Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

Wideo na niedzielę:

O. Janusz Chwast i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Królestwo Niebieskie to jest sam Bóg, który nagle stał się jednym z nas, stał się podobnym do nas, stał się kimś tak zwyczajnym, nawet „małym”, że możemy Go przeoczyć.
Królestwo Boże to jest Bóg, który przychodzi bardzo pokornie i cicho.
Teraz jest czas, Bóg dał nam czas, byśmy to Królestwo zdobywali. To kwestia życia i śmierci!

O. Andrzej Hołowaty

Ta dzisiejsza Ewangelia może być myląca, dlatego że opisuje jednorazową sytuację, kiedy to ktoś znalazł skarb, albo znalazł perłę, poświęcił wszystko po to, żeby nabyć tę perłę i żeby nabyć tę rolę – oczywiście chodzi tutaj o Królestwo Boże. Natomiast w życiu normalnym, które jest procesem, takie sytuacje nieustannie następują jedna po drugiej.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Królestwo niebieskie

Łukasz Wiśniewski OP

1 Krl 3, 5. 7-12 • Ps 119 • Rz 8, 28-30 • Mt 13, 44-52

Jezus powtarza dziś trzykrotnie: „Królestwo niebieskie podobne jest…”. Królestwo niebieskie. Tyle razy już o nim słyszeliśmy, ale czy wiemy, co Jezus miał na myśli? Czym ma być królestwo niebieskie? Gdzie go szukać? Jak się przejawia? Kto je reprezentuje?

Czy Jezus myślał o ostatecznym triumfie i panowaniu Boga? A może chodziło Mu o jakiś rodzaj ziemskiej realizacji swej władzy? A może o porządek serca, duchową przynależność i duchowe rządy?

Zmagając się z odpowiedzią na pytanie, czym jest Boże królestwo, proponuję, byśmy przyjęli następującą definicję: Królestwo niebieskie jest tam, gdzie Bóg zwycięża. W świetle tej definicji przyjrzyjmy się dzisiejszym metaforom.

Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. W tej metaforze królestwo jest konkretne, teraźniejsze, cenne, nieoczywiste i osiągane ciężką pracą. Jest ono konkretne, gdyż zwycięstwo Boga nie jest odległą ideą i mglistym oczekiwaniem, lecz rzeczywistością, którą mogę chwycić w ręce, której mogę dotknąć i którą mogę przeżyć. Królestwo jest teraźniejsze, gdyż Bóg ma moc zwycięstwa nie tyle w swym niebiańskim domu, wysłanym złotym runem, ile na mojej ziemi, tu, gdzie żyję, nawet jeśli ta ziemia staje się grząskim błotem. Królestwo jest cenne jak skarb, którego wartość przewyższa wszystko, co mogę zdobyć własnymi rękami. Zatem zwycięska moc Boga wnosi w moją codzienność wymiar nieskończoności. Ale królestwo jest też nieoczywiste, jak skarb głęboko ukryty, bo Bóg wciąż oczekuje chwili ogłoszenia swojego ostatecznego zwycięstwa. Wreszcie królestwo da się osiągnąć pracą, jak łopata rolnika pozwala dotrzeć do skarbu. Bóg zatem, co wydaje się wnioskiem nieoczekiwanym, postanowił ogłaszać swoje zwycięstwo poprzez wysiłek człowieka, w którym wydobywa Go z ukrycia.

Dalej słyszymy, że królestwo podobne jest do kupca, poszukującego pięknych pereł. Zatem królestwo to również człowiek, piękno i wrażliwość. Dotąd widzieliśmy zwycięstwo Boga jako rzeczywistość zewnętrzną, którą trzeba gdzieś odszukać i skądś wydobyć. Lecz teraz odsłania się nowa perspektywa zwyciężania Boga, która nie znajduje się tylko poza człowiekiem, lecz również wewnątrz niego. Człowiek ten to poszukiwacz pereł, zatem osoba, której wrażliwość ciąży ku pięknu w czystej postaci. Tak więc tęsknota i poszukiwanie wartości największych, nieskażonych domieszką fałszu, to zwycięstwo Boga.

Zatem niech będzie mi wolno wyrazić życzenie, by królestwo niebieskie, czyli miejsce, w którym Bóg zwycięża, podobne było do każdego z nas.

 

Święta pycha

Adam Szustak OP

1 Krl 3, 5. 7-12 • Ps 119 • Rz 8, 28-30 • Mt 13, 44-52

To, że człowiek stawia siebie w centrum wielkich wydarzeń, a szczególnie że chce zajmować pierwszoplanową pozycję między ludźmi, nie budzi chyba najmniejszych wątpliwości. Można chyba nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to jedna z naszych najlepiej rozwiniętych i udoskonalonych umiejętności, w której pośród innych znanych nam stworzeń Bożych nie tylko nie mamy sobie równych, ale nawet porównywalnych przeciwników. I choć oczywiście – całkiem słusznie – traktujemy tę właściwość jako przejaw grzeszności, szczególnie z pychy wypływającej, warto zauważyć, że jej źródło tkwi w Bożym sposobie patrzenia na nas. Dzisiejsza Ewangelia bardzo subtelnie nam to pokazuje.

