Dla nas Chrystus stał się posłuszny aż do śmierci, a była to śmierć na krzyżu. Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko i dał Mu imię, które jest ponad wszelkie imię.

fot. flickr.com / Stephen Cummings

Wideo na niedzielę:

Biskup Grzegorz Ryś i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

W całej tradycji Kościoła olejek był uważany za symbol modlitwy. Modlitwa jest taką aktywnością człowieka, o której my mamy wielką pokusę mówić, że to jest strata czasu, że to jest marnowanie czegoś, co można wykorzystać o wiele pożyteczniej i sensowniej – ile to można zrobić w ciągu tej godziny, którą teoretycznie poświęcamy na Eucharystię niedzielną. Marnowanie czasu… Każdy z nas może w pokorze powiedzieć, że to jest jego własne doświadczenie, że my Bogu oddajemy czas gdzieś pod koniec dnia i to taki czas, w którym nas już właściwie na nic nie stać, kiedy już jesteśmy senni, niemalże bezsilni i mało świadomi. Tak, te ochłapy, resztki czasu są dla Boga… Wielki Tydzień jest takim momentem, w którym ważne, żebyśmy mieli czas dla Jezusa i żebyśmy Mu nie żałowali siebie w tym tygodniu, żebyśmy chcieli być przy Nim!

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie
fot. K. Nowak
Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Intronizacja

Jacek Szymczak OP

Iz 50, 4-7 • Ps 22 • Flp 2, 6-11 • Mk 14, 1 – 15, 47

Oto otrzymujemy niezwykły portret Jezusa. Króla, w którym wypełniają się zapowiedzi proroków. Dzisiejsza scena rozgrywa się po wschodniej stronie Jerozolimy, na Górze Oliwnej, skąd wyczekiwano Mesjasza i jego wybawienia. Wykrzykiwany psalm, który jest modlitwą pielgrzymów, kończy de facto pielgrzymowanie Jezusa – Dobrego Samarytanina, który rozpoczął swą pielgrzymkę nad wodami Jordanu i szedł ku Jerozolimie.

W tej jednej scenie widzimy wyraźnie, że Ten, „który przychodzi w Imię Pańskie”, jest oczekiwanym i zapowiedzianym Mesjaszem. Oto nadchodzi Pan pokoju. Dziedzic tronu Dawida. Oto moment intronizacji Króla, która zakończy się na Golgocie.

Dziwny to jednak Król. Przychodzi w prostocie i pokorze jako Ten, który chce służyć. Nierozpoznany – dlatego odrzucony. Patrząc na Niego, jak przekracza bramę Jerozolimy, widzę w Nim ziarno rzucone w ziemię, które musi obumrzeć, by wydać obfity plon. Kamień, który został odrzucony, a jednak stał się fundamentem Nowej Jerozolimy. Przedziwna to logika miłości naszego Boga.

Taki Król stanie się pretekstem do niewiary dla wielu. Nie chcą mieć oni słabego Boga, który pozwala się uderzyć i przybić do krzyża. Pokora Jezusa także dziś rozczarowuje. Nie spełnia On mesjańskich oczekiwań. Nie rozpoczyna przewrotu, buntu i wprowadzania nowego ładu. Odrzuca bogactwo, chwałę i władzę, które są słabymi środkami władzy tych, którzy chcą zniewalać. Jego ubóstwo i postawa sługi wyglądają na bezradność.

Jednak to najprawdziwszy obraz Boga, a jednocześnie najprawdziwszy obraz człowieka. Pokora Boga to Jego drzwi na ten świat. Nie ma innych. Choć czekasz na Lwa Judy, przyjdzie On do Twojego życia jako Baranek Zabity.

 

Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię
fot. K. Nowak
Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię

Białe prześcieradło

Paweł Trzopek OP

Iz 50, 4-7 • Ps 22 • Flp 2, 6-11 • Mk 14, 1 – 15, 47

Nie lubię Niedzieli Palmowej w Jerozolimie. Nie lubię tego niezrozumiałego kontrastu między tańcami, bębnieniem, dętymi orkiestrami palestyńskich skautów podczas procesji z Betfage przez Górę Oliwną na Stare Miasto, a odczytywanym podczas mszy opisem męki. Gwar, huk, trąbki i puzony – i milczenie śmierci. Uwielbienie i nienawiść. „Hosanna” i „Ukrzyżuj Go!”.

Między gwarem Góry Oliwnej a milczeniem śmierci na Golgocie – pośrodku naszego życia – jest Getsemani. Jezus jest tam samotny. Odchodzi od uczniów – a uczniowie odchodzą od Niego: „Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli. A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i bez odzienia uciekł od nich” (Mk 14, 51n).

Ten uczeń nie występuje w żadnej z pozostałych ewangelii. Niektórzy mówią, że to sam ewangelista, który pochodził z Jerozolimy, opisał tutaj swoje przeżycie z tego strasznego wieczoru, kiedy Pan został sam.

