Wspólnota „Adonai” z Warszawy o dzisiejszym Słowie.

I. „Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenia nad tymi, co się Go boją”. Anna dobrze to rozumiała. Ufnie i uporczywie prosiła o dziecko, a kiedy się urodziło, nie zapomniała o swojej modlitwie. Przyszła oddać cześć Bogu i ofiarować Mu swojego syna. A ja, czy często nie boję się o to, że Bóg może pokrzyżować moje plany, odebrać mi moje małe szczęście, i dlatego na wszelki wypadek trzymam się od Niego z daleka? Czy potrafię zaufać, że On jest dawcą wszystkiego co dobre w moim życiu i naprawdę chce dobra dla mnie? Czy stać mnie na taką wspaniałomyślność, żeby to, co dla mnie najcenniejsze położyć przed Bogiem i być gotowym to stracić, jeżeli On tak będzie chciał?

II. Być wdzięcznym Bogu za Jego dary, tak jak Anna! One często wydają się nam jednak „naturalne”, oczywiste, należne. Dopiero spotkanie z ludźmi, którzy nie mają tego, co niezbędne sprawia, że zauważamy ile dał nam Bóg. A „komu wiele dano, od tego więcej wymagać się będzie”. Czy potrafimy sprostać temu wymaganiu, czy jesteśmy wdzięczni także za te dary, których nawet nie zauważamy?


 

1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56

 

Gdy Anna odstawiła Samuela od piersi, wzięła go z sobą w drogę, zabierając również trzyletniego cielca, jedną efę mąki i bukłak wina. Przyprowadziła go do domu Pana, do Szilo. Chłopiec był jeszcze mały. Zabili cielca i poprowadzili chłopca przed Helego. Powiedziała ona wówczas: Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany na własność Panu. I oddali tam pokłon Panu.
Całym swym sercem raduję się w Panu

Raduje się me serce w Panu,
moc moja ku Panu się wznosi.
Rozwarły się me usta na wrogów moich,
gdyż cieszyć się mogę Twoją pomocą.

Łuki siłaczy się łamią,
słabi przepasują się mocą,
Za chleb najmują się syci, a odpoczywają głodni,
niepłodna rodzi siedmioro,
a więdnie bogata w dzieci.

To Pan daje śmierć i życie,
w grób wtrąca i zeń wywodzi.
Pan uboży i wzbogaca,
poniża i wywyższa.

Z pyłu podnosi biedaka,
z barłogu dźwiga nędzarza,
By go wśród książąt posadzić,
by dać mu stolicę chwały.

Królu narodów, kamieniu węgielny Kościoła, przyjdź i zbaw człowieka, którego z mułu utworzyłeś

(Łk 1,46-56)
Wtedy Maryja rzekła:
Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
Oto bowiem błogosławić mnie będą
odtąd wszystkie pokolenia,
gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię
a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia
[zachowuje] dla tych, co się Go boją.
On przejawia moc ramienia swego,
rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strąca władców z tronu,
a wywyższa pokornych.
Głodnych nasyca dobrami,
a bogatych z niczym odprawia.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na miłosierdzie swoje
jak przyobiecał naszym ojcom
na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.
Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

 

fot. unsplash / Jeff Sheldon