Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

fot. flickr.com / James Cridland

Wideo na niedzielę:

 Ojciec Janusz Chwast i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Niebo powinno się w nas objawiać. Zmartwychwstały Pan chce nam ofiarować nowy język: nie musimy mówić językiem agresji, wulgaryzmów, złości, kłamstwa – możemy mówić językiem nieba, językiem miłości. Pan Jezus daje nam nowe serce: nasze serce nie musi być zatrute jadem kłamstwa, nienawiści, agresji, rozgoryczenia – może w nim panować radość, pokój i miłość w Duchu Świętym. Nasze ręce nie muszą wyrządzać krzywdy innym ludziom, nie muszą być rozwiązłe, nie muszą kraść, być chciwe, molestować – naszymi rękami możemy objawiać ludziom miłość, dawać życie, przywracać zdrowie.

 Ojciec Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

My tak naprawdę nie świętujemy dzisiaj odejścia Pana Jezusa. Dzisiaj jest Wielkie święto pozostania Pana Jezusa z nami. On idzie do Ojca, ale właśnie przez to będzie mógł być z każdym z nas – zawsze, wszędzie i aż do końca.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?
 Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Zasmakować w czasie

 Łukasz Popko OP

Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mk 16, 15-20

To jedna z nieczęstych sytuacji, kiedy o świętowanej uroczystości mówi raczej pierwsze czytanie niż Ewangelia. Jedynie bowiem z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się o wniebowstąpieniu Jezusa po 40 dniach od zmartwychwstania. Łukasz jest historykiem i myśli wydarzeniami, których cezurą jest misja Jezusa.

W pierwszym wystąpieniu, jeszcze w rodzinnym Nazarecie, Chrystus uroczyście ogłosił „rok łaski”, odczytując proroctwo Izajasza (Łk 4,18n). Dopełniły go Jego męka i zmartwychwstanie, a teraz, wraz z wniebowstąpieniem, kończy się widzialna obecność Jezusa na ziemi. Zaczyna się czas działania Ducha w posłanych, w Kościele. Narodziny Jezusa były zapowiedziane przez Gabriela, zesłanie Ducha zwiastuje sam Jezus.

Nic dziwnego, że również i tu, przy narodzinach Kościoła będzie obecna Matka Pana. Ewangelię rozpoczął chrzest Jana z wody, Dzieje Apostolskie otworzy zapowiedziany przez niego „chrzest z Ducha i z ognia” (Łk 3, 16). Misję Jezusa rozpoczął czterdziestodniowy pobyt na pustyni, misję Kościoła rozpoczął czterdziestodniowy czas, w którym Jezus jeszcze w sposób widzialny przebywał z uczniami.

Jesteśmy zanurzeni w czasie i Bóg mówi do nas w czasie. Nie jest to banalne stwierdzenie, bo pokazuje, jak bardzo pedagogicznie On do nas podchodzi, a zarazem zakłada, że potrzebujemy czasu – do podjęcia ważnych decyzji, do zbudowania zaufania, do nauki. Samo doświadczanie czasu może być trudne dla nas, tak dzisiaj niecierpliwych, chcących dostać wszystko, i to najlepiej natychmiast.

 

Bóg wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich
Bóg wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich

Idźmy za Nim

Krzysztof Popławski OP

Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mk 16, 15-20

W czeskim filmie Petra Zelenki „Rok diabła” jest znakomita scena. Oto kondukt żałobny: ksiądz, trumna niesiona przez czterech mężczyzn, zespół „Czahomor” grający smutną melodię i żałobnicy. Jeden z muzykantów pyta księdza: „Kto umarł?”. Ksiądz odpowiada: „Nikt. Pan Plihal chciał zobaczyć, jak będzie wyglądał jego pogrzeb”. W tym czasie pan Plihal z pagórka, przez lornetkę, ogląda swój pogrzeb. Ćwiczy wyobraźnię.

