Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych i zapal w nich ogień swojej miłości.

Wideo na niedzielę:

 Ojciec Paweł Gużyński i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Jezus nazywa Ducha Świętego naszym obrońcą, Tym, który się wstawia za nami przed Bogiem, żeby dokonało się odpuszczenie grzechów. To On jest Pocieszycielem, Adwokatem obecnym w naszym sercu, który broni naszego serca przed tym, co nasze serce oskarża.
Wiele naszych kłopotów przy spowiedzi bierze się z tego, że to my próbujemy sobie przebaczyć, samodzielnie uporać się ze swoim bagażem grzechów, a tego nie da się zrobić. Jezus powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego!” Po to mamy wołać tego Ducha – nie tyle wprowadzać się w stan jakiejś nadzwyczajnej euforii charyzmatycznej, nie o to w tej uroczystości chodzi, nie o ekstazę, a o pokorną prośbę kogoś, kto wie, że ma serce za małe, za słabe, żeby dokonało się w nim przebaczenie, pojednanie, żeby się uspokoiło.


 Ojciec Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Jak my traktujemy nasze obrzędy? Jak my chodzimy na Eucharystię? Czy w Duchu i w Prawdzie, żeby spotkać żywego Boga, żeby zaczerpnąć wody na życie wieczne? Chrześcijaństwo nie jest proste, bo w chrześcijaństwie chodzi o rzeczy wewnętrzne, o niuanse, o zmiany akcentów, ale one są strasznie ważne, bo od tego zależy całe nasze życie wewnętrzne. Chrystus jest wodą, Chrystus jest prawem – Wodą Żywą i Prawem Nowym.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Wszyscyśmy zostali napojeni jednym Duchem
 Wszyscyśmy zostali napojeni jednym Duchem

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Ulecz serca ranę…

 Jan Andrzej Kłoczowski OP

Rdz 11, 1-9 • Ps 104 • Rz 8, 22-27 • J 7, 37-39

Mądrość chrześcijańska mówi: jesteś nie tylko grzesznikiem, jesteś także człowiekiem zranionym. Noszę w sobie liczne rany, które są owocami grzechów moich bliźnich, a oni noszą w sobie okaleczenia, jakie stały się ich udziałem, ponieważ ja zgrzeszyłem. Niebezpieczeństwo owych duchowych ran płynie głównie z tego, że nie jesteśmy świadomi ich istnienia.

Raną, którą wszyscy w sobie nosimy, jest nieufność wobec Boga – skutek ran zadanych nam przez ludzi, często tych, których kochamy najbardziej. To zraniona miłość osłabia naszą zdolność do kierowania się miłością w stosunku do Boga i innych. Dziecko jest spontanicznie ufne, otwiera się na wszystko, co jest. Potem przychodzi doświadczenie zła, które przyzwyczaja do nieufności, uczy w każdym momencie oczekiwać ciosu, mającego zadać ból. Zawiedzeni w relacjach z ludźmi przenosimy nasze doświadczenie na Boga. Mówi się nam, że On jest Miłością, że jest Ojcem pełnym troski o swoje dzieci; zgadzamy się z tym często werbalnie. powtarzamy te słowa, ale naszym wewnętrznym nastawieniem kieruje nieufność, ślad głębokiej rany.

Rozpoznanie wewnętrznego stanu i przyznanie się przed samym sobą do rany jest początkiem wyzwolenia – „poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Słowa te nie odnoszą się do klimatu życia publicznego, jak to często i chętnie rozważaliśmy w minionych latach i o czym nadal nie możemy zapominać. Słowa te mówią coś bardzo ważnego o najbardziej intymnym wymiarze życia serca każdego człowieka, serca zranionego przez grzech.

Właśnie dlatego zstąpił Duch. Cóż potężniejszego nad wicher, który rozwiewa chmury kłębiące się wokół zranionego serca? Cóż bardziej oczyszczającego nad ogień, wypalający chore tkanki i przywracający zdrowie? Cóż łagodniejszego nad gołębicę, ufnie szukającą pożywienia z ręki Pana? Duch Święty jest światłością serca, wyobraźnią pozwalającą widzieć to, czego oczy nie widziały. Albowiem – jak uczy św. Augustyn – „korzenie oczu są w sercu”. Zranione serce nie widzi nic. Serce, w którym rozlana jest Moc z wysoka – przywraca oczom siłę.

