Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Wideo na niedzielę:

 Ojciec Janusz Chwast i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Nie wystarczy nam chleb biologiczny. Jeżeli chcę mieć życie wieczne, które tutaj już się zaczyna, powinienem karmić się chlebem z nieba, ciałem Pana Jezusa, w Eucharystii. Trudno zrozumieć rozdział, który się dokonuje teraz w życiu wielu katolików, którzy uważają się za wierzących, a lekceważą Eucharystię.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Na pustyni całe zgromadzenie synów Izraela zaczęło szemrać przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi
 Na pustyni całe zgromadzenie synów Izraela
zaczęło szemrać przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Chleb

 Tomasz Biłka OP

 Wj 16, 2-4. 12-15 • Ps 78 • Ef 4, 17. 20-24 •J 6, 24-35

Dawca czy dar? Co staje się przedmiotem naszej radości, gdy zostajemy obdarowani? Po rozmnożeniu chleba Jezus mówi ludziom wprost, że szukają Go, ponieważ jedli chleb do sytości, a nie dlatego, że rozpoznali w tym chlebie znak Jego miłości do nich. Ich nerwowe poszukiwanie, pełne lęku, że wymknie im się bogaty inwestor, zdradza pożądliwość ludzkiego serca, którego nic nie jest w stanie zaspokoić. Wybudujesz dom, będziesz chciał mieć większy. Kupisz samochód, będziesz zbierał na drugi. Więcej pieniędzy, ziemi, ciuchów, sprzętu. Więcej wszystkiego, więcej, więcej – to pieśń ludu, który idzie przez pustynię i który pustynię ma w sercu. Jak Izrael szemrał przeciwko Mojżeszowi i przeciw Aaronowi, tak i my szemrzemy dzisiaj przeciwko papieżowi, przeciwko biskupowi: „Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę” (Wj 16, 3). Tak myśli stary człowiek, który – według słów św. Pawła – „ulega zepsuciu na skutek kłamliwych żądz” (Ef 4, 22).

Naszą troską – jak chce tego Jezus – niech będzie pokarm, który trwa na wieki. To chleb prawdziwy, którym jest sam Chrystus, dający życie światu. Żyjmy tak, abyśmy zawsze mogli się Nim karmić. „Kto do mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6, 35). Czy wierzysz Temu, którego posłał Ojciec? Kiedy karmisz się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa, czy oczekujesz od Niego tylko darów: miłości, ukojenia, pokoju? A może od dawna nie ma w tobie nawet takiej tęsknoty? W komunii dar jest tożsamy z Dawcą. W eucharystii Bóg daje ci „tylko” siebie. Czy pragniesz Go dla Niego samego? Czy ty oddasz się Jemu, skoro On daje się tobie?

Dwukrotnie podczas rozdawania komunii świętej Jezus pozwolił mi doświadczyć – jak wierzę – Jego własnego smutku i radości. Smutku, kiedy On-Chleb głodny tego, aby móc sobą nakarmić ludzi, czekał i mało kto chciał Go wtedy przyjąć. Innym razem zaś doznałem radości Jezusa, słysząc wypowiadane Mu: AMEN przez karmiących się Jego Ciałem. Tak bardzo raduje Go dawanie się Nam.

Panie, spraw, abyśmy ponad wszystko pragnęli Ciebie samego i zawsze żyli dla Ciebie. Ulecz naszą pustkę, dając nam swoje święte Ciało i Krew.

 

Trzeba porzucić dawnego człowieka, a odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego
Trzeba porzucić dawnego człowieka,
a odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego

Co przed nami?

Wojciech Czwichocki OP

Wj 16, 2-4. 12-15 • Ps 78 • Ef 4, 17. 20-24 •J 6, 24-35

Biegnie pierwsza, zawsze przed nami. Dobra lub zła sława. Częściej zła niestety. Och, jak bardzo chcielibyśmy wyjechać, opuścić miejsce, gdzie oprócz imienia i nazwiska towarzyszy nam zawsze krótka charakterystyka. Niepełny biogram, notatka do encyklopedii nieudaczników albo słownika głupców. „No nie wiesz, to ten facet, który na zebraniu…”, „A pamiętasz, jak w czasie obiadu…”, „I ona wtedy…”. Tak, na zawsze pozostaje z nami niczym najwierniejszy przyjaciel. Już nigdy cię nie opuszczę, więc my chcemy opuścić, popatrzeć prosto w oczy innym ludziom albo w swoje odbicie w lustrze. Bez dławienia w gardle, czy ledwie już odczuwanego skurczu mięśni karku. I jedziemy, daleko, daleko, w nowe miejsca, inne bajki, ale ona już tam jest. Przybyła tu przed nami. Wyszeptana w słuchawkę telefonu, przesłana mailem, wymamrotana przy kolejnym piwie. Wstydliwa forpoczta, szybsza niż nasze dobre chęci i szczere nadzieje. I nawet jeśli uspokoimy samych siebie, że to histeria, że dramatyzujemy, że głupio wyglądamy w roli Hamleta wijącego się na scenie i że to nie scena przecież, to jednak nie opuszcza nas pragnienie nowego początku.

