Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha. Odprawiajmy nasze święto w Panu!

fot. superfamous

Wideo na niedzielę:

Ojciec Roman Bielecki OP, «Muszę być w drodze»

Bóg szuka w naszym sercu najmniejszej szczeliny, przez którą będzie mógł wlać swoją łaskę i wyciągnąć nas z naszego grobu.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali
Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Razem

Tomasz Biłka OP

Dz 10, 34a. 37-43 • Ps 118 • Kol 3, 1-4 • J 20, 1-9

Czy spotkaliście kiedyś człowieka, który dla kogoś zupełnie obcego pojechał na drugi koniec świata, rezygnując z przyjemności, wygód, prestiżu czy dobrego imienia? Co więcej, było to dla niego tak naturalne, że gdybyście mu powiedzieli, że robi coś niezwykłego, popukałby się w czoło, dając delikatnie do zrozumienia, że coś z wami jest nie tak? Jeśli nie spotkaliście, możecie nie wiedzieć, o czym mówię. Aby znaleźć zagubioną owcę, Jezus przebywa nieskończoną przepaść, która dzieli stworzenie i Stwórcę. On, który jest sprawiedliwy, postanowił zejść na bezdroża, gdzie zbłądziliśmy zamroczeni kłamstwem, aby nas wyprowadzić ku światłu prawdy i obdarzyć nowym życiem. Jezus zstępuje do Otchłani, aby światło Krzyża zajaśniało pośród całkowitej ciemności braku Boga, krainy grzechu, piekieł. Przebywa tę drogę nieskończonego oddalenia się człowieka od Boga, aby stać się dla nas Drogą powrotu do Ojca, którego nam objawia.

W Jezusie Bóg pozostał jednak nierozpoznany, aż do czasu Paschy. Dopiero śmierć Syna Człowieczego ujawnia zaskakującą obecność Innego: Boga ukrytego pod postacią sługi (Flp 2, 7). Można powiedzieć, że to nie narodziny Jezusa, lecz dopiero paschalne wydarzenie przynosi człowiekowi zdolność rozpoznania oblicza Tego, który jest obrazem Niewidzialnego (Kol 1, 15), w taki sposób, że patrząc na Niego, po- znajemy i Ojca (por. J 12, 45; J 14, 9). Ta radykalna nowość ludzkiego poznania jest darem Ukrzyżowanego.

Zmierzamy do tego, by osiągnąć wieczną kontemplację Boga w bezpośredniej wspólnocie z Nim jako „uczestnicy Boskiej natury”. To uczestnictwo jest nowym życiem, którym obdarza nas Zmartwychwstały.

Wcielone Słowo, doskonałe samookreślenie się Boga, skuteczne i zdolne przemówić w taki sposób, aby zrozumiał je każdy, któremu zechce się objawić, wchodzi w milczenie swego stworzenia, jego odmowę, odwrócenie się. Jak twierdzi Hans Urs von Balthasar: „Ostatnim słowem nie jest więc Objawienie, pouczenie, lecz uczestnictwo, »communio«”. To słowo dociera dziś do wielu dzięki ludziom, którzy bez osądzania innych decydują się najpierw razem żyć. Oni sprawują na co dzień liturgię Wielkiej Nocy.

 

Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych
Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych

Bliżej niż się wydaje

Szymon Popławski OP

Dz 10, 34a. 37-43 • Ps 118 • Kol 3, 1-4 • J 20, 1-9

Znana jest historia św. Antoniego Pustelnika, który po długim cierpieniu duchowym zapytał Boga z wyrzutem: „Gdzie byłeś w tym czasie, kiedy ja musiałem zmagać się z ciemnościami mojej duszy?”. Wtedy usłyszał odpowiedź: „Byłem bliżej ciebie, niż kiedykolwiek wcześniej”.

