Wielokrotnie przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.

Wideo na dziś:

O. Robert Głubisz i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Jeśli u progu Nowego Roku patrzymy na Nią, to może warto patrzeć z takiej perspektywy jak Ona – pytaj się Pana Boga, jak to się stanie, a nie pytaj o to, czy to jest możliwe, bo dla Niego nie ma nic niemożliwego.

Obyśmy w tym wszystkim, co nas spotka, potrafili rozpoznać i rozeznać znaki czasu, wezwania, rady, zachęty i przestrogi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Abyśmy umieli usłyszeć to, czego On życzy sobie od nas, a niekoniecznie – my do Niego.

Nagrania kazań na tę uroczystość:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Maryja – obraz Kościoła

Michał Mitka OP

Lb 6, 22-27 • Ps 67 • Ga 4, 4-7 • Łk 2, 16-21

Patrząc z perspektywy liczącej ponad dwa tysiące lat historii chrześcijaństwa, można powiedzieć, że dzisiejsza uroczystość jest stosunkowo młoda. Wprowadził ją do liturgii Kościoła papież Pius XI w 1931 roku, początkowo jako święto Boskiego Macierzyństwa Maryi. Uczynił to na pamiątkę 1500 rocznicy soboru w Efezie (431), na którym ogłoszono jako dogmat, że Maryi w pełni należy się tytuł Matki Bożej (Theotocos). Gdy posoborowa reforma liturgiczna z 1969 roku podniosła święto do rangi uroczystości, wyznaczono jej nowy termin 1 stycznia, który nieprzypadkowo jest ostatnim dniem oktawy Bożego Narodzenia.

Geneza uroczystości oraz jej miejsce w kalendarzu liturgicznym wskazują na podwójne znaczenie tego dnia. Po pierwsze, Kościół stawia nam przed oczami Maryję, która swoim pokornym przyzwoleniem na wolę Bożą, objawioną jej przez Anioła Pańskiego, zrodziła, czyli wydała na świat Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga, który z miłości do nas stał się dla nas prawdziwym człowiekiem. Dlatego mamy pełne prawo czcić Maryję jako Matkę Bożą (Theotocos). Z drugiej strony umiejscowienie tej uroczystości w ostatnim dniu oktawy Bożego Narodzenia pokazuje, że przywileju boskiego macierzyństwa Maryi nie należy w żadnym wypadku przypisywać jakimś jej szczególnym zasługom wobec Boga, lecz pozostaje on całkowicie powiązany z tajemnicą wcielenia, które jest wyrazem zbawczej woli Boga wobec człowieka oraz jedynym źródłem świętości i duchowej płodności Kościoła.

Dlatego Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi jest nie tylko uwielbieniem Maryi w jej boskim macierzyństwie, ale także wielkim świętem całego Kościoła, którego Maryja jest obrazem. Ten Kościół powołany jest do tego, by codziennie przez pokorną służbę głoszenia słowa Bożego oraz gorliwe udzielanie sakramentów, zwłaszcza chrztu oraz Eucharystii, wydawać na świat nowych duchowych synów i córki Boga, w których Boże życie poczęło zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa.

Na progu nowego roku kalendarzowego powierzajmy się macierzyńskiej opiece Maryi i razem z nią rozważajmy zbawcze dzieła Boga w dziejach świata i naszym życiu, byśmy coraz bardziej pogłębiali naszą chrześcijańską tożsamość i stawali się duchowo płodni.

 

Sztuka patrzenia

Benedykt Malewski OP

Lb 6, 22-27 • Ps 67 • Ga 4, 4-7 • Łk 2, 16-21

Nowy rok. Kolejny. Mamy nadzieję, że będzie szczęśliwy, dobry, że dzieci będą się dobrze uczyć, wszyscy będą zdrowi, będzie dobra praca. A jednocześnie z tyłu głowy siedzi świadomość, że każdy nowy rok tak zaczynaliśmy. Czy było aż tak szczęśliwie…? Było różnie.

Właśnie na początku roku obchodzimy w Kościele Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi. Dlaczego akurat tak chciał papież Paweł VI, ustanawiając tę uroczystość 1 stycznia? Jaki ma ona sens?
Wydaje się, że to, jak przeżywamy życie i jak patrzymy na różne wydarzenia, w dużej mierze zależy od naszego spojrzenia na rzeczywistość. W świecie pełnym zabiegania, braku czasu na cokolwiek, relacji na facebooku, łatwo zgubić to, co naprawdę daje życie.

