Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło.

flickr.com / Britt Fowler

Wideo na niedzielę:

Ojciec Robert Głubisz i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Bóg jednego chce – abyś miał życie i żebyś miał je w obfitości, i żeby to życie było przepełnione radością i pokojem, żeby faktycznie obfitowało w sens i to kim jesteś, żebyś odzyskał prawdę o sobie. On zawsze przyjdzie ze Słowem, które będzie cię chciało uwolnić od wszystkich demonów, strachów, lęków…

Przyjdź do Chrystusa, wejdź w Jego Słowo, przyjmij sakramenty uzdrowienia, bo On chce uczynić cię wolnym.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień
unplash.com
Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Kaganiec

Tomasz Biłka OP

Pwt 18, 15-20 • Ps 95 • 1 Kor 7, 32-35 • Mk 1, 21-28

Bóg wyznaczył granicę złu. Dlatego bardzo mi się podoba, że Jezus już na samym początku swej publicznej działalności ucisza ducha nieczystego, rozkazując mu surowo: Milcz. Greckie słowo fimoo może oznaczać także „założyć kaganiec”. Psu, który straszy nas swoim kłamliwym ujadaniem, Jezus nakazuje włożyć kaganiec. Na słowo Mesjasza kundel sam siebie musi skrępować. Oto władza, jaką ma Bóg.

Tym samym słowem Jezus ucisza burzę na jeziorze (por. Mk 4, 39). I wszystkie nasze lęki o siebie usuwa, aby w głębokiej ciszy człowiek mógł stanąć wolny wobec tajemnicy Nazarejczyka: „Kim On jest ?” (Mk 4, 41), „Co to jest?” (Mk 1, 27) – i mógł z miłością wyznać: „Święty Boży”.

Ta możliwość złożenia świadectwa zostaje odmówiona duchom nieczystym, bo bez miłości ich wyznanie wiary – jak powie św. Augustyn – nie ma żadnej wartości. Święty Atanazy wyjaśnia z kolei, że „Jezus uciszał demony, gdy Go wychwalały, ponieważ nie chciał, by prawda o Nim wychodziła z nieczystych ust”.

W naszej domowej synagodze podczas modlitwy i czytania Pisma Świętego Pan nieustannie oczyszcza nasze myśli, rozwiązuje splątane z sobą dobro i zło, uwalnia od przypuszczeń, że przyjmując Jezusa, człowiek straci coś istotnego, bez czego nie będzie mógł żyć.

Z jakim uporem trzymamy się często tego, co nie jest prawdziwe. Żywotność kłamstwa bierze się właśnie stąd, że ono osłania w nas coś prawdziwego, coś głębszego. Trzeba najpierw odkryć, czemu to kłamstwo służy, co w nas chroni i skrywa. Inaczej wydawać się będzie, że utrata takiego sztucznego pancerza nieuchronnie poprowadzi nas do zguby.

Pewne schematy myślowe tworzymy tylko po to, aby usprawiedliwić życie w kłamstwie, czy – inaczej mówiąc – „w duchu nieczystym” – jak nazwano dosłownie człowieka z Kafarnaum (Mk 1, 23). Bóg ucisza demony, aby człowiek mógł przemówić.

 

Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał
unplash.com
Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał

Tu i teraz

Maciej Okoński OP

Pwt 18, 15-20 • Ps 95 • 1 Kor 7, 32-35 • Mk 1, 21-28

Tak jak ludzie z dzisiejszej Ewangelii pytali zdziwieni, czym jest misja Chrystusa, tak my często pytamy, co to jest chrześcijaństwo. To pytanie najczęściej zostaje bez odpowiedzi. O Kościele bowiem słyszymy wiele, ale prawie zawsze w kontekście jakiejś afery, jakichś kontrowersji – pedofilia wśród duchowieństwa, krzyż w sejmie, emerytury dla księży itp. Tematy ważne, ale czy rzeczywiście dotykające tego, co jest istotą chrześcijaństwa? Zapytajmy zatem, czego o chrześcijaństwie uczy nas Ewangelia.

Żydzi, spotykając Jezusa, zadają sobie pytanie, czym jest to, co Jezus prezentuje. I od razu odpowiadają: „Nowa jakaś nauka z mocą”. Co to oznacza?

Po pierwsze, mowa jest o nauce. Chrystus naucza. Przychodzi, by dać wiedzę i umiejętność odczytania rzeczywistości. Nie chodzi Mu o zdobywanie tłumów, o zręczny PR, ale o prawdę. Istotą chrześcijaństwa jest zatem przekazanie prawdy.