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego przypomina o tym, że nasze życie na ziemi ma swój koniec. Wyznajemy w Credo, że Jezus „wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca”. We Wniebowstąpieniu mocno brzmi prawda o powtórnym przyjściu Jezusa. Przyjściu na sąd ostateczny.

I znowu można to potraktować jako ćwiczenie wyobraźni, tak jak zachęcał św. Augustyn w homilii na ten dzień: „W dniu dzisiejszym nasz Pan, Jezus Chrystus, wstąpił do nieba: podążajmy tam sercem razem z Nim”.

Św. Łukasz dwukrotnie pisze o Wniebowstąpieniu. Jego Ewangelia kończy się, a Dzieje Apostolskie rozpoczynają tym właśnie wydarzeniem. W jednym i drugim fragmencie wydaje się, że najistotniejsze nie jest wniebowstąpienie, ale posłanie uczniów. Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie są ogromnie dyskretne, ukrywają się za następującymi po nich wydarzeniami życia Kościoła. Próba zatrzymania się na nich kończy się zwykle upomnieniem: szczególnie mocno brzmi to w słowach dwóch mężów w białych szatach: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1, 11). Warto zwrócić uwagę, że również w pustym grobie było dwóch mężczyzn w lśniących szatach, którzy bezradnym kobietom powiedzieli: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj, zmartwychwstał” (Łk 24, 5-6).

Jeszcze przed nami droga, by Go spotkać w naszym życiu i przygotować się do ostatecznego, wiecznego spotkania. Jeszcze się nic nie skończyło. Jesteśmy Kościołem, Jego Ciałem, w którym On jest Głową (por. Ef 1, 22-23). Nasze posłanie – tak jak uczniów – jest jasno określone: „w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy” (Łk 24, 46-47).

 

Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami
Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami

Odwrotny kierunek

Paweł Kozacki OP

Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mk 16, 15-20

Zanim Bóg stał się człowiekiem, mur śmierci ograniczał horyzont ludzkiego bytowania do krótkiej doczesności i wiecznej ciemności szeolu. Przejście Boga przez mękę, śmierć i powrót do życia otworzyły bramę ku przyszłości, która do tej pory była boleśnie zawarta sztabą grzechu pierworodnego. Zmartwychwstając, Jezus złożył obietnicę, że wszyscy marnotrawni synowie i marnotrawne córki będą mogli powrócić w ramiona Ojca, który przygotował dla nich ucztę z „najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win”. Przez wniebowstąpienie Jezus przetarł szlak i poszedł przygotować nam miejsce.

Zadziwia jednak fakt, że droga do kresu ludzkiej wędrówki, ku wyzwoleniu z niewoli grzechu, prowadzi w przeciwnym kierunku, niżby się mogło wydawać. Przekonali się o tym apostołowie, którzy uporczywie wpatrywali się na Górze Oliwnej w odchodzącego Mistrza, mimo że obłok już dawno zabrał im Go sprzed oczu. „Przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. Okazało się, że kierunek podążania za Jezusem jest przeciwny niż ten, w który spoglądali. Trzeba było zejść z góry i pójść do Jerozolimy, Judei, Samarii i aż po krańce ziemi, by dogonić Wniebowstępującego.

Ten kierunek nie powinien jednak dziwić. Pan Jezus mówił o nim niejednokrotnie. Gdy zauważył, jak faryzeusze wybierali sobie pierwsze miejsca, doradził zajmowanie najmniej zaszczytnych: „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”. Gdy apostołowie w drodze do Kafaranum posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy, usłyszeli od Nauczyciela: „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!”. Chrystus wskazał drogę wstępowania do nieba wtedy, gdy stwierdził: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!”.

Okazuje się zatem jeszcze raz, że droga do chwały na wysokościach wiedzie przez pokorne uniżenie, że „kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Jezusa”, znajdzie je w niebie. Im bliżej ziemi, im bliżej ludzkich spraw, tym szybciej można spotkać Tego, kto powiedział, że będzie z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata.