Po co obchodzić Zesłanie Ducha Świętego?

Czyżby brakowało świąt w kościelnym kalendarzu? Czyżby mało było niedziel? Po co kolejne święto w niedzielę i to w dodatku poświęcone tak tajemniczej i mało uchwytnej postaci, jaką jest Duch Święty?

Odpowiedź (nie jedyna) brzmi: właśnie po to, by Duch Święty stał się dla nas mniej tajemniczy i bardziej uchwytny.

Chrzest w Duchu Świętym?

Na krótko przed Wniebowstąpieniem Pan Jezus powiedział uczniom, że zostaną ochrzczeni Duchem Świętym. Gdy Duch Święty zstąpi na Was – kontynuował – otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami… aż po krańce ziemi (Dz 1,8).

Duch poprowadzi dalej misję Jezusa, a najpierw uczyni z uczniów Kościół. Po śmierci i zmartwychwstaniu Pana do czasu Zesłania Ducha Świętego uczniowie stanowią nieliczną grupę zatroskanych o siebie, zalęknionych i zamkniętych w ukryciu osób. Nie potrafią z przekonaniem świadczyć, ba, nawet nie mają na to siły.

Po Pięćdziesiątnicy wychodzą ewangelizować na krańce ówczesnego świata, zakładają gminy chrześcijańskie, głoszą z mocą i nie boją się prześladowań ani śmierci. Ich posłudze towarzyszą cuda – Duch Święty działa przez nich, by budować Kościół.

Skąd tak radykalna zmiana w życiu uczniów? Ze chrztu w Duchu Świętym.

Nie wystarczą sakramenty?

Oczywiście, że wystarczą. Ale tylko wtedy, gdy pozwolimy Duchowi Świętemu, aby przez nie działał w nas. Jak to zrobić? Przede wszystkim dbając o to, by nie tracić stanu łaski uświęcającej.

Sakramenty nie mają nic wspólnego z magicznymi rytuałami: wydają w nas owoc, gdy żyjemy w przyjaźni z Panem, poświęcamy Mu czas i angażujemy się w Kościół, gdy – mówiąc językiem teologii – współpracujemy z łaską, czyli z Duchem Świętym w nas.

W życiu wielu chrześcijan, Duch Święty, owszem, jest obecny, ale stoi obok i niewiele może zrobić, bo na niewiele otrzymuje pozwolenie. Wciąż niestety spotkać można ochrzczonych i bierzmowanych katolików, którzy co niedziela są w kościele na mszy świętej, ale jakoś specjalnie nie przekłada się to na ich codzienność. Raczej rzadko, o ile w ogóle, dają świadectwo wierze i ofiarnie angażują się w Kościół.

Uroczystość Zesłania Ducha Św. przypomina nam, że chrześcijaństwo zaczyna się nie od wypełniania o własnych siłach zestawu religijnych praktyk, ale od powiedzenia Panu Bogu: od dzisiaj Ty rządzisz moim życiem, Ty nim kierujesz. Oddaję Ci władzę nade mną i chcę, abyś mnie prowadził.

Posłuszeństwo natchnieniom, poruszeniom Ducha Świętego, poddanie się Jego prowadzeniu to istota życia duchowego. I coś, co sprawia, że przyjmowanie sakramentów wydaje w nas trwały owoc.

Prezent do rozpakowania?

Sakramenty są jak hot-spoty, otwarte punkty dostępu, które umożliwiają nam łączność z Duchem Świętym. Szybko i „bezprzewodowo”.

Jednak sama łączność nie wystarczy: tak jak w każdej ludzkiej relacji, trzeba włożyć w nią czas i serce. Inaczej nie tylko się nie rozwinie, ale zacznie obumierać. W sakramencie chrztu świętego otrzymujemy wszystko, co potrzebne do życia chrześcijańskiego. Chrzest jest jak elegancko zapakowany prezent, albo „spakowany” zestaw niezbędnych plików, od których zależy funkcjonowanie naszego komputera.

Żeby rozpakować takie pliki, potrzeba z reguły specjalnego programu. Podobnie w życiu: nie da się rozpakować prezentu chrztu świętego, nie da się z niego skorzystać bez pomocy Ducha Świętego.

Duch Święty to Boży program na nasze życie: życie spełnione i szczęśliwe. Różni się tym od dobrych programów komputerowych, że nie trzeba za Niego płacić. Dostajemy Go od Boga całkowicie za darmo.

Coroczny update

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, obchodzona co roku, stawia nam ważne pytania: na jakim etapie rozpakowywania prezentu chrztu świętego jestem? Na co już pozwoliłem Duchowi Świętemu, a czego jeszcze boję się lub nie chcę Mu oddać?

Tak jak Duch Święty jest Bożym programem na nasze życie, tak Jego Zesłanie obchodzone liturgicznie każdego roku po siedmiu tygodniach od Wielkanocy porównać można do krytycznego update’u, który pozwala Duchowi Świętemu coraz lepiej kierować naszym życiem.

Restart w czuwanie?

Update dużego programu zazwyczaj trochę trwa. Najpierw trzeba ściągnąć pliki, potem pozwolić im się zainstalować, a na końcu zrestartować komputer.

Podobnie jest z Zesłaniem Ducha Świętego – trzeba poświęcić na nie trochę czasu i dać sobie szansę na duchowy restart. Najlepszą opcją wydaje się Eucharystia połączona z nocnym czuwaniem modlitewnym w kościele. Jeśli poświęcam Duchowi Świętemu czas w modlitwie i czuwaniu, jeśli myślę o Nim i czekam na Jego przyjście, wtedy On czuje się zaproszony do mojego życia i zaczyna w nim działać – na tyle, oczywiście, na ile w wolności Mu pozwolę.

I wcale nie chodzi tu o wzniosłe przeżycia lub spektakularne uniesienia. Osoby prowadzone przez Ducha z reguły twardo stąpają po ziemi. Na obecność Ducha Świętego nie otwieramy się emocjami, ale rozumem i wolą (bo nasze wolne wybory to wspólne dzieło rozumu i woli).

Oczywiście emocje i uczucia mają w nich swój udział, ale to nie od ich ilości lub konfiguracji zależy skuteczność działania Bożego w nas. Lepiej spojrzeć na to od drugiej strony: jeśli Duch Święty rzeczywiście we mnie działa, to przejawiać się to będzie również w coraz większej integracji uczuć oraz w harmonijnej kontroli, jaką będzie przejmować nad nimi wola.

 

fot.  flickr.com / Rafael Ivan Sánchez