Po drugie, nauka Chrystusa jest nowa. Najpierw dlatego, że wyraża nową nieznaną treść. Następnie dlatego, że sprawia odnowę u słuchaczy. Nauka Chrystusa pozwala człowiekowi na nowo się narodzić. Czy widoczne jest to w Kościele? Oczywiście. Zawsze wtedy, gdy Kościół sprawuje sakramenty, człowiek zostaje odnowiony.

W końcu, nauka Chrystusa charakteryzuje się mocą. Jego słowa zmieniają rzeczywistość. To nie są puste frazesy. Moc Chrystusa jest jednak ukryta pod płaszczem człowieczeństwa i pokory. Dokładnie tak samo jest w Kościele.

Wróćmy teraz do naszego początkowego pytania. Co to jest chrześcijaństwo? Jest to żywy i prawdziwy Chrystus działający tu i teraz. To nie skostniała, bezproduktywna instytucja, a żywy i prawdziwy Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, by tego człowieka zbawić. Istotą bowiem Kościoła jest właśnie On. Ten, o którym prawdziwie mówiono, że „nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”.

 

Włożę w jego usta moje słowa
flickr.com / Andrew Holzschuch
Włożę w jego usta moje słowa

Nowa nauka z mocą

Tomasz Golonka OP

Pwt 18, 15-20 • Ps 95 • 1 Kor 7, 32-35 • Mk 1, 21-28

Uwolnienie opętanego ma istotne znaczenie dla ewangelicznego orędzia. Jest ono doniosłe. Jednoznacznie wskazuje, że „Jezus jest Panem”, Panem nieba i ziemi, Panem wszelkiego stworzenia, który zwyciężył śmierć, piekło i szatana. „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki”. Jest to niedzielne orędzie zmartwychwstania, orędzie nadziei, nadziei niezłomnej, że nie ma klęski ostatecznej, bo „życie objawiło się”!

Inni dostrzegą, że dzieje się to w szabat. I na nowo podkreślą, że Jezus Chrystus jest Panem szabatu, „któremu wolno w szabat czynić dobrze”. I ucieszą się, że dobro istnieje i że przewyższa zło, i że „zło można dobrem zwyciężać”, tym bardziej, im bardziej jesteśmy zaangażowani w jego pomnażanie.

Będą też tacy, którzy wraz ze świadkami ewangelicznego zdarzenia zadziwią się, że jest tutaj „nowa jakaś nauka z mocą”. Fraza niepozorna, wydaje się peryferyjna dla całego opisu zdarzenia. Może jest najistotniejsza?

Cóż to takiego „nowa nauka z mocą”? To przykazanie miłości: „Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”. Kiedyś nowe, dzisiaj nowe, zawsze nowe, bo szokuje, że to o miłość chodzi. Wielkie i małe strategie naprawy tego świata są ważne, ale miłość jest najważniejsza.

Pewnie jest to nowa granica miłości – „jak Ja was umiłowałem…”, czyli właściwie bezgraniczność miłości. Kiedyś mówiono „jak śmierć potężna jest miłość”. Tymczasem tutaj mamy „miłość potężniejszą niż śmierć”. Jest to nowe objawienie miłości. „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg przez proroków, a w tych ostatnich dniach przemówił do nas przez Syna”. Już nie znaki i zapowiedzi, ale Bóg wcielony – tak umiłował świat, że przyjął postać człowieka. Ukochał człowieczeństwo z ciałem i duszą, udźwignął jego ciężar, zbawił, wyniósł do chwały nieba.

Nowa – bo tym, którzy ją przyjmują, daje moc, aby się stali dziećmi Bożymi.

Życie przykazaniem miłości – oto nowość Ewangelii. Wypełniła się w Jezusie Chrystusie, „który umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, do końca ich umiłował”. Może wypełnić się i w nas.

Możemy rodzić się do nowego życia. Do życia miłością Boga i bliźniego jak siebie samego. To niezwykłe powołanie. Narodziny są bolesne. Trzeba „porzucać starego człowieka, z jego wadami i przyzwyczajeniami”. Trzeba decydować się na otwarcie serca. Trzeba zmierzyć się ze strachem, że jak zacznę dawać, to mnie będzie brakować.

Miłość jest w nas. Do niej jesteśmy stworzeni. Umiłowani „miłością odwieczną” – w niej jesteśmy zbawieni. Jest „rozlana w naszych sercach przez Ducha”. Miłość jest możliwa.