W ten sposób możemy podsumować opowieść o uczniach idących do Emaus. Ich droga to trudna lekcja zmartwychwstania. Trudna, ponieważ wymaga ogromnej uwagi. Trudna, ponieważ nie jest łatwo być czujnym w chwili, kiedy znajdujemy się na życiowym zakręcie, kiedy wydaje się, że bezpowrotnie straciliśmy szansę na coś wartościowego i pięknego. Trudna to lekcja, ale niezwykle ważna. Historia tych dwóch uczniów uczy nas, że w chwilach największej frustracji i rozczarowania może się jeszcze bardzo wiele wydarzyć.

Problem uczniów polegał na tym, że dużo wiedzieli o Chrystusie, ale smutek odebrał im zdolność jasnego myślenia. Ich oczy były „na uwięzi”. Nawet wtedy, kiedy słuchali wyjaśnień nieznanego Wędrowca, nie potrafili wyjść poza zaklęty krąg cierpienia i nie mieli pojęcia, że już od jakiegoś czasu towarzyszy im Zmartwychwstały. Uratował ich drobny gest, zaproszenie Nieznajomego do domu. Ten gest okazał się przełomowy. Dlatego św. Grzegorz Wielki napisał: „To nie przypadek, że uczniowie nie rozpoznali Jezusa, kiedy słuchali Jego nauki. Rozpoznali Go dopiero wtedy, kiedy Jego naukę zaczęli wypełniać”. Wniosek jest bardzo prosty. Możesz wiele wiedzieć o Bogu, ale w chwili cierpienia to zbyt mało. Żeby odkryć Jego bliskość, trzeba zdobyć się na szaleństwo życia według prawa ewangelii, czyli zapomnieć o sobie. Tak, to prawdziwe szaleństwo, bo w takich momentach wszystko w tobie krzyczy, byś myślał tylko o sobie samym. Ale nauka Jezusa jest przedziwna. Im bardziej myślisz o innych, tym bardziej odkrywasz, na czym polega prawdziwe szczęście. To właśnie wtedy zaczynasz rozumieć, o co chodzi w zmartwychwstaniu. To właśnie wtedy dajesz Bogu szansę, by odkrył się przed tobą.

Jaki finał miałaby ta historia, gdyby uczniowie zignorowali Nieznajomego? Gdyby dalej użalali się nad sobą? Najlepszą odpowiedzią wydają się słowa św. Augustyna: „Boję się, że gdy Chrystus będzie przechodził obok mnie i ja Go nie zauważę, On może już nie wrócić”.

 

Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra
Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra

Spotkanie

Łukasz Wiśniewski OP

Dz 2, 14. 22-32 • Ps 16 • Mt 28, 8-15

Przez najbliższy tydzień będziemy słuchać Ewangelii o spotkaniach ze Zmartwychwstałym. Odkrywam w nich szczególny powiew nowości. Jestem przekonany, że nie ma innego remedium na świeżość Kościoła niż podążanie śladem ewangelicznych postaci tego tygodnia. Tylko ze spotkania ze Zmartwychwstałym pochodzi to, co w Kościele żywe i atrakcyjne.

Nie pozostawajmy jednak na poziomie okrągłych słów. Co bowiem znaczy: spotkać Zmartwychwstałego? Osobiście nigdy Go nie widziałem tak, jak widziały Go kobiety z dzisiejszej Ewangelii. Nie miałem specjalnego objawienia. Nie rozmawiałem z Nim, jak ucznio- wie idący do Emaus. Nie dotknąłem Go, jak poszukujący wiary Tomasz.

Czy zatem sformułowanie: „spotkać Zmartwychwstałego” nie jest pobożnym frazesem? Czy moje doświadczenie religijne można w jakikolwiek sposób porównać z tym, co przeżyły Maria Magdalena i druga Maria? Czy mogę Go spotkać równie realnie jak one?

