Wiedział jednak, że coś jest dobre nie dlatego, bo pochodzi od Boga – ale że dobro i Bóg to to samo.

Próba Abrahama poległa na tym, że Bóg wezwał go do zabicia swego syna Izaaka, by w ten sposób ofiarować chłopca Bogu. Abraham wypełnił rozkaz Boga, zaprowadził syna na górę Moria, związał go i zamierzał zabić, jednak anioł posłany przez Boga w ostatniej chwili powstrzymał Abrahama od dokonania zamierzonego czynu. To jest główna treść przekazana w Biblii. Jej sens jest taki, że wiara polega nie tylko na przekonaniu, iż Bóg istnieje i działa w świecie, lecz przede wszystkim na zaufaniu do Boga.

W opinii ludzi wierzących zaufanie do Boga, jakie wykazał Abraham, miałoby być wzorcem wiary, dlatego też on sam jest nazywany ojcem wiary. Przeciwnicy tej biblijnej historii formułują zarzut, iż tego rodzaju graniczne zaufanie do Boga, o którego istnieniu jest się mocno przekonanym, jest bardzo niebezpieczne, gdyż może prowadzić do ekstremalnych i złych czynów.

Zanim będzie można się nad tym zastanowić, należy przypomnieć pewne okoliczności z życia Abrahama, gdyż to właśnie okoliczności odgrywają ważną rolę w zrozumieniu postępowania ludzi.

Rozmawiał i targował się…

Abraham nie miał wątpliwości, iż kontaktuje się z Bogiem, jednak w jaki sposób to się działo, możemy tylko domniemywać: czy Bóg wydawał mu polecenia we śnie, czy słyszał on głos Boga na jawie.

Ten Bóg był dla Abrahama potężnym i sprawiedliwym władcą świata. To On nakazał mu wędrówkę w nieznane, to On potem obiecał Abrahamowi niezliczone potomstwo, mimo iż jego niepłodna żona była już w bardzo podeszłym wieku.

To z Nim Abraham ośmielił się targować, jeśli chodzi wymiar kary, jaką Bóg zamierzał zastosować do występnych mieszkańców Sodomy i Gomory. To wreszcie ten Bóg, po bardzo wielu latach oczekiwania, spowodował, że Abraham wraz z dziewięćdziesięcioletnią żoną Sarą mieli syna Izaaka. Stała się więc rzecz z ludzkiego punktu widzenia niemożliwa.

Potem jednak ten sam Bóg zażądał ofiarowania syna przez zabicie go.

… teraz zamilkł

Abraham wziął ze sobą drewno na ogień ofiarny, służących oraz Izaaka i wędrował trzy dni do góry Moria, którą Bóg wyznaczył na miejsce ofiary. Jedna rzecz była w tym uderzająca, zarówno wtedy, gdy usłyszał żądanie Boga, jak i w czasie całej wędrówki – Abraham zamilkł.

Można tylko domniemywać, że po raz pierwszy w życiu zdał sobie sprawę z powagi treści niesionej przez słowo ‘Bóg’. Musiał więc z najwyższym wysiłkiem rozważyć, kim jest ten Bóg, z którym rozmawiał i z którym potrafił się targować. Kim On jest?

Abraham na pewno nie uznawał istnienia Boga w trybie „tak jakby”, gdyż był pewny, że On jest i rządzi światem, lecz mimo to Jego dotychczasowy stosunek do Boga był w dużej mierze pragmatyczny: marzył o posiadaniu syna i o byciu ojcem wielkiego narodu, a Bóg nie tylko mu to obiecywał, lecz spełnił w końcu tę obietnicę i dał mu syna. Teraz jednak Bóg wydawał się chcieć czegoś całkiem odwrotnego i złego – pragnął On śmierci niewinnego dziecka. Milcząc, Abraham badał swoje serce, aby znaleźć odpowiedź, kim jest Bóg.

Należy stwierdzić, że właśnie wtedy Abraham wziął po raz pierwszy poważnie, całkiem poważnie, wszystko, co mu się w życiu zdarzyło, i wszystko, co otrzymał od Boga – a chodziło nie tylko o wymarzonego syna, lecz także o wszystkie dobre rzeczy, o cały świat, w którym żył. To wszystko otrzymał od Boga, a więc ten Bóg nie może w rzeczywistości żądać czegoś złego, a zatem należy przyjąć, iż w jakiś sposób ocali Izaaka i jednocześnie dotrzyma obietnicy, że Abraham stanie się ojcem wielkiego narodu, mimo że – być może – Izaak będzie musiał umrzeć z jego ręki.

