a los starych ubogich kobiet był nie do pozazdroszczenia. Ówczesne wdowieństwo to nie tylko utrata towarzysza życia, ale także tego, który zapewniał utrzymanie. Po śmierci męża życie wdowy było w pełni zależne od życzliwości i ofiarności innych mężczyzn, krewnych lub sąsiadów.

Sarepta leżała w ziemi pogan. Dla żyjącej tam wdowy Eliasz był kimś obcym: jego lud nie był jej ludem, a jego Bóg nie był jej Bogiem. Można sobie wyobrazić, co poczuła, gdy usłyszała: „Najpierw przygotuj z tego, co masz, mały chleb i przynieś mi go, a potem przygotujesz coś dla siebie i syna”. Ale stała się rzecz z pozoru niemożliwa: w słowach Eliasza ta pogańska wdowa usłyszała głos Boży. „Tak mówi PAN, Bóg Izraela: »Nie skończy się mąka w dzbanie ani nie braknie oliwy w baryłce…«”. I jej wiara dokonała tego, co po ludzku niemożliwe.

A potem druga wdowa, w Jerozolimie. Jezus nie tylko ją pochwalił; pouczył nas przy tej okazji, że miarą naszej hojności nie jest to, ile dajemy na potrzeby bliźnich czy też kultu Bożego. Miarą jest to, ile zostawiamy dla siebie. Ci, którzy „wrzucali z tego, co im zbywało”, na pewno pozostawili sobie na swoje potrzeby wystarczająco wiele.

Dwa pieniążki ofiarowane w świątyni były wszystkim, co miała wdowa. Nie łudźmy się: ta ofiara w niczym nie zmieniła jej statusu, i tak pozostałaby na utrzymaniu innych. Ale ofiara była świadectwem wiary, że jej życie naprawdę zależy przede wszystkim od Boga, od Jego miłosierdzia.

Jezus nigdy nie potępiał bogatych, przestrzegał tylko, że trudno im będzie wejść do królestwa. Tak, jakby mówił: nieważne, ile masz pieniędzy; ważne, na co je wydajesz. Czy twoje pieniądze wspomagają ubogich, sprawią, że świat stanie się dla nich bardziej przyjazny? Czy pomogą ci nakarmić głodnych, odziać nagich, dać schronienie bezdomnym?

I zasadnicze pytanie: czy aby te pieniądze nie wzięły cię w niewolę? Czy wobec dóbr tego świata zachowujesz się jak właściciel, czy jak zarządca, który gospodaruje własnością Pana?

Obie wdowy z dzisiejszych czytań dobrze wiedziały, że są całkowicie zależne od Boga i bliźnich. Ale ich wiara miała oparcie w miłości Bożej. I dlatego rozumiały, że są jedynie zarządcami, a nie właścicielkami swego mizernego dobytku. Obie uczą nas, że zależność trzeba przeżywać w mocy wiary; wówczas nawet w ubóstwie można doświadczyć miłości Boga i wdzięczności za Jego dary.

 

Wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie
Wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie

Bezcenne ubóstwo

Gabriel Wilczyński OP

1 Krl 17, 10-16 • Ps 146 • Hbr 9, 24-28 • Mk 12, 38-44

To, co przyniosła do świątyni uboga wdowa, jest całkowicie bez wartości. Jej dar jest tak mizerny i drobny, że wręcz niezauważalny, a mimo to godny pochwały i, co więcej, pochwały wygłoszonej ustami samego Boga. Dlaczego?

Otóż jest on tak cenny, ponieważ dla Boga liczy się nie to, ile Mu dajemy, lecz ile sobie zatrzymujemy. Cóż bowiem wartościowego możemy Mu dać? I tak wszystko jest Jego, gdyż to On jest Stwórcą i Panem wszystkiego. Bóg zwraca uwagę na to, co sobie zostawiamy. Czyni tak nie dlatego, że jest skąpy i zaborczy i się boi, że ktoś może Mu w czymś zagrozić, ale dlatego, że nas miłuje. A ponieważ nas miłuje, to nie chce, by cokolwiek, nawet najdrobniejszego, odciągało nas od tego, co jest najcenniejsze – od Niego samego. On w swej miłości do nas chce, byśmy oddali Mu nasze nic, aby przez to móc zyskać wszystko – Jego.

Dar ubogiej wdowy, mimo że jest tak znikomy, jest równocześnie tak cenny, gdyż to jej niezwykła i przepełniona ufnością wiara nadała wartość temu drobiazgowi. Właśnie przez wiarę pełną zawierzenia i ufności nasze ubóstwo może sprawić, że będziemy niezwykle bogaci. Wiara bowiem sprawia, że to, co bezwartościowe w oczach ludzi, staje się drogocenne w oczach Boga. Nędzne dwa pieniążki, grosz oddany z wiarą i całkowitym zawierzeniem sprawił, że uboga i nikomu nieznana wdowa została nam dana jako wzór do naśladowania. Zachęca nas, abyśmy Bogu oddawali dosłownie wszystko, a zwłaszcza to, co w nas najsłabsze, najbardziej wstydliwe, wzgardzone i bolesne. Wówczas nasza nędza stanie się czymś bezcennym, bo sam Bóg przyjmie ją w swoim miłosierdziu i sprawi, że zjednoczymy się z Chrystusem wzgardzonym, przybitym do krzyża, umarłym, a nade wszystko zmartwychwstałym.