Zwykliśmy przypowieści o skarbie i o perle traktować jako zachęty skierowane do człowieka, który powinien wszystko w swoim życiu podporządkować szukaniu królestwa niebieskiego. Jako zachęty do radykalnego pójścia drogą wskazaną przez Pana Jezusa. Wreszcie jako zachęty do poszukiwania tylko Jego, jako jedynej wartościowej rzeczywistości na świecie. I na pewno te przypowieści o tym są. Komentatorzy Pisma Świętego, zarówno starożytni, jak i współcześni, podpowiadają nam jednak, jak inaczej można je odczytać. Zwracają oni uwagę na to, że wszystko, o czym opowiada Pan Jezus, zawsze mówi nam coś o Jego Ojcu. Z takiej perspektywy tym, który poszukuje skarbu, jest Bóg, a skarbem jesteśmy my sami! Bóg, odnalazłszy ów skarb, czyli nas, porzuca wszystko, co ma, aby nas zdobyć – tym jest Jego wcielenie i oddanie życia za nas. Nic nie jest tak wartościowe w oczach Bożych, żeby nie można było tego porzucić, aby nas – skarb – zdobyć!

Taka perspektywa, zawrotna zupełnie, może rzeczywiście wbijać w pychę. Bóg porzuca wszystko, łącznie ze swoim życiem, aby zdobyć skarb, którym jesteśmy my sami! Bóg widzi w nas swój największy skarb! I warto takie Boże patrzenie przyjąć. Warto tak na siebie spojrzeć. Żeby się ustrzec pychy, trzeba w taki sam sposób patrzeć na innych. Oni również są skarbem, dla którego Bóg sprzedał wszystko, co miał. Powinna w nas być prawdziwa duma, święta pycha, skoro kimś takim jesteśmy. Wszyscy.

 

Spełniona prośba

Karol Karbownik OP

1 Krl 3, 5. 7-12 • Ps 119 • Rz 8, 28-30 • Mt 13, 44-52

W czytaniu z Księgi Królewskiej zupełnie jak w bajce Pan Bóg mówi do Salomona: „Proś o to, co mam ci dać”. To jest bardzo poważne, niebajkowe wezwanie. Bóg przychodzi z nim do każdego z nas. Można powiedzieć, że nieustannie odpowiadamy na nie całym naszym życiem. Dokonujemy różnych wyborów, podejmujemy tysiące decyzji często w sprawach, które pozornie nie dotyczą naszej wiary. Ciągle jednak jest to ten sam dialog z Bogiem i próba odpowiedzi na pytanie, czego naprawdę pragniemy, czego się spodziewamy, czego od Boga oczekujemy.

Salomon spał i raczej nie był przygotowany na rozmowę z Bogiem. My też załatwiamy swoje sprawy, dbamy o codzienne potrzeby – często nie jesteśmy gotowi na takie spotkanie. Warto uważnie przyglądać się drobnym, nieistotnym na pierwszy rzut oka wydarzeniom. Mogą one nam bardzo dużo powiedzieć o nas samych i o naszej sytuacji. Poznanie siebie jest ważnym krokiem na drodze do Boga.

Niezależnie od tego, jak przedstawia się nasza sytuacja, mamy szansę odkryć, że nosimy już Boga w swoim sercu, że warto być chrześcijaninem, bo można już teraz uczestniczyć w radości przebywania z Bogiem, Dawcą wszelkich łask i wszelkiego dobra. To jest największy dar, który Bóg chce nam ofiarować – samego siebie.

Spokój, z którym Salomon rozmawia z Bogiem, i mądrość, którą odnajdujemy w jego odpowiedzi, to owoc prostego przebywania w obecności Boga. Salomon wie, że Bóg wybrał sobie Izraela, którym się opiekuje – jest jego prawdziwym i jedynym Panem, jest obecny, choć niewidzialny, i chce pomagać każdemu człowiekowi, do końca szanując ludzką wolność i ludzkie wybory.

Często staramy się złapać Boga, chcemy poczuć Jego obecność, a przechodzimy obojętnie wobec faktu, że On jest już blisko i potrzeba tylko naszej mądrej i uważnej prośby, która zrodzi się w czystym sercu skierowanym ku Stwórcy. O takiej pełnej roztropności postawie mówi Ewangelia. Spotykamy tu ludzi czystego serca, zwróconych ku Bogu i pragnących Jego obecności. Dla nich wybór Boga nie jest ciężarem, ale wielką łaską, darem wybrania, możliwością posiadania szczęścia i dobra, którego nieustannie poszukują.

Jesteśmy zaproszeni do takiego odczytywania chrześcijańskiego powołania, aby w życiu dokonywać coraz mądrzejszych wyborów, aby odpowiadać na skierowane do nas wezwanie „Proś o to, co mam ci dać”, aby całym życiem potwierdzać, że Bóg nieustannie obecny obdarza swoją łaską i otacza opieką.