Skalkulowali to dokładnie, przeliczyli wszystkie łodzie. Co jeszcze mogło ujść ich uwagi? Wciąż mieli przed oczami dwanaście koszy ułomków, a brzuchy przyjemnie pełne. Tak pięknie mówił do nich, do których nikt się nie zwracał. Byli ważni. Nie tylko mówił, ale jeszcze dawał chleb, i to znikąd, jakby stwarzał go z niczego. Kiedy mógł się wymknąć i dokąd poszedł? Czyżby miało nie być dalszego ciągu? Ale teraz jest, stoi przed nimi, wyprzedził ich jakoś tajemniczo. Nic przecież nie wiedzieli o Jego nocnym spacerze po falach jeziora. „Kiedy tu przybyłeś?”, szybciej niż nasze nadzieje i strach przed porzuceniem.

Nowe miejsca i czasy. Dziób łodzi wbija się w zarośla. Brzeg jeziora po przeprawie. Co mnie tu czeka? Kto na mnie tu czeka? Przyszłość nie jest bezludną wyspą, a ja nie jestem rozbitkiem ściskającym z lękiem swoją niepewną tożsamość. Nawet jeśli, lądując jak astronauci na Solaris, spotkamy w przyszłości utkane z naszego wstydu niechciane historie, On będzie tam także, będzie przede wszystkim. Ostatecznie to Bóg jest naszą przyszłością, naszym nowym początkiem.

 

Chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu
Chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu

Zawierzyć życie

Sławomir Brzozecki OP

Wj 16, 2-4. 12-15 • Ps 78 • Ef 4, 17. 20-24 •J 6, 24-35

Dzisiejsza Ewangelia stanowi ciąg dalszy opisu cudownego rozmnożenia chleba przez Jezusa dla kilku tysięcy osób. Po tym wydarzeniu Chrystus usunął się w cień, jednak tłumy wciąż Go poszukiwały. Dlaczego? Ewangelista zauważa, że tłumy przybyły za Chrystusem, aby Go obwołać królem, bo oto znalazły kogoś, kto za darmo dał im chleb. Pokusa darmowego chleba towarzyszy ludziom od zawsze.

Chrystus wzywa tych, którzy za Nim podążyli, aby uwierzyli w Niego. Tłum jednak domaga się znaku. Może się to wydać dziwne: zaledwie kilka godzin wcześniej był świadkiem cudu – kilka tysięcy osób nakarmiło się do syta kilkoma chlebami. Nikt już o tym nie pamięta?

Z podobną sytuacją spotykamy w pierwszym czytaniu z Księgi Wyjścia. Izraelici na pustyni szemrzą przeciw Bogu, bo nie ma chleba, a oni są głodni. Żaden jednak nie pamięta, że zostali wyrwani przez Pana z niewoli w Egipcie, że przeprowadził ich przez Morze Czerwone, że to sam Bóg pokonał wojsko nieprzyjaciół i zawarł z Izraelem przymierze. W pamięci Żydów utrwalił się za to obraz garnków pełnych mięsa i chleba, ale bez skojarzenia, że spożywali ten pokarm jako niewolnicy w obcej ziemi.

Te czytania pokazują krótką pamięć człowieka o obecności Boga w jego historii. Ludzie domagają się od Boga nowych znaków i cudów, jakby to miał być sposób na życie, na rozwiązanie wszystkich problemów. To nie człowiek ma pełnić wolę Bożą, ale Bóg wolę człowieka.

Grożą nam te same pokusy. Jakże często codzienność potrafi nam przysłonić Bożą obecność w życiu, jakże często nie pamiętamy wielkich dzieł, których Bóg dokonał w naszej osobistej historii. Stawiamy Mu za to coraz to nowe wymagania, oczekujemy, że zmieni ludzi z naszego otoczenia, wydarzenia i sprawy, których sami nie potrafimy zmienić.

Jezus wzywa nas do uwierzenia w Niego. Oznacza to nie tylko to, że przyjmuję za prawdę Jego moc i potęgę, ale przede wszystkim, że przez wiarę oddaję Mu swoje życie. Przyjmuję trudne fakty w życiu, krzyż, cierpienie, brak pracy czy chleba. Historia zbawienia pokazuje wyraźnie, że Bóg potrafi się zatroszczyć o tych, którzy zawierzyli Mu swoje życie.

Wzywając do wiary, Chrystus chce nam dzisiaj dać pokarm. Jest nim Jego ciało, chleb eucharystyczny. Głód chleba ma to do siebie, że po zaspokojeniu i tak powraca. Jednak nie jest to jedyne pragnienie, które człowiek odczuwa. Są w nas pragnienia dużo głębsze: pragnienie miłości, szczęścia, Boga. Chrystus ma moc zaspokoić je w każdym z nas.