Otwarło się niebo i zabrzmiał głos Ojca: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.

Wideo na niedzielę:

Ojciec Paweł Gużyński i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Łaską dla nas jest Jego chrzest. Bóg na nowo stwarza świat. Wszystko zostaje obmyte z tego brudu, z tego przekleństwa wynikającego z grzechu. I kiedy Jezus zanurza się w wodach Jordanu, to zanurza całe człowieczeństwo i całą rzeczywistość, żeby ją obmyć ze zmazy grzechu. To nie jest tylko pokaz, to jest działanie stwórcze Pana Boga. Wszystko zostaje odnowione… dla nas. Świętowanie Bożego Narodzenia właśnie w chrzcie Jezusa w Jordanie ma swój początek.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Wsparcie

Wojciech Jędrzejewski OP

Iz 42, 1-7 • Ps 29 • Dz 10, 34-38 • Mk 1, 6b-11

Jeśli Bóg wyznacza komuś zadanie, pewne jest też to, że będzie go wspierał. („Oto mój sługa, którego podtrzymuję” Iz 42, 1 – użyte tu hebrajskie słowo tamak oznacza m.in. „zabezpieczać, wspierać, podpierać, utwierdzać, chwytać”).

A oto wachlarz Boskich gestów i słów wsparcia: „Lubię cię” (Iz 42,1 ), „Daję ci moją siłę” (Iz 42, 1), „Trzymam cię za rękę” (Iz 42, 6), „Wybrałem cię i przygotowałem już wcześniej do tego, co masz do zrobienia – posiadasz wszystko, co potrzeba, by wykonać dzieło!” (Iz 42, 6), „Precyzyjnie mówię ci, co masz zrobić – na tym się skup, a wszystko będzie dobrze” (Iz 42, 7). „Zawsze pamiętaj, kim dla Mnie jesteś!” (Mk 1, 11).

Kilka lat temu podczas wakacji, które spędzałem z przyjaciółmi, postanowiłem rzucić palenie. Po paru dniach abstynencji nałóg zwyciężył. Było mi wstyd i chowałem się po kątach, zasysając nikotynowy dym ze zdwojoną namiętnością. Pewnego poranka przyjaciel, który z niemałym zdziwieniem zobaczył mnie w pozie czujnego wojownika za rogiem domu z fajką w ustach, widząc moje skrępowanie, zrobił rzecz prostą i niezwykłą. Objął mnie i powiedział: „Wojtek, wierzę, że któregoś dnia rzucisz palenie na dobre. Póki co nie chowaj się, bo szkoda energii i czasu. Widocznie to nie jest jeszcze ten moment”. W jednej chwili uświadomiłem sobie dziecinność mojego zachowania. Wstyd ustąpił miejsca wdzięczności za dodanie otuchy. Przywitałem ją łzami. Minęły jeszcze dwa lata, nim definitywnie pożegnałem się z nałogiem.

Tam, gdzie osłabia nas własna niekonsekwencja, kuszą demony lęku lub zniechęcenia – potrzebujemy wsparcia. Bóg osobiście i za pośrednictwem innych dodaje nam otuchy. Najwrażliwiej i najskuteczniej. Ponad bezmiarem wód rozpływającej się niekiedy odpowiedzialności za życie, rozlega się Jego potężny, wspierający głos (Ps 29).

 

Zobaczyć Łaskę

Mariusz Tabaczek OP

Iz 42, 1-7 • Ps 29 • Dz 10, 34-38 • Mk 1, 6b-11

W narracji przedstawiającej scenę chrztu Pańskiego wszystko wydaje się jasne i oczywiste. Gdy czytamy Ewangelie synoptyczne opisujące to wydarzenie, przed oczami stają nam zwykle obrazy mistrzów malarstwa przedstawiające wszystkie kluczowe postaci tej sceny. Widzimy Jezusa, Jana Chrzciciela oraz gołębicę zstępującą w promieniach rozświetlających niebo. Mało tego – widzimy także mieszkańców Judei – naocznych świadków dokonujących się właśnie spraw Bożych. Odważniejsi artyści – jak chociażby średniowieczny malarz Giotto di Bondone – decydują się nawet przedstawić samego Boga Ojca wypowiadającego słowa, w których odnaleźć mamy potwierdzenie Boskiego pochodzenia Jezusa. Wszystko jest jasno i wyraźnie zdefiniowane. A zatem – może wreszcie udało się nam znaleźć empiryczny i możliwy do zweryfikowania dowód na realność działania Boga? Może wreszcie udało się nam zobaczyć Łaskę?