 

I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym
I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym
fot. flickr.com / Untitled Blue

Ósmy dzień tygodnia

Stanisław Nowak OP

Dz 2, 1-11 • 1 Kor 12, 3b-7. 12-13 • J 20, 19-23

Każdy Żyd na Święto Pięćdziesiątnicy wracał do Jerozolimy. Apostołowie zgodnie z tym zwyczajem spotykają się w Świętym Mieście, ale inaczej niż dotąd. Te 50 dni zostało odliczone od Jego Paschy, a nie od Przaśników hebrajskich. Ponieważ ta Śmierć i to Zmartwychwstanie zakrzywia czasoprzestrzeń oraz inne wymiary, zwykła matematyka czasu głupieje. Bo jak odliczyć 50 dni od jedynego – Ósmego Dnia Tygodnia, który trwa nieprzerwanie od milczącego wschodu Słońca Nie-znającego Zachodu?!

Pascha zamieszka w Apostołach przez tchnienie, czyli ruch powietrza. Pierwszy podmuch dokonał się na Krzyżu, kiedy Jezus wyzionął i oddał Ducha Ojcu w posłuszeństwie odwiecznej miłości wewnętrznego i niepojętego Życia Trójcy. Otrzymawszy z ust Ojca na nowo ożywczy wiatr – Ruah, zmartwychwstaje i przychodzi do zakneblowanych uczniów. Naśladuje Ojca, którego zna osobiście i doskonale. Stąd od wewnątrz, ze środka, delikatnie na nich chuchnie (J 20, 22), mówiąc: Przyjmijcie Ducha Świętego, aby stać się synami przeze Mnie, ze Mną i we Mnie. W końcu Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, byli wszyscy w tym samym miejscu. Nagle rozległ się szum z nieba, jakby gwałtownie wiejącego wiatru (Dz 2, 1-2). To znowu On! Oddaje Ducha, dmucha, wieje, posyła Go bez najmniejszej przerwy w „każdy” Ósmy Dzień Tygodnia, mówiąc: Przyjmij, proszę!

Apostołowie już nie będą się spotykać na świętowaniu, bo Chrystus stał się ich Paschą i Pięćdziesiątnicą, oni zaś Świętem i Kościołem. Już nigdzie nie muszą wracać. Mogą wyruszyć.

 

Stwarzasz je napełniając swym duchem i odnawiasz oblicze ziemi
Stwarzasz je napełniając swym duchem i odnawiasz oblicze ziemi

Pragnienie Pana Jezusa

Tomasz Rojek OP

Dz 2, 1-11 • 1 Kor 12, 3b-7. 12-13 • J 20, 19-23

Duch Święty przychodzi do tych, którzy Go pragną. Jest nam obiecany: jeśli tylko będziemy o Niego prosić, na pewno Go otrzymamy. Po co mamy prosić? Odpowiada nam Pan Jezus: „jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16, 12-13). Tego właśnie Jezus pragnął i do tego zmierzał: przyszedł, aby dać świadectwo prawdzie.

Według św. Jana jedno z ostatnich słów Pana Jezusa na krzyżu brzmiało: „pragnę”, i nie chodziło tutaj o żaden napój. Powiedział przecież uczniom podczas ostatniej wieczerzy, że „odtąd nie będzie już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże” (Mt 22, 18).

Motyw pragnienia pojawia się w Ewangelii Janowej już na samym początku. Po tym, jak Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, przy studni spotkał On Samarytankę, do której powiedział: „daj mi się napić”. Syn Boży wyjaśnia uczniom, że nie chodziło Mu o pragnienie fizyczne, ale o to, że „Jego pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Go posłał, i wykonać Jego dzieło” (J 4, 34). Pan Jezus nie tylko sam pragnie, ale chce też ugasić pragnienie wszystkich tych, którzy do Niego przychodzą, i woła donośnym głosem: „jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony” (J 7, 39-39).

Zapytajmy więc jeszcze raz, dlaczego Chrystusowi tak bardzo zależało na tym, by uczniowie otrzymali Ducha Świętego? Dzięki temu zrozumieli, dlaczego mogą nazywać Boga swoim Tatą. Dzięki Duchowi staliśmy się jednym Ciałem. Tylko dzięki Duchowi Joanna d’Arc mogła się zachwycić, mówiąc: „Cieszmy się więc i składajmy dziękczynienie nie tylko za to, że [Ojciec] uczynił nas chrześcijanami, lecz samym Chrystusem. Czy rozumiecie, bracia, jakiej łaski udzielił nam Bóg, dając nam Chrystusa jako Głowę? Skoro bowiem On jest Głową, jesteśmy członkami; jesteśmy całym człowiekiem, On i my… Pełnia Chrystusa: Głowa i członki. Jaka to Głowa i jakie to członki? Chrystus i Kościół”. Teraz my, będąc Chrystusem, możemy innym wskazywać oblicze naszego dobrego Ojca.

Prośmy więc o Ducha, aby miłość w nas była doskonała i by inni, patrząc na nas, nie mogli wyjść z podziwu, skąd w nas tyle szczęścia, a w końcu, żeby też i oni przyszli do Chrystusa. Weźmy sobie do serca słowa Pana Jezusa: „pokój wam” oraz „weźmijcie Ducha Świętego”!