Kiedy w czytaniu z Księgi Liczb jest mowa o „życzeniach”, jakie ma składać Izraelitom Aaron: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże, niech rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy łaską”, to nie chodzi jedynie o powodzenie w ziemskich sprawach, ale przede wszystkim o zbawienie. Sensem błogosławieństwa w tekście hebrajskim jest stworzenie człowiekowi szansy na życie w jedności z Bogiem – bo tylko to może dać pełnię życia i szczęścia. Bóg chce powiedzieć swoim dzieciom, że wszystko, co je spotka i z czym będą się zmagać, jest dla nich szansą na umocnienie więzi z Nim. Błogosławieństwo, które daje Bóg, jest szansą, ale to od człowieka zależy, czy i jak z niej skorzysta. Co zrobić, by jej nie przegapić?

Propozycję odpowiedzi podsuwa św. Łukasz, opisując postawę Maryi: „Zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Tylko zatrzymanie się nad życiem, próba spojrzenia na nie z innej perspektywy i przeżycie własnych problemów z Bogiem pozwala zobaczyć, że oprócz zmęczenia, bólu, nudy i rutyny jest też miłość, dobro, piękno. Zachowywanie wszystkich spraw i rozważanie ich z Bogiem jest szansą na prawdziwe życie, rozwinięcie skrzydeł. Tak właśnie zrobili pasterze, słysząc niezrozumiałe dla siebie rzeczy. Potrafili wielbić Boga, zobaczyli tam Jego autentyczną obecność.

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki przypomina nam, że Bóg wchodzi w naszą ludzką rzeczywistość nie jako ktoś obcy, z zewnątrz, ale jako jeden z nas. Na dowód tego przyjmuje ludzkie ciało i rodzi się jak każdy człowiek. Przypomina nam o sobie i pokazuje, że można na świat patrzeć inaczej, nie tylko po ludzku, ale Jego oczami. Z takim spojrzeniem każdy rok będzie dla nas szczęśliwy. Bo będzie szansą na spotkanie i budowanie więzi z Nim.

 

Theotokos

Paweł Kozacki OP

Lb 6, 22-27 • Ps 67 • Ga 4, 4-7 • Łk 2, 16-21

Był czas, że Maryja należała według mnie do innej kategorii bytów. Takie po­stępowanie, jak przyzwolenie na Boże we­zwanie czy zachowywanie w sercu słów Chrystusa, przekraczało moje siły. Gdzież mnie, grzesznikowi, do Niepokalanej? Poczynanie Słowa, udział w Bo­żym macierzyństwie Maryi, wniebowzięciu czy królowaniu z Chrystusem znajdowały się poza sferą mojego zainteresowania. Sama myśl o próbie odnalezienia w jej powołaniu swojego wydawała się niedorzecznością. Dopiero z czasem, pod wpły­wem rozmaitych lektur zacząłem nabierać przekonania, że Maryja, która została zachowana od grzechu pierworodnego, co prawda przewyższa wszelkie stworzenia, ale jej sytuacja jest zapowiedzią ludzkiego losu.

Spójrz więc z tej perspektywy na uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Pozornie treść tej tajemnicy nie ma nic wspólnego z praktyką Twojego życia. Gdy jednak pomyślisz, że Maryja stała się matką Boga za sprawą Jego wybrania, to powiem Ci, że Bóg w Chrystusie wybrał także „nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem”. Gdy zwrócisz uwagę, że Maryja porodziła w Betlejem Syna, to zapewnię Cię, że jako ochrzczony jesteś wezwany, by mówić za świętym Pawłem: „Dzieci moje, oto w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje”.

Jeśli zgodzisz się na Boże działanie w Twoim sercu, będziesz coraz bardziej doświadczał, że On pierwszy Cię umiłował i będziesz emanował Jego światłem. Zamieszka w Tobie Obecność i będziesz odkrywać, że rodzisz Chrystusa w swoich dzieciach, opowiadając im Ewangelię, ucząc modlitwy, wychowując, aby się stały Jego wiernymi uczniami. Będziesz rodzić Chrystusa w tych, którzy nigdy Go nie znali, a których spotkałeś na swojej drodze, pokochałeś i chcesz się z nimi podzielić tym, co dla Ciebie najcenniejsze. Przez swoją żywą pamięć o Bogu uobecnisz Go w życiu tych, którzy w zabieganiu się oddalili od Niego i zapomnieli o Nim. Będziesz też budził nadzieję w tych, którzy w trudnych chwilach osunęli się w ciemność zwątpienia i szukają wsparcia.

Bóg kształtował Maryję przez całe jej życie. Fakt, że porodziła Zbawiciela, stanowił zaledwie etap jej ziemskiego pielgrzymowania, które zakończyło się wniebowzięciem. Powołanie do udziału w Bożym macierzyństwie nie jest szczytem, ale częścią Twojej drogi, konsekwencją Twojego chrześcijaństwa.