Niestety, piękne i niezwykle sugestywne przedstawienia scen z życia Jezusa mogą być czasem mylące. Z Ewangelii Marka bowiem dowiadujemy się, że tylko sam Jezus ujrzał otwarte niebiosa i Ducha zstępującego na Jego osobę. Nie ma też ostatecznego dowodu na to, że świadkowie wydarzenia słyszeli głos z nieba. Zastanawiające, że ewangeliści, którzy tak często opisują reakcje ludzi na cuda zdziałane przez Jezusa i związane z Jego osobą, tym razem nie mówią nic o zachowaniu i reakcjach Judejczyków – rzekomych świadków chrztu Jezusa. Być może więc to, co najważniejsze, dokonało się nie tylko w widzialnych gestach, lecz także w sercu Jezusa?

Takie jest działanie wszystkich sakramentów Kościoła. Teologia uczy, że są one widzialnymi znakami niewidzialnej Łaski. Wyrażane w konkretnych znakach mają charakter obiektywny. Trzeba jednak pamiętać, że to, co dostrzegalne dla oka, nie oddaje w pełni istoty sakramentu. Nie działa on automatycznie. Ważna jest także wewnętrzna postawa tego, kto sakramenty przyjmuje, głębokie i osobiste doświadczenie obecności Boga w życiu człowieka. Tylko w tej przestrzeni można usłyszeć delikatny głos Stwórcy skierowany do każdego z osobna. Tylko w ciszy i pokorze wiary można przyjąć i zrozumieć prawdę, że jest się umiłowanym synem, umiłowaną córką Boga.

 

Hasło miłości

Cezary Binkiewicz OP

Iz 42, 1-7 • Ps 29 • Dz 10, 34-38 • Mk 1, 6b-11

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że chrzest Jezusa był zupełnie inny niż ten nasz. Nie był i nie mógł być sakramentem, bo prawdziwym sakramentem Boga był Ten, który go przyjmował, Ten, który, będąc widzialnym człowiekiem, był jednocześnie niewidzialnym Bogiem. Woda nie mogła uświęcić Tego, który jedyny jest święty, ale sama, dzięki temu, że wszedł do niej Jezus, mogła się stać i stała się znakiem uświęcenia.

Chrzest w Jordanie był jednak czymś szczególnym w życiu Jezusa i Kościoła. Wylana woda była jak krople cytryny ujawniające na karcie tajemny zapis, który jest kluczem do zrozumienia całego tekstu. Bóg ukryty w księdze stworzenia odsłania swoją szczególną, do tej pory niespotykaną obecność w ludzkim słowie głoszącym wolność jeńcom i światło ociemniałym, a przede wszystkim przebaczenie grzechów. Bóg–Człowiek po wyjściu z wody sam postanowił zatroszczyć się o ten nikły płomyk i cieniuteńką trzcinę, którą jest człowiek, aby mógł rozbłysnąć potężnym światłem dla innych i stać się drzewem, w którego cieniu strudzony znajdzie odpocznienie, a głodny pośród gałęzi nasycenie. Ten wyjątkowy moment pobytu Jezusa nad wodami Jordanu doskonale rozumieli apostołowie i widzieli jego ważność, bo gdy zmuszeni byli dobrać jednego w miejsce Judasza i gdy pierwszy spośród nich w domu Korneliusza odsłaniał Bożą wolę zbawienia każdego człowieka, odwoływali się właśnie do tego wydarzenia.

Warto co jakiś czas, a święto Chrztu Pańskiego jest doskonałą okazją, powracać do tajemnicy naszego własnego chrztu. Powracać do cudu, podczas którego również do nas, jak niegdyś nad niewielką palestyńską rzeką, Bóg powiedział: „jesteś moim synem, córką umiłowaną”. W tym pierwszym sakramencie, w którym zamknięte drzwi do nieba otwierają się, Bóg daje nam hasło do właściwego zinterpretowania księgi naszego własnego życia. Hasło miłości, która jedyna może sprawić, że księga ta stanie się białym krukiem, tekstem ukrytym w sercu samego Boga. Nie lękajmy się na nowo odkrywać tej tajemnicy, dzięki której każdy z nas został zanurzony w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, prawdziwie obdarowany życiem Bożym. Czy ono tam jeszcze jest, czy dialog Boga ze mną jest kontynuowany?