Z całym przekonaniem mojej wiary odpowiadam: TAK. Jest to jedna z najbardziej szokujących i porywających prawd chrześcijaństwa. Tak jak prawdziwe było doświadczenie kobiet, równie prawdziwe może być moje doświadczenie. Osiągnięte na innej drodze, lecz równie realne. Nie ma tu teologicznych sztuczek i pobożnego mydlenia oczu, lecz jest to serce chrześcijaństwa.

Co zatem trzeba zrobić, by to spotkanie mogło się odbyć? Pozostawić w życiu miejsce na tajemnicę. Bohaterki Ewangelii niosły w sobie pamięć o Jezusie sprzed Jego śmierci, a nade wszystko doświadczenie spotkania aniołów, mówiących, że On żyje. Wiedziały zatem, że ich życie dotyka spraw, które przez swą głębię pozostają niepojęte. Niech będzie to i nasze przygotowanie na spotkanie ze Zmartwychwstałym: dostrzec, że dotykam spraw niepojętych, a nawet więcej, sam jestem ich częścią.

W tajemnicy mojego życia Zmartwychwstały wychodzi mi naprzeciw i odnawia wszystko.

 

Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami
Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami

Zrozumieć i głosić

Marek Pieńkowski OP

Dz 2, 14. 22-32 • Ps 16 • Mt 28, 8-15

Kiedyś Poniedziałek Wielkanocny obchodzony był wyjątkowo uroczyście, także teraz jest to w Polsce dzień wolny od pracy. Zastanawiałem się kiedyś, czy nie byłoby sensowniej – w ramach pogłębiania rozumienia liturgii Kościoła – aby zamiast Poniedziałku Wielkanocnego dniem wolnym od pracy był Wielki Piątek. Wówczas można by znacznie lepiej przeżyć czas najważniejszy: święte Triduum Paschalne, poczynając od mszy świętej Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, a kończąc na Niedzieli Zmartwychwstania. Byłoby to logiczne o tyle, że w liturgii Kościoła Poniedziałek Wielkanocny nie wyróżnia się niczym spośród całego tygodnia wielkanocnej oktawy: każdy dzień obchodzony jest w randze święta. Podczas mszy świętych czytamy Dzieje Apostolskie, a teksty Ewangelii opisują spotkania uczniów ze Zmartwychwstałym Panem.

Zmartwychwstały ukazuje się niewielu, jakby starannie wybranym osobom (choć potem święty Paweł napisze o czymś, czego nie ma w Ewangelii: o ukazaniu się Jezusa ponad pięciuset wiernym równocześnie – 1 Kor 15, 6). Jezus pojawia się niespodziewanie i pozwala się rozpoznać, gdy sam tego chce. Uczestniczy we wspólnych posiłkach i spożywa je wraz z innymi, ale przychodzi przez zamknięte drzwi, a potem znika, jakby rozpływał się w powietrzu. Uczniowie powoli i nie bez trudności próbują odnaleźć się w tych zaskakujących spotkaniach z Mistrzem, aż do czasu, gdy zstąpi na nich Duch Święty i pozwoli zrozumieć wszystko, co trzeba, aby głosić światu Dobrą Nowinę o zbawieniu.

Pierwsze czytania liturgii okresu Wielkanocy ukazują uczniów, którzy otrzymali już dar Ducha Świętego. Mamy zatem zestawienie: z jednej strony „zdezorientowani” uczniowie w całkowicie nowej rzeczywistości Zmartwychwstania, z drugiej – po Zesłaniu Ducha Świętego, już w pełni świadomi otrzymanego objawienia i powierzonej im misji. Te czytania mają przygotować także nas samych do tego, abyśmy najpierw wsłuchali się w Orędzie Zmartwychwstania i uwierzyli w nie, a następnie podjęli apostolską misję, którą ma wobec świata każdy z uczniów Jezusa. Abyśmy „wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyśmy wierząc, mieli życie w imię Jego” (J 20, 31).