Tego, w jaki sposób będzie to możliwe, Abraham nie mógł wiedzieć, lecz wiedział, że Bóg dał mu już wiele dobrych rzeczy, jak również wiedział, iż narodziny Izaaka były cudem. Na tej podstawie mógł Mu ufać, to znaczy, mógł być przekonany, iż w rzeczywistości Bóg nie chce i nie czyni niczego złego. Na tym jednoczesnym wglądzie serca i rozumu oparło się zaufanie Abrahama do Boga.

Bóg nie czyni zła

Historia o ofiarowaniu Izaaka kryje w sobie jednak jeszcze więcej ważnych rzeczy. Ukazuje ona Boga nie tylko jako Tego, który wynagradza wierność (wiarę), lecz przede wszystkim jako Tego, który nie chce i nie czyni zła, nie jest Bogiem pragnącym krwawych ofiar.

To biblijne zdarzenie przedstawia Abrahama nie tylko jako ojca wiary, wiary w znaczeniu zaufania do Boga, lecz obrazuje też prawdziwy charakter Boga, z którego Abraham, wplątany w różne interesy światowe, zupełnie nie zdawał sobie sprawy.

Musiał zamilknąć, aby zrozumieć, iż nie o interesy światowe chodzi w relacjach z Bogiem, gdyż Bóg jest czymś zupełnie innym niż świat. Musiał zamilknąć, aby zrozumieć, że gra interesów się skończyła i chodzi teraz o sprawy ostatecznie poważne.

Bóg, ratując Izaaka, odsłonił swoją dobroć i wszechmoc, ale tym samym ujawnił, że to On jest przyszłością każdego ludzkiego istnienia, że to On ma prawo być Bogiem zazdrosnym, jak mówi nam o tym religijna tradycja, a Jego zazdrość polega na tym, iż chce, aby człowiek dążył bezinteresownie do dobra, a tym ostatecznym dobrem jest On sam.

Idąc w milczeniu w kierunku góry Moria, Abraham nie dokonywał zatem żadnego skoku wiary, to znaczy nie myślał, że rzeczywista wiara w Boga, rzeczywiste zaufanie do Niego powinno być tak ostateczne, by nakazywały nawet przekroczenie nakazów moralnych, a w tym oczywistego dla niego nakazu miłości do dziecka. Nie rzucał się w otchłań tego, co niepewne, nieobliczalne, niezrozumiałe i irracjonalne, gdyż jego decyzja była oparta na wglądzie rozumu i na intuicji serca co do tego, jaki charakter ma Bóg.

Ufał Bogu, bo Go znał

Abraham nigdy, jak usiłował twierdzić Søren Kierkegaard, nie porzucił nakazów moralnych po to, aby wyruszyć w jakąś „podróż wiary” w kierunku tego, co nieznane. W dobroć Boga Abraham więc nigdy nie wątpił, co oznacza, że nie wątpił również w to, że Bóg jest Bogiem wiernym: jeśli wcześniej czynił dobrze, to nie będzie czynił radykalnie odwrotnie. Abraham wiedział, że może ufać Bogu, bo Go znał.

Wszystko to nie oznacza, iż ten dany przez Boga nakaz był dla Abrahama łatwy do spełnienia. Sam czyn był straszny, ponadto Abraham nie wiedział, w jaki sposób jego dobry Bóg rozwiąże całą sytuację.

Gdyby jednak szedł na górę Moria w wyniku czystego posłuszeństwa lub w przekonaniu, że coś jest dobre tylko dlatego, iż pochodzi z nakazu Boga, a nie jest dobre samo w sobie, wtedy nigdy nie uzyskałby statusu ojca wiary. Poszedł, aby spełnić wezwanie, lecz wiedział, iż prawdziwe dobro i Bóg to to samo.

Fragment książki prof. Stanisława Judyckiego „Książeczka o człowieku wierzącym” , wydanej przez Fundację „Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii”. Książkę można kupić w sklepiku Fundacji DSFT.

fot. flickr.com / amanda tipton