Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

Wideo na niedzielę:

bp Grzegorz Ryś i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Jezus wchodzi w pewien dramat, który jest przez Ojca rozpisany na role – i jest szczęśliwy, że może w tę rolę wejść. To jest dla człowieka współczesnego niezrozumiałe – człowiek chce być dzisiaj dla siebie wyłącznym scenarzystą… A przecież człowiek może być szczęśliwy w tym, co Pan Bóg dla niego chce, co dla niego zaplanował.

Człowiek nie musi się bać Boga, który się objawia w Jezusie Chrystusie; Boga, który przyjął postać sługi, niewolnika; Boga, który jest przyjacielem celników i grzeszników; Boga, który siedzi z nami przy stole. Ewangelia jest rzeczywiście DOBRĄ Nowiną.

 

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego
Głos wołającego na pustyni:
«Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego»

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Pustynia

Maciej Zięba OP

Iz 40, 1-5. 9-11 • Ps 85 • 2 P 3, 8-14 • Mk 1, 1-8

Adwent jako pustynia – suchy bezkresny obszar. Pustynia to miejsce, na którym nie spoczęło Boże błogosławieństwo, roślinność jest skąpa, zamieszkanie prawie niemożliwe (Iz 6, 11). To na niej mieszkają demony (Łk 8, 29). Tu wypędzano kozła obarczonego grzechami – Azazela (Kpł 16, 7). Uczynić jakiś kraj pustynią to doprowadzić go do stanu pierwotnego chaosu (Jr 2, 6). Ale pustynia jest też miejscem oczyszczenia. Jest drogą, na którą sam Bóg wyprowadził Izraelitów. To tam za czasów Mojżesza plemiona semickie zrosły się w jeden naród i to tam Izrael – Lud Boży zawarł Przymierze i otrzymał Prawo. Tam też się pojawiło źródło wody życia – woda tryskająca ze skały, oraz boski pokarm, manna – zapowiedź Chleba Życia. Izajasz nawołujący na pustyni, by przygotować drogę dla Pana (Iz 40, 3), mówił o niej jako o znaku łaski.

Pustynia jest więc ważnym miejscem teologicznym. Ten obraz otrzymujemy w dzisiejszej adwentowej liturgii. Adwent rozumiany jako pustynia powinien być czasem wyjścia, odejścia od rutyny, przemyślenia kolejny raz decyzji pójścia za Chrystusem, zmierzenia się z naszą niewiernością, naszym – podobnym do Izraelitów – szemraniem, wystawianiem Boga na próbę. Pustynia nie oznacza dosłownego ogołocenia, zerwania z dotychczasowym życiem, podjęcia trudu i surowości życia na pustkowiu. Ewangelia nie wzywa nas do przyodziania się w strój nomadów, suknię z wielbłądziej sierści, ani do spożywania pokarmu ubogich koczowniczych plemion, niekiedy żywiących się szarańczą. Symboliki biblijnej pustyni nie wolno jednak mieszać ani z pokusą ucieczki od cywilizacji, ani z ukazaniem wyższości radykalnie ogołoconej formy życia nad mieszczańską wegetacją, ani ze swoistą mistyką samotności. Te poglądy nie były obce starożytnemu Izraelowi. Głosili je esseńczycy i qumrańczycy. Ale Jan Chrzciciel nie po to wychodzi na pustynię, aby na niej zamieszkać, lecz aby nawracać. Bóg nie powołał nas do pustynnego życia. Naszym powołaniem jest droga do Ziemi Obiecanej. By tam dojść, potrzebujemy nawrócenia. W tym tkwi istota teologii pustyni. Mieni się ona bogactwem znaczeń w Starym i w Nowym Testamencie, odwołuje się do niezwykłej symboliki dziejów Izraela, do dramatycznych doświadczeń wielu proroków. Jej rdzeniem jednak jest nawrócenie. Jej podstawowy temat to nawrócenie. Jej sensem jest nawrócenie.

Adwent, przywołując obraz pustyni, ma oznaczać czas nawrócenia. Mojego nawrócenia.

 

Jak złodziej przyjdzie dzień Pański
Jak złodziej przyjdzie dzień Pański

Buty

Wojciech Surówka OP

Iz 40, 1-5. 9-11 • Ps 85 • 2 P 3, 8-14 • Mk 1, 1-8

Kto wychował się lub spędził młodość w górach, doskonale wie, jak wiele wysiłku kosztuje zwykłe pójście po zakupy. Prawie zawsze pod górkę. Kiedy idziemy do sklepu albo kiedy wracamy do domu. I nigdy nie wiadomo, co lepsze – wspinać się, kiedy jeszcze mamy siły, czy robić to raczej w drodze powrotnej.