Dokąd uciekł? Co się z nim stało? Kilkadziesiąt wierszy dalej znajdziemy młodzieńca – odzianego w prześcieradło. Siedzi w grobie Jezusa i rozmawia z niewiastami, które przychodzą, aby namaścić ciało Pana. I co im mówi?

„Przestańcie się bać. Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego. Powstał – nie ma Go tutaj. Oto miejsce, gdzie Go złożyli”.

Młodzieniec to ikona Chrystusa. Chrystus zostaje odarty z szat. Nagi Chrystus na krzyżu osiąga samo dno upokorzenia. Tak bardzo samotny Jezus pozbawiony przez ludzi resztek godności umiera.

Znowu pojawia się prześcieradło – to, w które obwiązany jest Jezus składany do grobu. A później widzimy młodzieńca, odzianego w białe prześcieradło, po prawej stronie. To ikona Chrystusa wywyższonego, zasiadającego po prawicy Ojca.

Młodzieniec jest ikoną każdego z nas. „Nie jest uczeń nad Mistrza” – przypomina ewangelia. Nie ma innej drogi, jak droga poprzez uniżenie, aby być w świetle. Aby zwiastować Zmartwychwstałego.

W każdym z nas, gdzieś głęboko w samym środku naszej tożsamości może się dokonać zerwanie starego prześcieradła. Odarcie ze starego człowieka, jak powie św. Paweł. I ono może się dokonać tylko mocą Tego, który wydaje się najsłabszy w tej ewangelii – Jezusa ukrzyżowanego. To On może zedrzeć z nas prześcieradło, które nas krępuje, aby mogło się dokonać nowe przybranie – w białą szatę chwały.

Trzeba się zatrzymać w Getsemani, pozwolić na samotność i ogołocenie. Wtedy Jezus posadzi nas po swojej prawicy, w pustym grobie. I staniemy się zwiastunami Zmartwychwstania.

 

Wszyscy zwątpicie we Mnie
fot. flickr.com / dbgg1979
Wszyscy zwątpicie we Mnie

Należymy do Pana

Jarosław Krawiec OP

Iz 50, 4-7 • Ps 22 • Flp 2, 6-11 • Mk 14, 1 – 15, 47

Kiedy jako dziecko uczestniczyłem w liturgii Niedzieli Palmowej, zadawałem sobie pytanie, po co po raz kolejny musimy słuchać opisu męki Pańskiej. Dobrze go przecież znamy, wiemy, że po modlitwie w Ogrodzie Oliwnym był sąd, a później droga na Golgotę i krzyż. Po co Kościół każdego roku przypomina je dwukrotnie podczas liturgii Wielkiego Tygodnia: w Niedzielę Palmową i w Wielki Piątek?

Rozpoczyna się w Kościele czas szczególny, kilka dni nabrzmiałych treścią wyrażoną przez słowa, znaki i symbole. Wszystko po to, abyśmy mogli wejść w tajemnicę Paschy Chrystusa. Słuchamy Ewangelii o ostatniej ziemskiej drodze Jezusa nie tylko po to, aby się dowiedzieć, jak to było kiedyś, lecz i po to, aby się znaleźć w centrum tego wydarzenia. Liturgia przypomina bramę, przez którą możemy wejść, by stać się już nie widzami, ale uczestnikami Paschy Syna Bożego. Kluczem otwierającym tę bramę jest nasza wiara.

Życia Jezusa nie da się rozdzielić od Jego bycia z innymi, z tymi, których sam sobie wybrał, aby Mu towarzyszyli. Im powierzył swoje tajemnice, przede wszystkim zaś tajemnicę swej męki. Jego droga krzyżowa była jedyna i niepowtarzalna. Boleśnie doświadczył tego św. Piotr, kiedy się zaparł Jezusa, choć wcześniej był niemal pewien, że pójdzie za swoim Mistrzem aż do końca. W cieniu Golgoty pewność zamieniła się w lęk, a wiara wielu w trwogę opuszczenia i śmierci. Dopiero po zmartwychwstaniu uczniowie, a z nimi cały Kościół, czyli również my, otrzymujemy możliwość naśladowania Chrystusa przez świadectwo naszego życia i śmierci. „I w życiu i w śmierci należymy do Pana” (Rz 14, 8). Odtąd stajemy się uczestnikami Jego Paschy – chwały zmartwychwstania, którą poprzedza droga uniżenia się i krzyż.

Liturgia Niedzieli Palmowej rozpoczyna się od pamiątki triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Wiwatujące na Jego cześć tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu!”. W specjalnym obrzędzie liturgicznym powtarzamy to, co czynili i mówili uczniowie Jezusa oraz tłumy, które gromadziły się wokół Niego. Chwilę później czytamy ewangeliczny opis męki Pańskiej. Te dwa wydarzenia, choć w formie tak różne od siebie, odnoszą się do jednej tajemnicy uniżenia, a w nim królowania Chrystusa. Streszcza ją św. Paweł w słowach: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi” (Flp 2, 6-7). W ten sposób liturgia Niedzieli Palmowej zawiera już w sobie pełny wymiar męki. Jest to Pascha Jezusa Chrystusa, która staje się jednocześnie naszą drogą.