Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.

Wideo na niedzielę:

O. Paweł Gużyński i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa» Bóg w relacji z człowiekiem chce wszystko oprzeć na zaufaniu – nie na sile, nie na przemocy, nie na przymusie intelektualnym czy moralnym. Spróbuj zaufać wszechmocnemu, wszechpotężnemu Bogu, który stworzył dla ciebie świat i który ciebie w tym świecie stworzył.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

O nic się zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu O nic się zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Bóg, w którym nie ma idei zła

Mateusz Łuksza OP Iz 5, 1-7 • Ps 80 • Flp 4, 6-9 • Mt 21, 33-43 Wyobraźmy sobie, że ktoś nas okrada, niszczy nasze mienie albo zabija kogoś z naszych bliskich. Reakcją na każdą z tych sytuacji byłaby nasza obrona i zamknięcie się na świat, bo to naturalne, że kiedy ktoś wyrządza nam krzywdę, reagujemy złością, rozczarowaniem, smutkiem i lękiem. Bóg jest inny. Dzisiejsza Ewangelia opowiada o takich właśnie doświadczeniach. Robotnicy z winnicy nie chcą oddać sługom swego pana należnego mu plonu, a nawet zabijają tych, którzy po niego przybyli. Gospodarz wysyła kolejnych, ale robotnicy zachowują się podobnie. Wysyła więc swojego syna, z nadzieją, że na niego nie podniosą ręki, ale i on ginie. Właściciel winnicy, który symbolizuje Boga, na każdą z tych sytuacji odpowiada coraz większą hojnością. Im bardziej Go oszukują i obrażają, tym On daje więcej z siebie. Czy Bóg jest szalony? Przypomina mi się jeden z fresków Fra Angelica. W centrum siedzi Chrystus, który ma oczy zawiązane przepaską. Otaczają Go osoby i narzędzia, które zadały Mu ból w czasie ziemskiej męki. Wśród nich głowa jednego z oprawców, która pluje, i trzcina, którą bito Chrystusa po głowie. Obraz ilustruje nauczanie świętego Tomasza na temat zła. Zło jest brakiem dobra, brakiem bytu. Nie istnieje więc dla Boga, który jest pełnią doskonałości i istnienia. Stąd przepaska zasłaniająca oczy Chrystusa. On nie widzi zła, którego w rzeczywistości boskiej nie ma. Chociaż tu na ziemi te czyny zabiły Jezusa, On nie odpowie na zło złem, ponieważ zwycięża zło miłością i dobrocią. Nam także Bóg proponuje szaleństwo: zło dobrem zwyciężaj. Nie chodzi o niedostrzeganie rzeczywistości, która w naszym świecie istnieje, ale o świadomość, że nie można zwyciężyć tego, co słabe i grzeszne, poprzez zamknięcie się w sobie, żądanie całkowitego zadośćuczynienia, przemoc. Bóg nas zaprasza, abyśmy w to, co „nie istnieje”, tchnęli życie poprzez naszą miłość. Odnosi się to również do nas samych. Nie można zwyciężyć własnych słabości wyłącznie poprzez zwiększanie kontroli nad sobą i karanie się za każde potknięcie. Zwycięstwo przychodzi przez miłość i dobroć względem siebie, które polegają na wymaganiu, ale w równym stopniu na umiejętności przebaczenia i pokochania swojej zbuntowanej winnicy. Dzisiejsze słowo Chrystusa kończy się ostrzeżeniem: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, które wyda jego owoce. Bóg nieustannie wychodzi do świata i bezwarunkowo dzieli się swoją miłością i przebaczeniem. Jeśli zamkniemy się w logice posiadania i przemocy, On przejdzie obok, a my zostaniemy sami.

Chcę zaśpiewać memu przyjacielowi pieśń o jego miłości ku swojej winnicy Chcę zaśpiewać memu przyjacielowi pieśń o jego miłości ku swojej winnicy

