Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie; błogosławione Jego królestwo, które nadchodzi.

Wideo na niedzielę:

O. Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa» Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie… O to zapyta nas Pan Bóg na Sądzie Ostatecznym – wśród gromów, wśród piorunów, wśród złota, wśród Archaniołów, wśród wszelkich barw świata – najważniejsze będzie to, co zrobiłeś dla tych najmniejszych.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Trzeba, by królował

Łukasz Wiśniewski OP Ez 34, 11-12. 15-17 • Ps 23 • 1 Kor 15, 20-26. 28 • Mt 25, 31-46 Bardzo nieporadny wydaje się nasz język, gdy próbujemy nim wyrazić cokolwiek z Bożej rzeczywistości. To prawda, jesteśmy na język skazani, nie mamy bardziej precyzyjnego środka komunikacji, jednak nawet precyzja języka jest zupełnie bezradna, gdy staje wobec tajemnicy Boga. Odnoszę bowiem wrażenie, że dzisiejsze święto, które nazwaliśmy świętem Jezusa Chrystusa Króla, jest w swym znaczeniu dość dalekie od tego, co potocznie zdarza nam się wyrażać słowem król. Nazywając Jezusa królem, możemy się zatem zaplątać w bezliku skojarzeń, które nijak nie będą do Niego pasowały. On nie jest królem, który spełniałby funkcje reprezentacyjne, choć to akurat byłoby dla nas dość wygodne. Nie ma On żadnego politycznego projektu, by pozyskać naszą przychylność. Nie zależy Mu na zmianie geopolitycznego układu świata. W ogóle słowo „polityka” dziwnie do Niego nie przystaje. Troska o nasze spokojne i dostatnie życie również nie jest Jego pierwszorzędnym celem. Gdy zaś powiemy, że w chwili kuszenia na pustyni zrzekł się wszelkiej ziemskiej władzy, a więc również bezpośredniego wpływu na bieg wydarzeń naszego świata, ponadto gdy dodamy, że Jego tronem stało się koryto, z którego jadło bydło, oraz dwie skrzyżowane belki kojarzone z mordercami, gwałcicielami i złodziejami, to widzimy, że słowo król przypisane jest Mu naprawdę w dość osobliwym znaczeniu. By zrozumieć zatem dzisiejsze słowa św. Pawła: „trzeba, aby królował”, musimy się oderwać od naszych wyobrażeń o świecie i dostrzec Boży pomysł na wszechświat. Ten Boży projekt to przejście przez dwie bramy. Pierwsza jest bramą stworzenia, poprzez którą rozlała się i dalej w każdym kolejnym poczęciu i narodzinach nie przestaje się rozlewać Boża miłość. Druga jest bramą wieczności, przez którą całe stworzenie powróci do Stwórcy, a Bóg będzie, cytując znów św. Pawła, „wszystkim we wszystkich”. Miejsce Chrystusa i Jego królowania jest pomiędzy tymi bramami. Gdy Bóg stworzył Adama i smucił się jego odejściem, widział już swego Syna jako przewodnika dla wszystkich ludzi, przewodnika od bramy stworzenia do bramy wieczności. Przyjście Chrystusa stało się centrum Bożego działania, punktem kulminacyjnym Bożych interwencji. Jego promieniowanie przecina czas i historię, sięga od Adama do ostatniego z ludzi po to, by ich wszystkich odnaleźć, porwać, zagarnąć i oddać Bogu z powrotem w bramie wieczności, „gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu”, przez co dopełniony zostanie Boży pomysł na wszechświat. Widzimy zatem, jak blado wypadają nasze skojarzenia dotyczące królów w porównaniu z królewską misją powierzoną Chrystusowi przez Ojca.

