Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.

Wideo na niedzielę:

O. Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Pan Bóg chce nam dać prezent. I czasami ten prezent może nas przerażać, bo czujemy że jest tak wielki, że jego przyjęcie może nas trochę kosztować. Ale Bóg nam mówi: uśmiechnij się, nie bój się.
Możemy przyjąć prezent z ręki Boga, przestańmy Mu wrzucać ciągle nasze prezenty – otwórzmy się na to, co On nam daje…

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Fra Angelico: Zwiastowanie
Fra Angelico: Zwiastowanie

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Spełnione obietnice

Jakub Bluj OP

2 Sm 7, 1-5. 8b-12. 14a. 16 • Ps 89 • Rz 16, 25-27 • Łk 1, 26-38

Istnieje wiele obrazów przedstawiających scenę zwiastowania z archaniołem Gabrielem i Maryją w rolach głównych. Błogosławiony Fra Angelico, dominikański artysta żyjący w XV wieku, parokrotnie malował takie obrazy. Na jednym z nich, przeznaczonym do klasztoru w Fiesole (teraz ów obraz znajduje się w Madrycie), Maryja i Gabriel znajdują się po prawej stronie, zaś w jego lewej części pokazany jest moment wypędzenia Adama i Ewy z raju. Zestawienie tych dwóch scen na pierwszy rzut oka wydaje się tylko wymysłem artysty, ale w rzeczywistości mamy tu do czynienia z tradycyjną i piękną egzegezą – odpowiedź Maryi, jej zgoda na udział w Bożym planie odkupienia ludzkości, jest przedstawiona jako przeciwstawienie się nieposłuszeństwu i niezgodzie pierwszych rodziców. Nie przypadkiem w Ewangelii Łukasza – jedynej opisującej moment zwiastowania – genealogia Jezusa cofa się aż do Adama właśnie, zwanego dodatkowo synem Bożym (Łk 3, 23–38; por. Mt 1, 1). Dwa kluczowe wydarzenia w historii ludzkości – grzech i jego konsekwencje oraz odkupienie przychodzące od Boga w sposób, który przekracza nasze wyobrażenia – spotykają się w genialnym ujęciu renesansowego malarza.

Choć dziś nie czytamy o nieposłuszeństwie Adama, to jednak pośrednio dowiadujemy się o jego skutkach. W pierwszym czytaniu słyszymy bowiem o obietnicy, którą Bóg składa królowi Dawidowi, dotyczącej jego potomka, przede wszystkim Salomona, a jednak wiele jej elementów się nie spełniło – ze względu na ludzką grzeszność – w sposób dosłowny: dom Dawida (czyli dynastia królewska) nie przetrwał, królestwo Izraela najpierw rozpadło się na dwie części, a później każda z nich upadła. Dopiero wieki później, w zapowiedzi przyjścia Jezusa, każda z tych obietnic zostanie odnowiona („Jego panowaniu nie będzie końca, będzie nazwany Synem Najwyższego), a wraz z Jego wcieleniem wypełniona z nadmiarem. Razem z narodzeniem Emmanuela, Boga-z-nami, rozpoczyna się nowy etap w historii zbawienia ludzkości, naszego zbawienia. To w Nim, nowym Adamie, rozpoczynamy powrót do miejsca, w którym według Bożego zamysłu powinniśmy być – do raju, czyli do Bożej obecności i głębokiej, serdecznej przyjaźni z Nim.

 

Natchnienia

Mateusz Przanowski OP

2 Sm 7, 1-5. 8b-12. 14a. 16 • Ps 89 • Rz 16, 25-27 • Łk 1, 26-38

Do nas też przychodzą aniołowie. Do nas też przychodzi Duch Święty. Nie wymagają oni od nas rzeczy tak niezwykłych, jak od Maryi, ale jednak są codziennie przy nas i w nas. Trudno jest uchwycić i pojąć, jak Oni są w nas, jak do nas mówią, co pragną nam powiedzieć, ale nie jest to zupełnie niemożliwe. Maryja jest tego najlepszym przykładem. Choć rzeczywiście aniołów i Ducha Świętego trudno jest przegonić w subtelności i delikatności, to jednak nie znajdzie się chyba chrześcijanina na tym świecie, który z ręką na sercu powiedziałby, że nigdy nie poczuł Ich natchnień. Oni cały czas coś do nas mówią, a to, że Ich dobrze nie słyszymy, wynika raczej z naszej winy, niż z Ich wady wymowy.

Aniołowie i Duch Święty skłaniają nas do dobrych czynów i do wewnętrznej walki, posyłają natchnienia, byśmy się więcej i solidniej modlili. Trzeba jednak wyostrzonego słuchu, by usłyszeć Ich głosy. Bardzo łatwo je zagłuszyć. Gdy wprowadzimy w nasze serce tysiące pustych odgłosów, aniołowie i Duch Święty nie przebiją się przez tę ścianę jazgotu. Najgorszą jednak rzeczą jest wiele razy, z pełną świadomością uciszać Ich głosy. Staną się one wtedy coraz cichsze, aż wreszcie znikną zupełnie i cudu będzie trzeba, by do nas powróciły.

