Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy.

Wideo na niedzielę:

O. Paweł Gużyński i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Jezus w Ewangelii tę kwestię bardzo radykalnie wyostrza: jeśli miłość do Boga nie jest pierwsza, to każda z naszych miłości będzie miłością, której czegoś bardzo istotnego brakuje – nie będzie miała wymiaru wieczności, nieprzemijalności, spełnienia, bo każda z nich będzie ułomna, bo będzie tylko ludzka, doczesna, chwilowa. Doskonale to znamy – miłości na jakiś czas, miłości na godziny…

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Traktat o szczęściu

Łukasz Wiśniewski OP

Wj 22, 20-26 • Ps 18 • 1 Tes 1, 5c-10 • Mt 22, 34-40

Gdy w dzieciństwie odmawiałem wieczorny pacierz, zaraz po dziesięciu przykazaniach dość mechanicznie recytowałem dwa przykazania miłości. Dziś pacierza już nie odmawiam. Zastąpiła go wieczorna kompleta. Jednak od kilku dni, wczytując się w dzisiejsze słowo i przygotowując się do napisania tego komentarza, zacząłem również przy komplecie powtarzać: „Będziesz miłował Boga całym sercem, całą duszą, całym umysłem”.

Te słowa są jak potrójny apel o bezkompromisowość życia. Całe serce dla Boga, cała dusza dla Boga, cały umysł dla Boga, a zatem wszystko, czym jestem, dla Boga. Wszystko. I kropka. Trzeba wiedzieć, że dzisiejsze, tak radykalne wezwanie nie pozostaje w Biblii osamotnione. Na myśl przychodzą słowa Jezusa, wypowiedziane do młodzieńca: „Sprzedaj wszystko, co masz”, a także słowa Maryi: „Róbcie wszystko, cokolwiek Wam powie”. Całość. Wszystko. Dochodzę do przekonania, że nie należy tych słów zmiękczać ani doszukiwać się w nich ukrytych sensów, lecz przyjąć je w prostocie ich dosłownego brzmienia, gdzie „całość” znaczy naprawdę całość, a „wszystko” znaczy naprawdę wszystko.

Żyjąc historią naszego zbawienia, widzę w niej jeden szczególny moment, w którym przykazanie miłości Boga wypowiedziane zostało w specyficznej formie. W chwili zwiastowania anioł, stając przed Maryją, postawił przed nią wezwanie: Oddaj Bogu wszystko, co Twoje, oddaj całym sercem, całą duszą, całym umysłem. Anioł ubrał jednak to przykazanie w nieoczekiwane słowa „Raduj się, Maryjo”. Ma to głęboki sens, gdyż obietnica radości i wezwanie do totalnego powierzenia się Bogu to dwa wyrazy tej samej Bożej wypowiedzi.

Przykazanie miłości to zatem najkrótszy traktat o szczęściu. Każdego wieczoru, gdy odmawiam kompletę, przypominając sobie przykazanie miłości Boga, przykazanie, które jest wezwaniem do poddania Bogu wszystkiego, czym jestem, co posiadam, co myślę, co sobie wyobrażam i co planuję, tego wszystkiego, co już przeżyłem, w czym tkwię, i tego, co na mnie jeszcze czeka, przeżywam moment swojego zwiastowania.

Nie, nie chcę się wówczas rozliczać. Taki krok prowadziłby do frustracji. Patrzę raczej przed siebie i powtarzam, że pragnę Mu oddać wszystko całym sercem, całą duszą, całym umysłem. Więcej, deklaruję, że jestem do tego zdolny, choć wiem, że jest to obietnica na wyrost. Mam jednak zuchwałe przeczucie, że ta deklaracja się Jemu podoba, gdyż poprzez nią uparcie chwytam w swe ręce Jego Boską nieskończoność. Oto cowieczorny moment mojego zwiastowania.

 

Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego
Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego

Pokochać swoje zbawienie

Tomasz Grabowski OP

Wj 22, 20-26 • Ps 18 • 1 Tes 1, 5c-10 • Mt 22, 34-40

Nie jest tajemnicą fakt, że poprawne zrozumienie miłości bliźniego opiera się na właściwie przeżywanej miłości do siebie samego. Czym jest miłość do samego siebie? Najczęściej mówi się o niej jako o szacunku dla siebie, nieszkodzeniu sobie złymi nawykami, pewnej wyrozumiałości w stosunku do swoich błędów etc. Sedno miłości do samego siebie – opisane w Ewangelii – leży gdzie indziej. Podobnie jak w każdym innym temacie ewangelicznym, tak też tutaj kluczem do zrozumienia i interpretacji Ewangelii jest Chrystus. Jego miłość do bliźniego sięgnęła kresu: oddania życia „za swoich”, których „do końca umiłował”. Motywem śmierci nie był szacunek do ludzi, nie była nim też chęć nieszkodzenia innym złymi nawykami czy też pewna wyrozumiałość w stosunku do ich błędów. W ofierze złożonej przez Chrystusa chodziło o zbawienie i to zbawienie wieczne. Dlatego zdobywa się przekroczyć granice status quo. Oddaje życie za przyjaciół.