Zaskoczeni

Adam Wyszyński OP Ez 34, 11-12. 15-17 • Ps 23 • 1 Kor 15, 20-26. 28 • Mt 25, 31-46 Dzisiaj obchodzimy Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Jest to nie tylko antycypacja królowania Chrystusa, któremu „wszystko zostanie poddane” (1 Kor 15,28). Jest to również swoiste „wspomnienie” końca świata i sądu, który nastąpi, a „będzie to sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia” (Jk 2,13). Kluczem do zrozumienia dzisiejszej Ewangelii jest słowo „zaskoczenie”. Zaskoczeni są zarówno ci, którzy otrzymali w posiadanie królestwo, jak i ci, którzy zostali potępieni. Jedni i drudzy stawiają Chrystusowi całą litanię pytań: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Spragnionym i daliśmy Ci pić?” (Mt 25,37.44). A jednak kontekst stawianych pytań jest zupełnie inny. Wydaje się, że królestwo jest nagrodą za okazane miłosierdzie. Zatem ci, którzy czynili miłosierdzie „najmniejszym”, nie mieli raczej świadomości, że służą Chrystusowi. Być może niektórzy z nich nawet Go nie znali. Bo jak inaczej wytłumaczyć ich zaskoczenie? Są to ludzie prostolinijni, którzy widząc drugiego człowieka i jego biedę, pochylili się nad nim. I za to właśnie otrzymali nagrodę. Z kolei pytania zadawane przez potępionych wyrażają zgoła inną postawę. Oni z pewnością znali Chrystusa, bo są zaskoczeni Jego wyrokiem. Wszystko, co czynili, czynili ze względu na Niego. Niestety, stracili z oczu tych najmniejszych. Ich pytania niosą w sobie nutkę zarzutu i rozczarowania. Uznając wcielenie, chrześcijanie wyrażają prawdę, że drugi człowiek może być rzeczywiście drogą do Boga. Tyle że ten drugi człowiek nigdy nie powinien stać się środkiem do celu, choćby tak zbożnego, jak królestwo niebieskie. W wakacje miałem szczęście odwiedzić wiele kościołów. Przeraziłem się, widząc ludzi, którzy przepychali się do Komunii Świętej, nie zważając na osoby starsze i czasem schorowane. Może to szczegół, ale czy i nam w dążeniu do świętości nie zdarza się czasami wzgardzić najmniejszymi? Ewangelia, która mówi o końcu świata, jest naprawdę Dobrą Nowiną. Przyjdzie bowiem czas, gdy to sam Pan będzie „pasł swoje owce i układał je na legowisko”, będzie „szukał zbłąkanych i opatrywał skaleczone” (Ez 34,15–16). Zanim to jednak nastąpi, musimy Mu pomagać, sami okazując miłosierdzie. Lecz aby okazać miłosierdzie, trzeba zauważyć drugiego człowieka. A wydaje się, że z tym mamy największy problem.

Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni

Oto przybywa król

Marcin Babraj OP Ez 34, 11-12. 15-17 • Ps 23 • 1 Kor 15, 20-26. 28 • Mt 25, 31-46 Kiedy w 1925 roku papież Pius XI wprowadził doroczną uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, szukał ratunku dla ludzkości, pragnął odpowiedzieć na szerzący się liberalizm i bezbożnictwo. Chciał wprowadzić Chrystusa zmartwychwstałego, zwycięzcę grzechu i śmierci we wszystkie dziedziny życia. Uświadomienie sobie tej tajemnicy jest również potrzebą naszego czasu, kiedy to wielu ludzi – według słów Jana Pawła II – myśli i żyje tak, jakby Boga nie było. Jednak każdy pragnie uporządkowania świata i życia osobistego w duchu miłości i pokoju. Uroczystość Chrystusa Króla jest zapowiedzią spełnienia najgłębszych oczekiwań ludzkości. W czytaniach mszalnych Chrystus Pan ukazywany jest jako pasterz, król i sędzia. W Księdze Ezechiela pasterz cieszy się swymi owcami, szuka rozproszonych. „Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku – wyrocznia Pana Boga” (34,15). Podczas swej publicznej działalności Jezus szukał ludzi zagubionych i oddalonych od Boga. „A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza” (Mt 9,36). Ostatnie zdanie czytania Ezechiela (34,17) przygotowuje wspaniałą scenę Sądu Ostatecznego z Ewangelii Mateusza (25,31–46) podczas powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa, króla–pasterza– –sędziego: „Do was zaś, owce moje, tak mówi Pan Bóg: Oto Ja osądzę poszczególne owce, barany i kozły”. Oto przybywa król, by ukazać miłosierdzie Boga i wymierzyć sprawiedliwość. Przychodzi Odkupiciel człowieka, zmartwychwstały Pan w chwale, aby odnieść ostateczne zwycięstwo nad szatanem, grzechem i śmiercią. Święty Paweł mówi o ponownym zjednoczeniu całego stworzenia wokół Chrystusa. „Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć” (1 Kor 15, 25–26). Chrystus oddaje Ojcu całe odzyskane stworzenie. Przychodzi przy końcu czasów, by ustanowić „niebo nowe i ziemię nową” (Ap 21,1) i nowe Królestwo. Dzisiejsza uroczystość zapowiada drugie przyjście Chrystusa w mocy i majestacie, gdy dopełnią się dzieje świata i człowieka. Będzie to przyjście upragnione, które rozwiąże gmatwaninę dobra i zła. W Ewangelii św. Mateusza król utożsamia się z biednymi, maluczkimi, spragnionymi miłości. Za swego życia na ziemi Jezus przychodził do tych, którzy oczekiwali uzdrowienia i ocalenia. Wszystko, co uczyniliśmy jednemu z braci najmniejszych albo czego nie uczyniliśmy, odnosi się do Chrystusa i będzie podstawowym kryterium sądu nad nami.