To dalszy ciąg dyskusji na ten temat. W polskich mediach głos w tej sprawie zabrali już ojcowie: Paweł Gużyński, Michał Mrozek i Maciej Zięba.

„Państwo świeckie to takie, w którym przywódcy religijni nie są przywódcami politycznymi, a przepisy religijne nie zobowiązują prawnie, moralne zaś zobowiązują tylko w pewnych sytuacjach. Ale czy to oznacza, że poglądy religijne i światopoglądowe obywateli też powinny być uwzględniane w tworzeniu fundamentów aksjologicznych narodu i państwa?” – stawia pytanie. o. Brzózy w artykule „Polska wojna o świeckość”.

Przypomina, iż „katolicyzm przyjmuje, że jego rolą jest nie tyle narzucanie prawd religijnych społeczeństwu, ile wskazywanie na filozoficzne fundamenty porządku społecznego”. „Dlatego dziwne wydają się tezy o tym, że katolicy powinni zawiesić swoje poglądy i swoje sumienie na kołku, kiedy wchodzą w przestrzeń działania i dysputy” – podkreśla dominikanin. Ubolewa, że „neutralność światopoglądowa w polskim wydaniu nie jest bezstronnością i fundamentem dla wolności własnych przekonań, lecz wojującym sekularyzmem”.

„Wbrew temu, co się często pisze w polskiej prasie, odwoływanie się do Boga nie stanowi opozycji wobec racjonalności, obiektywizmu etycznego, bezstronności intelektualnej, naukowości, świeckości państwa i jego instytucji. Jeżeli widzi się w niej zagrożenie, to dlatego, że pomija się związek pomiędzy prawdami religijnymi a zasadami etycznymi i antropologicznymi” – twierdzi o. Brzózy.

„Takie zasady jak »nie zabijaj«, »nie kradnij«, »nie cudzołóż«, »szukaj źródła sensu życia«, »szukaj Boga«, nie stanowią ideologii religijnej. To nie jest coś, co gwałci ludzki rozum i zostało wyjęte z kapelusza. Z jednej strony mamy tu rzeczywiście przykazania religijne, z drugiej zaś – również powszechnie odkryte i uznawane zasady moralne, czytelne dla ogółu ludzi” – dodaje autor.

„W Polsce zatem musimy głęboko przemyśleć to, czym świeckość jest dla nas. Zmusza nas do tego sytuacja. Nie można interpretować konstytucji, abstrahując od przekonań światopoglądowych i religijnych obywateli, bo i konstytucja od nich nie abstrahuje” – uważa o. Brzózy.