Moja rodzina pochodzi z maleńkiego przysiółka ukrytego wysoko w górach (na mapach nosi on czasami nazwę pochodzącą od naszego nazwiska). Tata opowiadał, że w latach 60. XX wieku mieszkało tam jeszcze pięć dużych rodzin, z odpowiednio dużą liczbą dzieci. Aby dostać się do przysiółka, trzeba było iść minimum godzinę (pod górę). Zapewne dlatego mieszkańcy schodzili do wioski tylko raz lub dwa razy w tygodniu. Dzieci miały oczywiście gorzej, bo chodziły do szkoły. Dorośli zajmowali się wydzieraniem naturze wolnego kawałka ziemi, na której można by posadzić ziemniaki. Oczywiście w niedzielę wszyscy szli do wsi, aby uczestniczyć we mszy świętej i odwiedzić bliskich na cmentarzu. Schodząc, zatrzymywali się na granicy lasu i zmieniali obuwie. Każdy miał tylko jedną parę odświętną, trzymaną na okoliczność wyjścia do kościoła albo na podróż „do miasta”. Na co dzień chodzili w innych, takich, których nie szkoda było niszczyć przy pracy.

Dzisiejsze czytania przywołały obraz tamtego zapomnianego przysiółka i tej ciągłej wspinaczki pod górę. Jestem realistą i myślę, że nie uda się nam wyprostować wszystkich ścieżek. Zawsze zostaną jakieś góry i zakręty, kałuże i błota. Co nie oznacza, że nie warto próbować. Asceza, ten duchowy wysiłek, jest częścią naszego życia i nie da się od niej uciec. Prostowanie ścieżek zajmie nam czas do końca naszych dni.

Z jednej strony adwent to czas ascetycznego wysiłku, pracy podobnej do tej, którą wykonuje rolnik wydzierający urodzajne pole kamienistej ziemi. Z drugiej strony, to również czas zmiany naszego życia. Jeśli przegrywany w walce z naturą, zawsze pozostaje możliwość zejścia do wsi, zawsze pozostaje możliwość zmiany obuwia. Spowiedź daje nam szansę zacząć wszystko w nowej parze butów.

 

Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą
Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą

Drogi nadal nierówne

Michał Pac OP

Iz 40, 1-5. 9-11 • Ps 85 • 2 P 3, 8-14 • Mk 1, 1-8

„Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”. Żydom pustynia kojarzyła się jednoznacznie z najważniejszym wydarzeniem w historii narodu wybranego – z wyjściem z Egiptu i wędrówką do Ziemi Obiecanej. Jak doskonale pamiętamy, pustynia okazała się dla Żydów miejscem niewierności, grzechu i braku nadziei. Pan Bóg jednak przeprowadził swój lud przez pustynię przede wszystkim po to, aby okazać mu swoje miłosierdzie – miłosierdzie, które jest większe od każdego grzechu, niewierności czy beznadziei.

Św. Jan Chrzciciel wzywa dziś każdego z nas do wyjścia na pustynię. Chociaż rozumiemy ją w sensie duchowym, to podobnie jak Żydzi, mamy się tam udać, aby przekonać się o naszej niewierności, grzechu i braku nadziei. Jednakże jesteśmy zaproszeni na pustynię przede wszystkim po to, aby zostać obdarowani Bożym miłosierdziem.

Warto może sobie uświadomić, że gdy przed świętami po dłuższym lub krótszym czasie uklękniemy przy konfesjonale, to nie po to (a przynajmniej nie głównie po to), aby wyznać grzechy, ale przede wszystkim, aby wyznać miłość. Sakrament pojednania jest wyznaniem miłości! Miłość ta jest odpowiedzią na obdarowanie nieskończonym Bożym miłosierdziem.

Oczywiście, podobnie jak Żydzi Janowi, tak i my wyznamy Panu Jezusowi nasze grzechy i będziemy próbowali się nawrócić. Nie łudźmy się jednak, że uda nam się przygotować we właściwy sposób drogę dla Pana. To nie jest tak, że my się nawracamy i przestajemy grzeszyć, a wtedy Pan Bóg zaczyna nas kochać i wchodzi na drogę pięknie przygotowaną dla Niego w naszych sercach. Jest dokładnie na odwrót: Bóg nas kocha, mimo że nasze drogi są nadal nierówne i niegotowe na Jego przyjście. Przychodzi, a Jego miłość sprawia, że nasze serca się przemieniają. Prorok Izajasz mówi, że mamy budować drogę dla Pana na pustyni. Pustynia jest miejscem całkowitej bezradności. Dopiero gdy zgodzimy się na własną bezradność, grzeszność i pogubienie, gdy przestaniemy polegać na sobie i swojej wyimaginowanej doskonałości, gdy otworzymy się całkowicie bezgranicznie i bezwarunkowo na Boże miłosierdzie, Pan Bóg będzie mógł wreszcie działać w naszych sercach, obdarować nas swoim miłosierdziem i wprowadzić do Ziemi Obiecanej.