Kawałki diabelskiego lustra

Paweł Krupa OP Iz 5, 1-7 • Ps 80 • Flp 4, 6-9 • Mt 21, 33-43 Niewielu pamięta, że słynna baśń Andersena Królowa śniegu zaczyna się w piekle. Diabeł wymyślił tam sobie nową zabawkę: lustro, które każdą piękną i dobrą rzecz lub osobę odbijało jako złą i paskudną. Dumny ze swego pomysłu, postanowił się pochwalić wynalazkiem samemu Bogu i pokazać Mu, że stworzony przez Niego świat wcale nie jest taki doskonały. Plan się jednak nie powiódł, gdyż u bram nieba lustro wypadło szatanowi z rąk, rozbijając się na drobne kawałki. Niestety, jeden z nich wpadł do oka chłopca imieniem Kaj i zatruł jego wzrok i serce. Zamiast pięknych róż malec widział teraz suche badyle, ukochana babcia okazała się wstrętną staruchą, a najbliższa przyjaciółka, Gerda – nieznośnym dziewuszyskiem. Nic dziwnego, że chłopiec podążył wkrótce za saniami okrutnej Królowej Śniegu i trzeba było nieludzkich wysiłków Gerdy, żeby wyrwać Kaja spod zgubnego wpływu złowrogiej czarodziejki. Dopiero łza zrozpaczonej dziewczynki rozpuściła ostatecznie tkwiący w sercu chłopca lodowy cierń. O tej baśni myślę, czytając teksty dzisiejszej liturgii. Winnica z Księgi Izajasza okazuje się czarną niewdzięcznicą, która na troskliwe zabiegi swojego właściciela odpowiada buntem i zamiast słodkich winogron rodzi cierpkie, niedojrzałe owoce. Rolnicy z Jezusowej przypowieści zachowują się irracjonalnie. Zamiast zgodnie i z pożytkiem współpracować ze swoim pracodawcą, który – mówiąc językiem współczesnym – zainwestował w winnicę duży majątek i stworzył im miejsca godziwej pracy, działają na szkodę rolnego przedsiębiorstwa, zaślepieni chciwością i głupią zazdrością. Głupią tym bardziej, że ich działanie jest krótkowzroczne i skazane z góry na opłakane dla winowajców skutki. Dlaczego to wszystko? Bo taka jest logika zła: przekonać nas, że to, co dobre, jest dla nas szkodliwe, że nasi przyjaciele i dobroczyńcy są naszymi wrogami, a największym z nich jest Ten, który nas stworzył i kocha nas bez granic. Dlatego spojrzenie naszego serca trzeba nieustannie oczyszczać słowem Bożym, sakramentami, wysiłkiem woli i rozumu, by się nie dać ogłupić. Czasem zaś trzeba po prostu łez miłości i skruchy, żeby wypłukały z nas zabójcze kawałki diabelskiego lustra.

Założył winnicę, otoczył ją murem, wykopał w niej prasę, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał Założył winnicę, otoczył ją murem, wykopał w niej prasę, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał

Uzdrawiająca naiwność

Mirosław Ostrowski OP Iz 5, 1-7 • Ps 80 • Flp 4, 6-9 • Mt 21, 33-43 Większe zdziwienie budzi w nas pewnie postępowanie właściciela winnicy niż poczynania niegodziwych dzierżawców. Bezczelność, buta i poczucie bezkarności to zjawiska tak często spotykane, że mimo woli zaczynamy je traktować jako coś normalnego. Tymczasem zaskoczenie i protest w chwili, gdy spotykamy się z niegodziwością, są oznaką, że odróżniamy jeszcze dobro od zła, że to właśnie zło jest pomyłką, nieporozumieniem, które ostatecznie nie ma racji bytu. A właściciel winnicy? Dlaczego przez niepoprawną naiwność rozzuchwalił dzierżawców przekonanych o swojej bezkarności? Dlaczego nie podjął wcześniej skutecznych działań, by ukrócić samowolę i w porę uniknąć tragicznych wydarzeń? Jak mógł w niebezpieczne miejsce posłać syna, wiedząc o tym, czego niegodziwcy dopuścili się wcześniej? Teraz krwawa zemsta sama narzuca się jako jedyne wyjście z sytuacji. Czy nie dało się temu zapobiec? Gdyby jakiś polityk, nauczyciel lub wychowawca postępował podobnie w swojej dziedzinie, słusznie zarzucilibyśmy mu brak wyobraźni i odpowiedzialności. Jaką więc prawdę dotyczącą królestwa Bożego objawia nam ta przypowieść? W porządku nadprzyrodzonym często to, co po ludzku słusznie uchodzi za głupie i słabe, okazuje się prawdą, która ma moc zdolną uzdrowić nasz chory świat. Sile panoszącego się zła przeciwstawione zostaje orędzie o dobroci Boga, przebaczeniu i miłosierdziu. Ostatnio Jan Paweł II w Krakowie na Błoniach, mówiąc o współczesnych przejawach „misterium nieprawości”, wskazał jako lekarstwo „świadectwo skromnej zakonnicy”, przez które „Chrystus niejako wchodzi w nasze czasy”. Podobnie w miejscu, w którym wydawało się, że bezpowrotnie zapomniano o wszelkich odruchach miłości, dobrowolna śmierć Maksymiliana Kolbe staje się znakiem, że Bóg ostatecznie zwycięża w człowieku, który Mu zaufał. To nic, że przejawy zwycięstwa królestwa Bożego wydają się tak bardzo niepozorne. Wierzący potrafi je dostrzec dzięki światłu, które daje mu Ewangelia. I może właśnie ta pełna ufności otwartość na przejawy obecności Bożej, jakże skromne w tym świecie, ma być jednym z owoców, o które upomni się ewangeliczny pan winnicy w czasie zbierania plonów. Prawdziwym nędzarzem i przegranym będzie wówczas naśladowca okrutnych dzierżawców, ten, kto uporczywie będzie się trzymał złudzeń o własnych przewagach zbudowanych na kłamstwie i przemocy, ślepiec biorący cierpliwość za dowód słabości, a przebaczenie przyjmujący nieufnie jako kolejny podstęp przeciwnika.