Trening czyni mistrza. Jeśli słyszę dobre natchnienie i sądzę, że pochodzi od Ducha Świętego, powinienem za nim pójść, nawet jeśli będzie mnie to wiele kosztować. Oczywiście mogę się pomylić i wziąć za natchnienie coś, co było tylko moim głosem. Takich pomyłek popełniamy bez liku, ale nie powinno nas to wstrzymywać przed odważnym odpowiadaniem na natchnienia aniołów i Ducha Świętego. Maryja może nam pomóc w rozpoznawaniu natchnień.

Wiele razy słyszałem, jak niektórzy mówili tak: „Maryja miała łatwiej, bo była Niepokalana, była bez grzechu, a więc łatwiej Jej było zrozumieć wolę Bożą”. Trochę to prawda i trochę nie. Maryja nadal była przecież wolna i mogła odmówić Bogu posłuszeństwa. Dlaczego jednak tego nie zrobiła? Być może odpowiedzią jest to, że od najwcześniejszych lat starała się zawsze iść za natchnieniami aniołów i Ducha Świętego, weszło Jej to w krew do tego stopnia, że nawet tak niesłychanie wymagająca prośba Boga nie okazała się dla Niej straszna. Możemy mieć nadzieję, że pomoże nam Ona rozpoznawać głos Boga w naszych sercach i pójść za nim odważnie, nawet jeśli będzie to oznaczało zaparcie się samego siebie.

 

Chcę zacząć od dziś

Tomasz Alexiewicz OP

2 Sm 7, 1-5. 8b-12. 14a. 16 • Ps 89 • Rz 16, 25-27 • Łk 1, 26-38

Ciągle nie mogę opanować zdziwienia. Bóg nie tylko pragnie przychodzić do mnie, ale, co więcej, pragnie uczynić we mnie swoje mieszkanie. Nie mam zbyt wielkiego zaufania do samego siebie, ale przecież On najlepiej zna moją grzeszność.

Gdy coś mi się uda i odczuwam satysfakcję ze swych osiągnięć, inni natychmiast sprowadzają mnie do parteru. A tu nagle sam Bóg traktuje mnie poważnie i przychodzi do mnie. Włożyłbym może tę Bożą obietnicę między bajki, gdyby nie zdarzenie z Nazaretu sprzed dwu tysięcy lat. W zwiastowaniu odczytuję podpowiedź, jaki mogę mieć udział w zbawianiu świata. Maryja swoją zgodą nie tylko obdarowuje nas Zbawicielem, ale też uczy, jak można Ją naśladować. Przypomina nam o tym list apostolski Jana Pawła II O różańcu świętym.

Bóg zna dokładnie zarówno wszystkie moje słabości, jak i zalety, wie, na jakie zło mnie stać, ale jeszcze lepiej zna moje dobre pragnienia. Wie, co potrafię, gdy Mu zaufam. I gdy przychodzi, objawia mi swój szacunek. Zdaje sobie sprawę z tego, że wkraczając w moje życie, wywoła zdziwienie i zmieszanie, a mimo to nie waha się ujawnić swoich planów. Liczy na moją wielkoduszność, na to, że razem z Nim zaryzykuję. Gdy zgodzę się, by pomagał mi w przezwyciężaniu mojego grzechu, gdy zapragnę, by mnie przemieniał, uczyni mnie iskrą miłosierdzia odnawiającą świat.

Warto poprosić Matkę Zbawiciela o wstawiennictwo i razem z Nią zapytać, „jak mi się to stanie?”, a nie, jak to się często w życiu zdarza, „czy to jest możliwe?”. Ona przekona mnie, że Duch Święty wie najlepiej, co z Bożą pomocą jest możliwe do zrobienia. W ten sposób wkraczam w misterium zażyłości z Bogiem. Już nie jako dziecko, ale dziedzic współodpowiedzialny za królestwo Boże.

Od tej chwili Bóg będzie zaskakiwał mnie swoim zaufaniem. Pan obdarza mnie mocą Ducha Świętego i powierza mi troskę o Jezusa, by Jego Syn mógł razem ze mną wzrastać. Pokazuje mi też ludzi, którzy tak jak św. Elżbieta, mogą potrzebować mojej pomocy i tego, bym z nimi dzielił się moim Panem i Zbawicielem. Bóg wie, kiedy przyjść do mnie.

Panie Jezu, pomóż mi, bym nie zaczynał od jutra, od nowego roku. Daj mi odwagę teraz.