Wymieniając najważniejsze przykazania, nie bez przyczyny mówi najpierw o miłowaniu Boga sercem, duszą i umysłem. Bóg widzi w ukryciu i nie są dla Niego tajne uczucia, intencje i myśli. Bliźni poznaje miłość wyłącznie na podstawie czynów, przez to, co jest z ciała. Ale w jednym i drugim wypadku gra toczy się o to, co wieczne, nieśmiertelne, duchowe. Chrystus zdaje się mówić, że jeśli chcesz się nauczyć kochać bliźniego, musisz najpierw pokochać sprawę swojego zbawienia. Wówczas będziesz w stanie kochać ludzi ze względu na ich zbawienie.

Miłość Chrystusa do Boga i do bliźnich ma ten sam cel: wieczne życie. Ma również to samo źródło: miłość Boga. Ojca kocha ze względu na miłość, którą od Niego otrzymał. Uczniów ze względu na miłość Ojca, którą im przekazuje. Z 15 rozdziału Ewangelii według św. Jana dowiadujemy się, że miłość do siebie samego Chrystus przeżywa również jako miłość otrzymaną od Ojca. Dzięki niej i dla siebie pragnie tego, co wieczne: jedności z Ojcem. Chrystus przekazuje klucz do zrozumienia przykazań miłości. Bez Niego pierwsze z przykazań zostanie zamkniętą ezoteryczną formułą, a drugie minimalistyczną zasadą dobrych stosunków sąsiedzkich.

 

Miejcie odwagę żyć dla miłości

Jakub Kruczek OP

Wj 22, 20-26 • Ps 18 • 1 Tes 1, 5c-10 • Mt 22, 34-40

Przykazanie miłości Boga i bliźniego jest drogowskazem na życie. W dobie relatywizmu trzeba jednak postawić pytanie, czym właściwie jest miłość.

Miłość jest uporządkowana, choć powszechnie kojarzy się ze spontanicznością, porywem serca, pełnią ciepłych uczuć. Takie symptomy towarzyszą miłości, ale jej nie wyczerpują. Miłość jest uporządkowanym pragnieniem dobra i zdeterminowanym dążeniem, aby je osiągnąć. Jest ładem, stałością i wiernością. Prawdziwa miłość sprawia, że rodzice po dniu ciężkiej pracy znajdują siłę, by czuwać przy chorym dziecku. Otwiera oczy na obecność Boga w świecie, z którego ludzie chcą Go wypędzić. Pozwala wytrwać na drodze powołania mimo trudności i pokus. Miłość potrafi rozpoznać oblicze Chrystusa w twarzy zmęczonego życiem człowieka. Znajduje harmonię między oddaniem życia Bogu a służbą bliźniemu.

Miłość cechuje gotowość do poświęcenia i ofiary. Domaga się nieustannej pracy nad sobą. Wzywa do przezwyciężania egoizmu i frustracji, do walki z tym, co nie pozwala otworzyć się na innych. Miłość nie jest ani łatwa, ani tania. Łatwo powiedzieć kocham, o wiele trudniej zamienić słowa w czyn. Szczególnie wtedy, kiedy wymaga to rezygnacji z osobistych przyjemności. Miłość przepełniona jest bezinteresownością i oddaniem – nie otrzymuje się za nią podarków. Nie dlatego kocham, aby zyskać coś dla siebie, lecz jak pisał św. Bernard: „kocham, bo kocham”.

Nie jesteśmy zdolni do miłości sami z siebie. Miłość może narodzić się w nas i wzrastać dzięki Duchowi Świętemu. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, w których mamy udział dzięki łasce chrztu świętego, otworzyły dla nas Źródło Życia i Miłości. W każdej eucharystii mamy do niego dostęp, dlatego miłość może rosnąć w naszym sercu. Na początku jest nieśmiała i pełna lęku, ale z biegiem czasu będzie stawała się ogromną siłą przemieniającą nasze życie. Miłość jest tajemnicą Bożego i ludzkiego współdziałania. Dzięki niej umiera stary człowiek pełen grzechu, buntu i egoizmu, a rodzi się nowy. Człowiek, który żyje już nie dla siebie, ale dla Boga i ludzi. Sługa Boży Jan Paweł II wołał w roku 1999 do młodzieży zebranej w Lednicy: „Miejcie odwagę żyć dla miłości”. Wszystkim uczniom Chrystusa potrzebna jest dzisiaj odwaga, aby kochać Boga z całego serca, całej duszy, ze wszystkich sił, a bliźniego jak siebie samego. Tylko wtedy będziemy wiarygodnymi świadkami Królestwa, które nadchodzi, i będziemy umieli przemieniać oblicze ziemi, na której żyjemy tak, aby stawało się bardziej ludzkie, a dzięki temu też bardziej boskie.