Bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

Wideo na niedzielę:

Biskup Grzegorz Ryś i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Wypełnił się czas – ta chwila jest pełna. Pytanie: czego jest pełna ta chwila? Antoni z Padwy pięknie mówił, że chwila jest pełna, bo jest pełna Boga. Czas bez Boga jest pusty, nic nie warty, nie ma znaczenia. Jezus mówi: ten moment jest pełny Boga, pełny Jego królowania, Jego obecności, Jego władzy. Liczy się ten moment. I Apostołowie to fantastycznie wyczuwają – że «teraz» się liczy, że teraz wstaną i pójdą, że to nie jest decyzja, którą można zostawić na pojutrze… Ten moment już nigdy nie wróci.

Ewangelia jest pełna takich momentów, w których Jezus podkreśla «dzisiaj». Nie będzie «jutro», jutro nie należy do nas, tak samo jak wczoraj nie należy do nas – liczy się «teraz». To jest ogromnie ważne, kiedy przeżywamy Eucharystię, kiedy słuchamy Słowa, kiedy mamy możliwość poddania się władzy Jezusowej, pójścia za Nim, byśmy tego nie odkładali na jutro. TEN moment jest pełen łaski, pełen Boga.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Czas jest krótki, przemija bowiem pos tać tego świata
unplash.com
Czas jest krótki, przemija bowiem postać tego świata

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Wodospad

Jan Andrzej Kłoczowski OP

Jon 3, 1-5.10 • Ps 25 • 1 Kor 7, 29-31 • Mk 1, 14-20

Mówią, że czas płynie, ale jeżeli metafora czasu jako rzeki jest trafna, to trzeba się zgodzić, że nurt płynącej wody ciągle się zmienia. Czasami przyspiesza, gdzie indziej leniwie się toczy, ale są i wodospady. Wtedy szaleńcy mocniej chwytają wiosła i podejmują wyzwanie skoku w nieznane.

Chyba to właśnie powiedział Jezus, głosząc, że „czas się wypełnił”. Dotąd czekaliście, wsłuchiwaliście się w głosy natchnionych proroków, zaniepokoił was, ale i porwał surowy Jan, głosząc chrzest pokuty ku nawróceniu. Jednak czas Jana skończony, rzeka wchodzi w ostry zakręt, musicie być gotowi na skok w nieznane. Przyszedł czas decyzji.

Jezus wiedział, że to nastał Jego czas, miał wypełnić wszystko, co wiązało się z przyjęciem człowieczeństwa. Potrzebował uczniów, ale nie szukał ich wśród jerozolimskich elit, nie wchodził w żadne układy. Potrzebował ludzi odważnych i dojrzałych, a zarazem gotowych do zawierzenia Mu i pójścia za Nim w nieznane im strony. Rybacy znad Morza Galilejskiego to ludzie prości, ale nie prostacy. Byli dobrymi fachowcami, znali się na swoim rzemiośle. Jednocześnie byli wierni Bożemu prawu, ich gorliwość rozpalił Jan zwany Chrzcicielem. Wieść o jego uwięzieniu była dla nich wielkim ciosem, więc słowa Jezusa wzywające do pójścia za Nim obudziły w nich nadzieję – może nie wszystko skończone, może ten rabbi z Nazaretu, który także poddał się chrztowi Janowemu, poprowadzi ich i cały naród drogą duchowego odrodzenia?

Szymon i Andrzej, synowie Zebedeusza, zostawili na brzegu wszystko, nienaprawione sieci w łodzi i zdumionego ojca. Poszli za Nim, bo jeżeli naprawdę królestwo Boga jest bliskie, to skończył się spokojny czas pracowitych połowów, zapobiegliwych starań o dobre ceny na złowione ryby. Nurt czasu przyspiesza, wodospad blisko, ale oni teraz o tym nie myślą, ważny jest Ten, który powiedział: „Sprawię, że staniecie się rybakami ludzi”.

Odkryli ważną rzecz: wiara nie jest spokojnym płynięciem do portu, wiara to ryzyko życia dla Boga i z Bogiem, aby nieść ludziom Dobrą Nowinę, bo rybacy ludzi nie są od łowienia i zbierania, ale od obdarzania, i to nie swoim dobrem, ale mocą, która nie jest ich własnością, tylko przez nich przechodzi.

 

Natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim
unplash.com
Natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim

Więcej niż metafora

Tomasz Zamorski OP

Jon 3, 1-5.10 • Ps 25 • 1 Kor 7, 29-31 • Mk 1, 14-20

Szymon, Andrzej, Jakub i Jan nawet nie wydają się zaskoczeni, jakby ten dzień był od dawna wyczekiwany. Żadnych wątpliwości, wahań, kalkulacji. Zostawili swoje sieci, łodzie i poszli za Nim. Już nie o ryby będzie chodziło w życiu, nie o pracę w każdym kolejnym dniu, teraz zaczyna się czas „łowienia ludzi”, bo „bliskie jest Królestwo Boże”. Pójście za Nauczycielem to duża zmiana i ryzyko, a jednak zaproszenie musiało być na tyle mocne i przekonujące, że odpowiedź była oczywista. Wezwał ich do łowienia, a przecież na tym właśnie się znali. To ważne, by zobaczyć, że Bóg, powołując nas, pozwala rozszyfrować swoje życie, zrozumieć je na głębszym poziomie. Powołanie w tej perspektywie jest odczytaniem tęsknoty wpisanej w ludzkie serce, dopiero pójście za nią czyni szczęśliwym. Na pewno jednak nie jest łatwe, o czym przekonać się można, śledząc historię Jonasza.

Jonasz jest człowiekiem po przejściach. Tym, który zstąpił w odmęty wątpliwości i pytań, prób uratowania siebie przed Bogiem i Jego roszczeniem. Symbolicznie wyraża się to w obrazie połknięcia przez wielką rybę i przebywania w jej wnętrzu. Ciemność, niemoc, uwięzienie to stan zmagania się ze sobą i z Bogiem. Dopiero po tej wewnętrznej walce Jonasz zdolny jest i gotowy usłyszeć Boże zaproszenie „Wstań, idź…”.

Podobnie było z autorem Listu do Koryntian. Zanim stał się Chrystusowym Pawłem, musiał utracić wzrok, by na nowo nauczyć się widzieć, by rozszyfrować Boże wezwanie. Dzisiaj przypomina, że „przemija postać tego świata”, że czas jest krótki. Wzywa więc do pośpiechu, tak jakby chrześcijanie mieli już teraz jedną nogą być po stronie rzeczy nieprzemijających. Jakby w nadziei mieli się wychylić ku Temu, który za zasłoną świata dopiero się objawi. Wezwanie Pawła każe przedzierać się przez szyfry miłości małżeńskiej, płaczu, radości, posiadania czegoś więcej.

Powołanie to metafora – obraz, dzięki któremu moje życie znajduje kierunek i sens. Jest wezwaniem do biegu na długi dystans. Choć równie cenne są i te małe, odszyfrowane w codzienności inspiracje. Swoją moc powołanie czerpie z obietnicy spełnienia, z przynależności do Boga i jego Królestwa. Dzięki niemu czuję, że jestem we właściwym miejscu i czasie. Ważną lekcją dzisiejszej liturgii jest i to, że do tego wezwania się dorasta, że jest miejsce na niezgodę i walkę z Bogiem.

Czas jest krótki, Bóg jednak czeka na odpowiedź człowieka wolnego, a nie niewolnika. Ostatecznie Boże wezwania i powołania to coś więcej niż metafora, to samo życie.

 

Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam
unplash.com
Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta,
i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam

Sens historii?

Paweł Klimczak OP

Jon 3, 1-5.10 • Ps 25 • 1 Kor 7, 29-31 • Mk 1, 14-20

Można mieć niekiedy wrażenie, że nasze życie i świat wokół nas są strumieniem przypadkowych wydarzeń. Sami jesteśmy przez niego niesieni w nieznanym kierunku. W Ewangelii słyszymy, że czas się wypełnił, osiągnął swój cel i kres. Czyżby więc był cel, sens historii tego świata? Ewangelia nie pozostawia wątpliwości. To królestwo Boże nadaje sens całej rzeczywistości. Chrystus, Słowo Przedwieczne, którego pamiątkę wcielenia obchodziliśmy kilka tygodni temu, objawia w pełni odwieczny plan Boży. Człowiek, a z nim stworzony świat, który wyszedł od Boga, ma do Niego powrócić. Syn Boży, stając się człowiekiem, wchodząc w czas, zapoczątkowuje królestwo Boże, które jest uczestnictwem człowieka w życiu Boga Trójjedynego. Jezus Chrystus w misterium wcielenia i odkupienia wypełnia oczekiwanie ludzkości wyraźnie wyrażone na kartach Starego Testamentu.

Boże królestwo nie przychodzi wyłącznie w perspektywie historii całej ludzkości. Ewangelia opowiada o spotkaniu Chrystusa z konkretnymi osobami: Szymonem, Andrzejem, Jakubem, Janem. Jezus zaprasza ich do pójścia za sobą. W spotkaniu z Chrystusem ich życie nabiera nowego sensu, który przekracza wszystkie ich dotychczasowe cele i zamierzenia.

Zaproszenie do pójścia za Jezusem jest zaproszeniem do komunii z Nim w Jego królestwie. Każde słowo, każdy czyn, każda chwila życia człowieka mogą być i mają być skierowane ku pełniejszemu objawianiu i urzeczywistnianiu Bożego zamysłu miłości. Taka jest istota powołania apostołów i każdego chrześcijańskiego powołania. Realizuje się ono w najróżnorodniejszy sposób w życiu każdego z nas, jeżeli z wiarą przyjmujemy Jezusowe zaproszenie. Odkrycie głębi powołania sprawia, że słuchacze wezwani przez Jezusa robią rzecz niebywałą, porzucają wszystko, by pójść za Nim. Wierność Chrystusowi prowadzi ich poprzez różne sytuacje, niekiedy bardzo trudne i bolesne. Jednak doświadczenie Bożej miłości i nadzieja na jej cakowite wypełnienie w królestwie czynią ich ludźmi szczęśliwymi.

Słowa Chrystusa: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, nie są niczym innym, jak zaproszeniem nas do odkrycia piękna i wielkości naszego powołania, którym jest życie dla Boga i życie z Nim, w Jego królestwie na wieki. Czas, w którym żyjemy, może być już teraz czasem świętym, jeżeli tylko pozwolimy się poprowadzić Chrystusowi.